Chodzi o wprowadzenie franszyzy redukcyjnej w miejsce obowiązującej franszyzy integralnej, co spowoduje, że odszkodowanie będzie pomniejszane od 10 do 35% sumy ubezpieczenia, w zależności od wysokości pomniejszenia wskazanej w umowie ubezpieczenia.
Wyższa franszyza, tańsza polisa
W praktyce będzie to oznaczało, że likwidacja drobnych szkód będzie nieopłacalna, zarówno dla rolnika, jak i ubezpieczyciela. Krajowa Rada Izb Rolniczych, która jako jedyna spośród szeregu organizacji rolniczych, do których wysłano projekt nowelizacji, wzięła czynny udział w jego konsultacjach, zwróciła uwagę, że przy takim podejściu ubezpieczenie stanie się fikcją, skoro odszkodowanie będzie przysługiwać dopiero przy dużych stratach. Z kolei widełki franszyzy redukcyjnej na poziomie 10–35% sumy ubezpieczenia są niepokojąco szerokie. W ocenie KRIR dla gospodarstw rodzinnych franszyza rzędu 30–35% będzie oznaczała realnie brak ochrony.
Ministerstwo nie uwzględniło jednak tej uwagi, tłumacząc, że większa wysokość franszyzy redukcyjnej będzie powodować obniżenie składki ubezpieczenia dla producenta rolnego. Ponadto producent rolny nie musi się zgodzić na zastosowanie franszyzy redukcyjnej w wysokości powyżej 10%. Resort zaznacza, że zmiana ta jest odpowiedzią na głosy rolników, według których składki za ubezpieczenia upraw rolnych i zwierząt gospodarskich są zbyt wysokie.
Jedno jest pewne – tania polisa z wysoką franszyzą zabezpieczy jedynie przed otrzymaniem odszkodowania w przypadku większych strat. Są jednak też tacy rolnicy, którzy wykupują ubezpieczenie głównie po to, by otrzymać pełną pomoc od państwa albo tani kredyt klęskowy, gdy takowe wsparcie będzie uruchamiane. Oni zapewne wybiorą najtańszy wariant ubezpieczenia, czyli ten z mniejszą gwarancją odszkodowania.
Rolnikom, którzy świadomie podchodzą do ochrony swoich upraw, zapewne nie będzie zależało na wysokim poziomie franszyzy, bo po co im polisa, jeśli odszkodowanie miałoby być pomniejszane na poziomie 20–35%. Chyba że ubezpieczyciele będą mogli i zaproponują opcje z wykupieniem wkładu własnego i będzie to na tyle intratne, że rolnicy z niej skorzystają.
Trzeba też mieć na uwadze, że gdyby wielu rolników zdecydowało się na wyższą franszyzę, składka byłaby niższa, więc także państwo dopłaciłoby do takiej polisy mniej, a pula przeznaczana na dotacje mogłaby starczyć na więcej polis. Informacje o tym, jak wykorzystywana jest państwowa dotacja, podajemy w tabeli i w ramce.
Jak ubezpieczyciele podchodzą do zmian?
Polska Izba Ubezpieczeń zapewnia „Tygodnik”, że zakłady ubezpieczeń intensywnie przygotowują się do jesiennej kampanii sprzedaży ubezpieczeń upraw zgodnie z nowymi przepisami. W jej ocenie wprowadzenie franszyzy redukcyjnej w miejsce dotychczasowej franszyzy integralnej pozwala ograniczyć koszty ochrony i lepiej dopasować ofertę do zróżnicowanego poziomu ryzyka w poszczególnych gospodarstwach. Polska Izba Ubezpieczeń twierdzi, że nowe przepisy zwiększają również elastyczność rynku. Z kolei większa konkurencja pomiędzy ubezpieczycielami sprzyja atrakcyjniejszym warunkom ubezpieczenia.
