Ceny rzepaku spadły, a koszty zostały wysokie. ”To będą bolesne żniwa dla części rolników”Magdalena Szymańska
StoryEditorRzepak nie da tyle zysku, ile oczekują rolnicy

Ceny rzepaku spadły, a koszty zostały wysokie. "To będą bolesne żniwa dla części rolników"

26.07.2023., 18:43h
Przed rokiem w żniwa ceny rzepaku sięgały 3000 złotych. Teraz są o 40% niższe. Ale koszty produkcji pozostały na wysokim poziomie. – Ciężko będzie sprzedać rzepak w satysfakcjonującej cenie, więc słabo zarobimy na jego uprawie – podkreśla Juliusz Młodecki z KZPRiRB. Czy zatem sprzedawać rzepak teraz czy magazynować?

Powoli ruszają żniwa rzepakowe. Ceny rzepaku z nowych zbiorów w Polsce wahają się między 1700–1880 zł/t. A przed rokiem było to 3000 zł/t. Zanosi się na to, że ten sezon będzie bardziej po stronie kupującego niż rolnika. Już w sierpniu trzeba siać rzepak pod kolejne zbiory. Dla gospodarstw, które chcą korzystać w pełni z unijnych dopłat, w tym ekoschematów, rezygnacja z jego uprawy nie wchodzi w grę.

Polscy rolnicy w tym roku mogą zebrać nawet 3,8 mln ton rzepaku

Krajowy Związek Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych prognozuje, że w tym roku zbierzemy między 3,6 a 3,8 mln t czarnych nasion. Gdyby prognozy się sprawdziły, powtórzylibyśmy wynik sprzed roku. W opinii Juliusza Młodeckiego, prezesa KZPRiRB, rzepak jest jedną z tych roślin, które stosunkowo dobrze znoszą niedobory wody w późniejszej fazie rozwoju.

– Kiedy rośliny się zakorzeniały, wody nie brakowało. Lokalnie, zwłaszcza na terenie północnej i północno-zachodniej Polski, były niedobory wody podczas kwitnienia, później sytuacja nieco się poprawiła, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w masie 1000 nasion. Aczkolwiek więcej na temat zbiorów będziemy mogli powiedzieć dopiero wtedy, gdy kombajny na dobre wjadą w pola – komentuje Młodecki.

Ceny rzepaku niższe, a koszty produkcji wyższe

W normalnych warunkach dobre zbiory cieszą rolników. W tym roku sytuacja jest jednak nieco inna. W ubiegłym roku ceny rzepaku o tej porze oscylowały wokół 3 tys. zł/t – były to ceny o około 40% wyższe niż obecnie.

Nasze towary wróciły do cen sprzed wybuchu wojny. Koszty, jakie rolnicy ponieśli na produkcję tegorocznych zbiorów – chodzi głównie o nawozy – są jednak zdecydowanie wyższe. Pomimo że ceny gazu są obecnie nawet niższe niż w okresie przedwojennym, tona polskiej saletry kosztuje w granicach 1700 zł/t. Niepokoją nas też potwierdzające się informacje na temat wysokiego poziomu zapasów. Uwiarygadniają się dane świadczące o tym, że mamy w magazynach jeszcze między 900 tys. a 1 mln t czarnych nasion. To może przełożyć się na to, że nie będzie łatwo sprzedać rzepak w satysfakcjonującej cenie, czyli słabo zarobimy na jego uprawie. Dla gospodarstw, które muszą sprzedać rzepak z powodów magazynowych i zachowania płynności finansowej, może być to bolesne. Zapowiada się rok kupującego, a nie producenta – podkreśla prezes KZPRiRB.

Rzepak z Ukrainy zamiast trafić do  całej UE, został w magazynach w Polsce

Bez wątpienia na obecną sytuację na rynku rzepaku w Polsce wpływ ma import z Ukrainy. W opinii Młodeckiego ten sezon jest szczególny głównie z tego powodu, że czarne nasiona przyjechały do Unii Europejskiej innymi kanałami, co spowodowało, że duża jego część została u nas. Rzepak ukraiński ma bowiem swoje miejsce na unijnym rynku. W okresie przedwojennym ten import też był, ale nasiona wypływały głównie z portów czarnomorskich do portów śródziemnomorskich albo do Hamburga. Unia Europejska produkuje bowiem około 20 mln  t rzepaku, a potrzebuje 25 mln t.

