Poza tym o glebę zawsze się dbało, regularne badania glebowe i wapnowanie to podstawa. Dzięki temu jest uregulowany odczyn, a zasobność w potas, fosfor, czy inne składniki pokarmowe to norma.
Rozszerzony płodozmian to brak problemów z chwastami
Znaczący wpływ na taki stan ma także rozszerzony, przemyślany płodozmian, w którym znajdziemy rzepak, pszenicę ozimą i jarą, jęczmień, buraki, kukurydzę na ziarno, bobik, a także konopie. Taki płodozmian jest wręcz książkowy, bo zawiera zboża, rośliny okopowe, bobowate i kapustowate, czyli praktycznie wszystkie grupy roślin pożądane w idealnym płodozmianie.
– Dzięki rozszerzeniu płodozmianu nie mamy problemów z uciążliwymi chwastami, z kiłą kapusty w rzepaku i innymi chorobami płodozmianowymi. Rzepak trafia na te same pola co 4, a nawet co 5 lat – wyjaśnia rozmówca.
Kiedy warto orać?
Krzysztof Piernicki wyjaśnia, że w gospodarstwie nie działają w 100 procentach bezorkowo. W zależności od potrzeby i warunków używany jest także pług.
– Jak mówi nasz tata Janusz Piernicki „jak pole zaprasza, tak robimy” i my z bratem jak najbardziej podpisujemy się pod tym i działamy według tej wskazówki. Pług używany jest na przykład, jak jest mokro lub gdy pojawia się na jakimś polu problem, np. z życicą. Wtedy trzeba od razu interweniować i wykonać orkę. Orkę wykonujemy także na polach po kukurydzy, które przygotowujemy pod bobik – wylicza właściciel gospodarstwa.
Wysoka tolerancja na mróz bobiku odmiany Augusta z Saaten-Union
Rolnik wspomina, że po raz pierwszy zasiał bobik zimujący odmiany Augusta z Saaten-Union 20 października 2024 r. przy obsadzie ok. 25 nasion/m2. Ale to były zupełnie inne warunki niż te, z którymi zmagał się jesienią ubiegłego roku. W roku 2024 było bardzo sucho, siew siewnikiem Horsh Focus poszedł sprawnie, głębokość siewu ok. 10 cm, czyli standardowo jak bobik.
– Odmiana Augusta musi przed zimą osiągnąć od 2 do 4 listków, żeby dobrze przezimować. Dwa lata temu na tym terenie zima była bezśnieżna i dość mroźna do minus 10°C z dużym wiatrem i bobik mimo wszystko przezimował – zapewnia rozmówca.
Największymi atutami powyższej odmiany jest wysoka tolerancja na mróz, szybki rozwój wiosenny i zakrycie międzyrzędzi. Dzięki temu udaje się zimującemu bobikowi przetrwać wiosenne okresowe niedobory wody czy susze. Ponadto jest to bobik średniej wysokości, o dobrej odporności na wyleganie. W ubiegłym roku bobik posiano 23 października, obsada podobna, ok. 25 nasion/m2, ale siew odbywał się w trudnych warunkach, przy bardzo dużej ilości wody i niekończących się opadach deszczu.
– Bobik sialiśmy na stanowisku po burakach, które było na bieżąco orane i zaraz za pługiem szedł siew. Nie jestem zadowolony z tego siewu, z zasianych 40 ha jedną część musiałem przesiać, bo niestety było za mokro, więc zostało mi 25 ha bobiku ozimego. Jeżeli chodzi o nawożenie, to pod bobik nic nie daję, nawet azotu na start, tym bardziej, że miał bardzo dobre stanowisko po buraku. Gleby są zasobne, więc nie ma co kombinować – wyjaśnia właściciel.
Jeżeli chodzi o siew, to plantator mówi, że mają tak spraktykowane, że sieją i zamiast wałowania za 2 dni jadą broną aktywną.
– Broną działamy na głębokości 2–3 cm, żeby zarzucić i wyrównać wszystkie redliny. Dużo lepiej rozbita ziemia sprzyja lepszej skuteczności działania herbicydów. Poza tym trzeba pamiętać, że bobik nie lubi być siany w błoto, czy w bardzo mokrą glebę i naprawdę lepiej tego przestrzegać. Tym bardziej, że siewu nie powtórzymy, nie poprawimy – mówi rolnik.
Zobacz też: Te odmiany soi plonują najlepiej. Sprawdź listę dla swojego regionu
Chwasty zwalczane powschodowo herbicydem Corum 502,4 SL
W tym roku chwasty w bobiku będą zwalczane powschodowo herbicydem Corum 502,4 SL dzielonym na dwie dawki. Rozmówca deklaruje, że zawsze powschodowo stosuje dawki dzielone, bo na glebach organicznych, którymi dysponuje, jak tylko przyjdzie lekki majowy deszczyk, błyskawicznie odbijają nowe komosy. W poprzednim roku warunki sprzyjały, więc można było zastosować herbicyd doglebowy.
Plantację bobiku lustrowaliśmy 15 kwietnia i po wykopaniu kilku losowo wybranych roślin było widać bardzo dobrze wykształcony i rozbudowany system korzeniowy. Taki system korzeniowy pomoże przetrwać wiosenną suszę, której pierwsze oznaki na polach widzieliśmy już w połowie kwietnia, a za nami kolejne 3 tygodnie bez deszczu.