PZU poinformowało „Tygodnik”, że szczególnie ważne będzie odpowiednie poinformowanie klienta o skutkach wyboru wyższego poziomu franszyzy. Ubezpieczyciel potwierdził, że wraz ze wzrostem franszyzy redukcyjnej maleje wysokość składki ubezpieczeniowej, jednak jednocześnie zwiększa się udział własny rolnika. Oznacza to, że określona część sumy ubezpieczenia (zgodnie z wybranym poziomem franszyzy) pozostanie po stronie ubezpieczonego na jego udziale. „Przykładowo, przy sumie ubezpieczenia uprawy wynoszącej 10 tys. zł i franszyzie redukcyjnej na poziomie 20% franszyza redukcyjna (udział rolnika) wyniesie 2 tys. zł, natomiast odszkodowanie będzie ustalane z uwzględnieniem tej franszyzy. Dzięki temu klient może lepiej ocenić relację pomiędzy oszczędnością na składce a poziomem ponoszonego ryzyka” – wskazano.
Z kolei VH Polska pracuje nad ofertą, a szczegóły poda bliżej startu sezonu – jesienią.
Paweł Kwiatoń, menedżer produktu w Generali Polska, komentuje, że niezwykle istotna jest edukacja wszystkich uczestników rynku, zarówno rolników, jak i doradców ubezpieczeniowych. Chodzi o to, by byli świadomi swoich decyzji.
– Zmiana franszyzy integralnej na franszyzę redukcyjną to nowe rozwiązanie, które z jednej strony może realnie wpłynąć na obniżenie stawek ubezpieczeniowych. Z drugiej, z samej definicji tego rozwiązania wynika, że będzie ono miało duży wpływ na wysokość wypłacanych odszkodowań – tłumaczy Kwiatoń.
Jak wyjaśnia ekspert z Generali, jeżeli w umowie ubezpieczenia zastosowano franszyzę integralną w wysokości 10% i szkoda w plonie nie przekroczy tego progu, odszkodowanie nie zostanie wypłacone. Natomiast w przypadku gdy szkoda będzie wyższa niż 10%, odszkodowanie zostanie wypłacone w pełnej wysokości, zgodnie z warunkami umowy ubezpieczenia. Natomiast w przypadku franszyzy redukcyjnej w wysokości 10% sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
– Od każdej szkody odliczana jest wartość odpowiadająca minimum 10% sumy ubezpieczenia, którą w rzeczywistości pokrywa sam ubezpieczony, natomiast ubezpieczyciel wypłaca pozostałą część odszkodowania. W uproszczeniu można powiedzieć, że franszyza integralna działa jak próg, po którego przekroczeniu odszkodowanie wypłacane jest w pełnej wysokości. Z kolei franszyza redukcyjna stanowi udział własny ubezpieczonego w szkodzie, co oznacza potrącenie określonej wartości odszkodowania zapisanej w umowie ubezpieczenia – wyjaśnia Paweł Kwiatoń.
Aby zakłady ubezpieczeń, z którymi minister rolnictwa zawarł na 2026 rok umowy w sprawie dopłat, mogły oferować rolnikom umowy ubezpieczenia na nowych zasadach, muszą przedstawić ministrowi rolnictwa zaktualizowane oferty z warunkami ubezpieczenia. Mają na to 60 dni od dnia wejścia ustawy w życie, czyli do początku października. Muszą nie tylko zaktualizować oferty, ale także ogólne warunki ubezpieczenia. Zapewne więc do tematu wrócimy wczesną jesienią.
Więcej upraw ale zawężanie ochrony od suszy
Najmniej dyskusyjną zmianą po nowelizacji przepisów jest poszerzenie katalogu upraw ubezpieczanych z dotacją o trawy nasienne i wierzby do wyplatania.
Jednocześnie jednak zaproponowane zmiany wprowadzające zasadę, że dopłaty do ubezpieczenia od ryzyka szkód spowodowanych przez suszę obejmują tylko zboża (w tym grykę i kukurydzę), rzepak i rzepik, chmiel, tytoń, warzywa gruntowe, drzewa i krzewy owocowe, truskawki, ziemniaki, buraki cukrowe oraz bobowate grubonasienne (roślin strączkowych), w tym soję.