image

– Chciałbym się mylić, ale ten sezon nie zapowiada się bardzo optymistycznie dla producentów rzepaku. Dopłaty do sprzedaży rzepaku nie zlikwidują problemu wysokich zapasów, które będą ciążyły na cenach skupu – mówi Julisz Młodecki, prezes KZPRiRB

FOTO: Magdalena Szymańska

Młodecki: przedłużenie unijnego zakazu importu rzepaku z Ukrainy jest słuszne, ale rozwiązanie krótkotrwałe

Nie sam ukraiński rzepak jest więc problemem, ale jego dystrybucja. W tej nadzwyczajnej sytuacji musimy wypracować takie porozumienie z Unią Europejską, które doprowadzi do tego, aby ukraiński rzepak nie zakłócał lokalnych rynków krajów graniczących z Ukrainą. W sytuacji zakłóceń dostaw drogą morską trzeba znaleźć takie rozwiązania, aby rzepak z Ukrainy trafiał także do innych unijnych krajów. W tym kontekście przedłużenie unijnego zakazu importu, m.in. nasion rzepaku do Polski, na Słowację, Węgry oraz do Rumunii i Bułgarii, wydaje się słuszny, ale nie jest to rozwiązanie długofalowe. Trzeba rozmawiać z Unią o zwiększeniu przepustowości naszych portów i logistyki na kołach i na torach – twierdzi Młodecki.

Ukraina zbierze o 9% więcej rzepaku niż przed rokiem! Za to spadnie znaczenie czarnych nasion z Autralii

Według najnowszych prognoz Ukraina zbierze w tym roku około 3,318 mln t rzepaku, tj. o ponad 9% więcej niż przed rokiem, co jest spowodowane głównie zwiększeniem areału zasiewu o ponad 16%, plony spadną bowiem o około 9%.

Unia Europejska importuje nie tylko ukraiński rzepak, ale także australijski, w tym jednak sezonie ze względu na to, że Australia zebrała o 29% mniej rzepaku, jej potencjał eksportowy będzie mniejszy. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku do Polski wjechało około 1 mln t rzepaku, z czego z Ukrainy ponad 662 tys. t, a z Australii około 133 tys. t. Dla porównania, w 2021 roku Polska kupiła zagranicą niewiele ponad 505 tys. t rzepaku, z czego z Ukrainy zaledwie 86 tys. t, a z Australii – 25 tys. t. Nie ma się więc co dziwić, że w nowy sezon wchodzimy z tak wysokimi zapasami rzepaku.

Sprzedawać rzepak teraz czy magazynować? 

Ceny rzepaku na giełdach światowych są uzależnione od ogólnego bilansu oleistych na świecie, a zwłaszcza soi. Należy zaznaczyć, że bilans nie jest napięty i ceny oleistych powróciły także do poziomu sprzed wojny.

Nikt nie jest dzisiaj w stanie powiedzieć, czy rzepak w ciągu sezonu nie podrożeje, czy zostanie w tej samej cenie. Powtórzę więc to, co w kontekście sprzedaży mówię już od dłuższego czasu – najlepiej sprzedawać nasiona partiami przez cały sezon, trochę po żniwach, trochę w listopadzie, trochę w lutym, w zależności od powierzchni magazynowej i wielkości produkcji. Wtedy uzyskuje się średnią cenę za sezon i to jest chyba w tych niestabilnych czasach najrozsądniejsze zachowanie – radzi Młodecki.

image

ceny rzepaku w Polsce 2018-223

FOTO: Tygodnik Poradnik Rolniczy

Rzepak uprawia około 100 tys. gospodarstw rolnych w Polsce

W ocenie prezesa KZPRiRB, wszystko na to wskazuje, że cena w granicach 440–450 euro/t może zostać z nami na długo.

– Oczywiście nie można wykluczyć sytuacji, w której ceny pójdą w górę, nie postawiłbym jednak zbyt dużych pieniędzy na to, że rzepak wróci do ceny na poziomie 1000 euro/t. Polska doszła do milionowego areału zasiewu rzepaku, kiedy ceny czarnych nasion wahały się w granicach 1800–2000 zł/t, nie zaś 3000–4000 zł/t. Rzepak znalazł stabilne miejsce w płodozmianie gospodarstw towarowych. Szacujemy, że uprawia go około 100 tys. gospodarstw. Nie ma innej alternatywy dla tych, którzy chcą zachować bioróżnorodność i korzystać z dopłat w ramach ekoschematów.

Magdalena Szymańska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
15. czerwiec 2024 05:20