Rolniku, uważaj na pułapki przy podpisywaniu umówAndrzej Rutkowski
StoryEditorpieniądze

Rolniku uważaj. Pułapki w umowach i mity o zarobku

14.03.2026., 16:00h

Uruchamiane programy wsparcia i kredyty na inwestycje w biogazownie cieszą się dużym zainteresowaniem. Jedni chcą zarobić, obniżając koszty prowadzenia działalności, dysponując włas­ną energią, a nadmiar sprzedając, inni z kolei na handlu biometanem czy obsłudze wniosków. Uczulamy rolników, aby zanim rozpoczną taką inwestycję, dobrze się zastanowili, a obietnicom wysokiego, ale nieoczywistego zysku przyglądali się ze wszystkich stron.

Zanim podpiszesz, przyjrzyj się dokładnie umowie

Na rynku funkcjonuje coraz więcej firm, które proponują usługi doradcze polegające na wypełnieniu i złożeniu wnios­ku o dofinansowanie inwestycji w biogazownie. Nasza redakcyjna prawniczka Alicja Moroz uczula, aby przed podpisaniem takiego zlecenia dokładnie przeczytać ich treść. Są bowiem umowy, z których wynika, że rolnik, podpisując ją, nakłada na siebie obowiązek uzyskania pisemnej akceptacji ze strony zleceniobiorcy na zawarcie umowy z wykonawcą biogazowni. Co więcej, jeśli by rolnik nie uzyskał pisemnej akceptacji wykonawcy, zleceniobiorca ma uprawnienie do dochodzenia odszkodowania i bardzo wysokiej kary umownej.

Umowy zawierają, co prawda, zapis, że rolnik podpisuje umowę na doradztwo w zakresie monitorowania i kontrolowania podejmowania przez siebie działań inwestycyjnych, jednak doradztwo, jak podkreśla prawniczka, to nie to samo co akceptowanie wykonawcy biogazowni oraz poważne konsekwencje w razie nieuzyskania tej akceptacji. W opinii Alicji Moroz takie zapisy umowy stanowią pułapkę zastawioną na rolników, aby w konsekwencji zmusić ich do wyboru wykonawcy, którym będzie sam zleceniobiorca lub inna firma z nim powiązana.

Alicja Moroz radzi, aby domagać się usunięcia powyższych zapisów z umowy, a gdy ktoś już taką umowę zawarł, rozważyć wypowiedzenie zlecenia. Zgodnie z art. 746 § 1 Kodeksu cywilnego, dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia. W razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę.

Energia z OZE tylko na własne potrzeby!

Ponadto z każdym dofinansowaniem, a nawet kredytem wiążą się określone wymogi. Uczulamy rolników, że energia wytwarzana przez biogazownie budowane w ramach dofinansowania „Inwestycji w gospodarstwach rolnych w zakresie OZE i poprawy efektywności energetycznej” (obszar A) z Planu Strategicznego dla WPR na lata 2023–2027 może być przeznaczana wyłącznie na potrzeby własne gospodarstwa należącego do rolnika, który otrzymał wsparcie. Agencja tłumaczy, że biogaz jest także energią z OZE i może być wykorzystywany wyłącznie na potrzeby gospodarstwa. Ubiegając się o to wsparcie, rolnik nie może więc liczyć na zarobek ze sprzedaży wytworzonych w biogazowni biogazu, ciepła lub energii. Wsparcie to umożliwia dopłatę do budowy mikrobiogazowni o mocy do 50 kW na poziomie do 1,5 mln zł.

Mamy sygnały od naszych Czytelników, że pojawiają się firmy, które obiecują im zarobek na sprzedaży biogazu do produkcji biometanu z takich inwestycji. W świetle wymogów tego dofinansowania oraz interpretacji ARiMR nie jest to jednak możliwe. Rolnicy muszą mieć na uwadze, że całkowita moc urządzeń wytwarzających energię elektryczną w gospodarstwie musi być dostosowana do zużycia energii elektrycznej gospodarstwa wynikającego z karty informacyjnej biogazowni. Przy czym 20% całkowitej mocy urządzeń do wytwarzania energii elektrycznej z OZE znajdujących się w gospodarstwie można wykorzystać na potrzeby budynków mieszkalnych jednorodzinnych wchodzących w skład gospodarstwa. Tak naprawdę nie ma więc możliwości wybudowania z tego programu mikrobiogazowni, która wyprodukuje i pozwoli na sprzedaż nadwyżki energii, bez względu na to, czy byłby to prąd, ciepło czy biometan.

image
FOTO: Chatgpt

Biometanowe mity

Profesor Jacek Dach z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, ekspert i wieloletni popularyzator rozwoju produkcji biogazu, tłumaczy, że zupełnie nierealny jest pomysł oczyszczania biogazu na miejscu przy mikrobiogazowniach, ponieważ mikrooczyszczarki biogazu do biometanu po pierwsze nie istnieją na rynku (poza laboratoryjnymi do celów eksperymentalnych), a po drugie nawet gdyby ktoś chciał ją zbudować, to kosztowałaby ona krocie. Ekspert szacuje, że taka mikro­czyszczarka do oczyszczania biogazu wyprodukowanego w instalacji o mocy 50 kW kosztowałaby zapewne znacznie więcej niż sama biogazownia. Aktualnie najmniejsze dostępne (choć bardzo rzadko spotykane) na rynku czyszczarki dla biogazowni o odpowiedniku mocy elektrycznej 0,5 MW kosztują 1,1–1,3 mln euro. Gdyby ktoś chciał zrobić czyszczarkę 10 razy mniejszą (dla biogazowni 50 kW) – kosztowałaby ona niewiele mniej niż 1 mln euro.

Transport biometanu i biogazu na małą skalę nieopłacalny

Ponadto, jak wyjaśnia prof. Dach, transport biometanu na małą skalę jest zupełnie nieopłacalny. Po pierwsze dlatego, że koszt jednostkowy napełnienia butli gazem o ciśnieniu 220–230 atmosfer jest potężny. Cena sprężarki, podobnie jak w przypadku czyszczarki, spada znacznie wolniej niż jej wydajność. W związku z tym, małe sprężarki są proporcjonalnie o wiele droższe w porównaniu ze sprężarkami na typowych biometanowniach (od 1 MW mocy w górę). Po drugie same butle to spory wydatek, i znowu – im butla jest mniejsza, tym jej koszt relatywnie wyższy. Ekspert mówi, że Chińczycy praktykują transport biometanu w butlach tirami, ale robią to na dużą skalę – w biometanowniach od 250–500 kW ekwiwalentu mocy, co znacznie obniża koszty jednostkowe.

Profesor Dach sceptycznie podchodzi także do transportowania nieoczyszczonego biogazu do biometanowni w celu jego oczyszczenia z dwutlenku węgla. Teoretycznie jest to możliwe, natomiast w praktyce bardzo trudno sprężyć i rozprężyć taki biogaz, ponieważ gdy biogaz się rozpręża, zawarty w nim dwutlenek węgla, może zamarzać, tworząc suchy lód i po prostu blokować rury. Z fizycznego punktu widzenia jest to więc bardzo trudna operacja, w praktyce – na mniejszą skalę nieopłacalna.

Magdalena Szymańska

fot. A. Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
14. marzec 2026 16:02