Tak więc dopłata z budżetu państwa nie będzie przysługiwała w przypadku ubezpieczenia od suszy: słonecznika, facelii, gorczycy, lnu, konopi włóknistej, bobowatych drobnonasiennych, roślin zielarskich oraz zaproponowanych w tej nowelizacji traw nasiennych i wikliny. Resort rolnictwa zapewnia, że objęcie ubezpieczeniem traw nasiennych od suszy zostanie wdrożone po opracowaniu metodyki szacowania szkód.
Z kolei dopłaty do ubezpieczenia od ryzyka: huraganu, powodzi, deszczu nawalnego, gradu, pioruna, obsunięcia się ziemi, lawiny, ujemnych skutków przezimowania, przymrozków wiosennych obejmą wszystkie uprawy.
Składka zależna od sumy ubezpieczenia bez względu na klasę gleby
Po zmianach pełna dopłata do składki, czyli na poziomie 65%, będzie zależna jedynie od tego, czy zaproponowana przez ubezpieczyciela składka nie przekroczy odpowiedniego poziomu sumy ubezpieczenia. Nie będzie miała już znaczenia klasa gleby, na której znajduje się obejmowana ochroną uprawa.
Pełna dopłata do ubezpieczenia upraw zbóż, w tym gryki i kukurydzy, rzepaku i rzepiku, słonecznika, facelii, gorczycy, lnu, konopi włóknistych, chmielu, ziemniaków, buraków cukrowych, bobowatych grubonasiennych (roślin strączkowych), w tym soi, bobowatych drobnonasiennych, wierzby do wyplatania, traw nasiennych lub roślin zielarskich będzie stosowana, pod warunkiem że określone przez zakłady ubezpieczeń stawki taryfowe od jednego rodzaju ryzyka albo łącznie od kilku rodzajów ryzyka nie przekroczą 15% sumy ubezpieczenia.
Przy ubezpieczaniu tytoniu, warzyw gruntowych, drzew i krzewów owocowych oraz truskawek pełna dopłata do składki będzie stosowana, jeżeli stawki taryfowe ubezpieczenia od jednego rodzaju ryzyka albo łącznie od kilku rodzajów ryzyka nie przekraczają 25% sumy ubezpieczenia.
Dopłaty wyniosą 65% również w przypadku, gdy suma stawek taryfowych ubezpieczanych ryzyk przekroczy odpowiednio 15 lub 25% sumy ubezpieczenia, ale przekroczenie to spowodowane będzie wyłącznie wysokością stawek taryfowych ubezpieczenia od ryzyka ujemnych skutków przezimowania i suszy.
Dopiero gdy stawki taryfowe ubezpieczanych ryzyk, z wyłączeniem stawek taryfowych ubezpieczenia od ryzyka ujemnych skutków przezimowania i suszy, przekroczą odpowiednio 15 i 25% sumy ubezpieczenia, dopłaty zostaną pomniejszone.
W związku z tym, że wysokość dopłat nie jest uzależniona od klasy użytków rolnych, zrezygnowano w ustawie z zapisu, który wymaga, aby rolnik oświadczał ubezpieczycielowi o klasie użytków rolnych, na których uprawy mają największą powierzchnię. Polska Izba Ubezpieczeń zaznaczała, że informacja o klasie użytków rolnych jest niezbędna przy określaniu stawek taryfowych, m.in. dla ryzyka suszy, i wnosiła o utrzymanie obowiązku podawania przez rolników klas gleby działek. Tłumaczyła, że zakłady ubezpieczeń na podstawie klas gleby mają przygotowane referencyjne wydajności danych upraw w celu optymalizacji procesu zawierania umowy ubezpieczenia. Uwagi tej jednak nie uwzględniono.
Nowelizacja wprowadza również zasadę, że zakłady ubezpieczeń nie zawierają umów z podmiotami w stanie upadłości lub w restrukturyzacji.
Magdalena Szymańska
