Rolnik z Kujaw bez możliwości ubezpieczenia upraw
Mariusz Balcerzak, rolnik i hodowca trzody chlewnej z Pruszcza w powiecie tucholskim (woj. kujawsko-pomorskie), znalazł się w trudnej sytuacji związanej z ubezpieczeniem upraw. Od lat, zgodnie z zaleceniami rządu i ekspertów branżowych. ubezpieczał plantację truskawek od wiosennych przymrozków i gradobicia. W tym roku jednak nie udało mu się zawrzeć umowy.
Od korzystnej oferty do nagłej odmowy
Rolnik dotychczas korzystał z usług jednego ubezpieczyciela. W tym sezonie również chciał kontynuować współpracę.
– Mój agent ubezpieczeniowy wysłał mi ofertę. W firmie ERGO Hestia wyszło 4 600 zł/ha dopłaty i blisko 5 tys. zł wynosiła dopłata Skarbu Państwa – relacjonuje.
Oferta była dla niego korzystna, więc zdecydował się ją zaakceptować. Sytuacja zmieniła się jednak błyskawicznie.
– Już 2 godz. później otrzymałem wiadomość zwrotną, że firma odstępuje od zawarcia umowy – mówi rolnik.
Uzasadnienie było krótkie:
„Ze względu na historię szkodową klienta oraz wysoką ekspozycję na ryzyko odstępujemy od przedstawienia oferty”.
– Każdy ponosi ryzyko ubezpieczenia. Ja nie wiem, czy coś się stanie, czy nie – dodaje.
Kolejne próby i kolejne odmowy
Po odmowie Balcerzak próbował ubezpieczyć uprawę truskawek w firmie Warta.
– Warta w naszym okręgu miała 5 ha na ubezpieczenie, więcej nie mogła, więc tu też się nie udało. Mój agent ubezpieczeniowy powiedział wtedy, że zostało nam tylko PZU, więc się zgodziłem – relacjonuje.
Szokująca oferta z PZU
Oferta z ostatniej firmy okazała się dla rolnika całkowicie niezrozumiała.
– To była działka 1,5 ha o wartości, która została zaniżona, na prośbę PZU do 75 tys. zł. Za ubezpieczenie od gradu i wiosennych przymrozków miałbym do zapłaty składkę klienta w wysokości 372 165,01 zł, a wartość składki z budżetu państwa miałaby wynosić 9 749,99 zł. Myślałem, że się z przecinkami pomylili – mówi.
Obowiązek ubezpieczenia kontra realia
Rolnik zwraca uwagę na sprzeczność między obowiązującymi przepisami a realnymi możliwościami zawarcia polisy.
– Niech minister powie, gdzie ja mam się ubezpieczać? Każą się ubezpieczać, bo jak występuje klęska, to musimy okazać ubezpieczenie, ale jak się ubezpieczyć, jak nie idzie się ubezpieczyć, bo wszystko jest takie drogie – dodaje.
– Jestem zszokowany takim podejściem, taka sytuacja nigdy nie miała miejsca – przyznaje.
Susza pogłębia kryzys w gospodarstwie
Problemy z ubezpieczeniem to tylko część trudności, z jakimi mierzy się rolnik. Coraz większym wyzwaniem staje się także pogoda.
– Susza jest dramatyczna. Rośliny po zimie były mocno uszkodzone, ale odbudowały się. Teraz jest dramatycznie sucho. Rzepak broni się resztkami sił. Od Wielkanocy spadł u nas litr wody i to było wszystko. Zboża jeszcze jakoś sobie radzą. Potrzeba po prostu deszczu – mówi.
Czekamy na stanowisko PZU
W związku z opisaną sytuacją wystąpiliśmy do PZU z prośbą o komentarz i wyjaśnienie przedstawionej oferty oraz zasad kalkulacji składek dla rolników. Przesłaną odpowiedź opublikujemy.
Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