Dlaczego rolnik postawił na bobik zimujący?
Rozmówca wyjaśnia, że szukał czegoś innego, nowego, co można byłoby posiać jesienią. A jak się okazało, że niedaleko jest plantacja takiego bobiku i rolnik doświadczony w tym temacie, więc pan Krzysztof postanowił skorzystać z tych możliwości i wejść w pewną niszę. Okazało się, że patrząc na lata uprawy bobik ozimy dawał pewniejszy i stabilniejszy plon, zwłaszcza w ostatnich suchych latach.
– Bobik zimujący bardzo mocno krzewi się i z tego każdego ziarenka idą 4, czy nawet 5 rozgałęzień. Widzę to u siebie na polu. Moją przygodę z bobikiem ozimym zacząłem według wskazówek plantatora z kilkuletnim doświadczeniem, który zbierał zwykle plon ok. 4,5 t bobiku z hektara – wyjaśnia rolnik.
Krzysztof Piernicki wspomina, że z bobikiem jarym często były problemy ze wschodami, wiosenną wegetacją i bardzo niestabilnym plonowaniem. Zbierało się niewiele ponad 2 t/ha albo 5 t/ha. Dlatego lepiej, spokojniej i stabilniej, jak będzie co roku zbierał plon 4 t/ha bobiku ozimego.
Kiedy kosić bobik ozimy?
W zeszłym roku zbierano bobik ozimy razem z pszenicą, takie podwójne żniwa. Ale zawsze termin koszenia bobiku ozimego jest o ok. 2–3 tygodnie szybszy niż bobiku jarego, choć wszystko oczywiście zależy od pogody. Plantatorzy bobiku ozimego potwierdzają, że wczesne kwitnienie i szybkie zawiązywanie strąków przekłada się na stabilne i wysokie plony, również w latach o wiosennych i wczesnoletnich niedoborach wody.
Z 25 ha bobiku ozimego Augusta część to plantacja nasienna, materiał bazowy zakupiony w Niemczech. Jak wszystko dobrze pójdzie i plantator osiągnie zakładany plon, to na sezon 2026/2027 planuje sprzedawać materiał siewny bobiku zimującego Augusta.
Bakterie dedykowane bobikowi w oprysku nalistnym
Dzień przed naszym spotkaniem rolnik wykonał na bobiku oprysk preparatem wprowadzającym do gleby bakterie Rhizobium dedykowane dla bobiku. Preparat można nanosić bezpośrednio na glebę lub na rośliny w fazie 2–3 par liści właściwych. Zabieg należy wykonać w odpowiednich warunkach atmosferycznych w pochmurny, mglisty dzień, gdy jest rosa lub pada deszcz.
– Bakterie do oprysku nalistnego dedykowanego danej uprawie z Ampol Merol zacząłem testować na swoich polach, bo nie byłem do nich przekonany. Ale okazuje się, że działają, system korzeniowy jest bardziej rozwinięty i było dużo więcej brodawek niż na polu, gdzie takiego oprysku nie było. Zawsze staram się wykonać zabieg do fazy 4 liści na bobiku, dawka 150 g na 300 l wody i należy pamiętać, że ciecz trzeba zużyć w 24 h od sporządzenia roztworu. Trzeba też przestrzegać zaleceń, co do warunków wykonania oprysku, nie może to być ciepły, słoneczny dzień i sucha gleba, bo to znacznie ograniczy żywotność bakterii – przestrzega właściciel gospodarstwa.
Rolnik podkreśla, że strategia nawożenia w zależności od rodzaju uprawy powinna opierać się na nawożeniu doglebowym i dolistnym. Wspomaganie roślin na każdym etapie wzrostu jest kluczowe, oczywiście zwracając cały czas uwagę na opłacalność. Wybór preparatów i dodatków jest bardzo duży, więc należy to robić z głową lub z dobrym sprawdzonym doradcą agronomicznym. Można poprawić ukorzenienie, zwiększyć aktywność fizjologiczną roślin w warunkach stresowych lub efektywność nawożenia doglebowego.
– Dostarczane mikroelementy pełnią wiele funkcji w roślinie, kontrolują szereg procesów życiowych. Nawet jeżeli dany mikroelement nie zawsze ma bezpośredni wpływ na daną funkcję, to może ją kształtować i wspierać w pośredni sposób. To przekłada się później na wysokie plony. Są to małe dodatki, które robią dużo dobrego, a skoro i tak wydajemy duże pieniądze na nawożenie i ochronę, to myślę, że warto wydać dodatkowo parę złotych, żeby wspomóc rośliny oraz poprawić skuteczność i efektywność wszystkich zabiegów – podsumowuje Krzysztof Piernicki.
Rolnik siał w tym roku także bobik jary, dobrze znaną, tradycyjną, sprawdzoną odmianę Bobas z Hodowli Danko. Siew wykonał 13 marca w obsadzie 60 roślin na m2.
– Odmiana Bobas ma wysoko osadzone strąki, sztywną i wysoką łodygę, wysoko plonuje, a jej nasiona zawierają dużo białka. Jest odporniejsza niż inne odmiany na żerowanie strąkowca, zwykle plonuje na poziomie 4 t/ha lub nieco wyżej. Więc nie ma co kombinować za bardzo z odmianami, skoro mam takiego pewniaka – zapewnia rozmówca.
Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
