Bardowskich o dzierżawie ziemi: "Kiedyś to było prostsze"
W kolejnym filmie na swoim kanale na YouTube Grzegorz Bardowski komentuje ceny dzierżaw, które w wielu regionach osiągają poziomy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nie do pomyślenia. Przetargi potrafią rozgrzać atmosferę do czerwoności, a walka o każdy hektar coraz częściej przypomina pojedynek na ambicje, nie na kalkulację.
– W rolnictwie nie jest źle… tylko przy tym zdaniu trzeba dziś postawić duży znak zapytania – mówi Bardowski, odnosząc się do rosnących cen czynszów dzierżawnych. – Kiedyś to było prostsze. Dogadywaliśmy się z sąsiadem, płaciło się podatek, oddało trochę zboża i sprawa była załatwiona. Dziś momentami wygląda to jak giełda. Emocje, licytacje i podbijanie stawek.
Rolnik podkreśla, że nie chodzi o ocenianie kogokolwiek.
– To ma swoje podstawy. Maszyny muszą na siebie pracować, ziemi z KOWR-u ubywa, a każdy chce powiększać gospodarstwo. Tylko pytanie: za jaką cenę? – zaznacza.
Jedna licytacja zmienia rynek?
Bardowski wraca do sytuacji sprzed ponad dekady, gdy kupował ziemię z przetargu. W jego okolicy ceny wynosiły wówczas około 30 tys. zł/ha.
– W licytacji doszło do 40 tys. I w pewnym momencie przestaje się liczyć kalkulacja, a zaczyna ambicja, żeby przebić sąsiada. Sam miałem wyznaczony limit, ale emocje potrafią wyłączyć myślenie – wspomina.
Efekt? Nowy punkt odniesienia dla całej gminy.
– Po tym jednym przetargu każda kolejna sprzedaż była do niego porównywana. Skoro tam poszło po 40 tys., to teraz „ziemia chodzi po 40”. Jedna licytacja i cena rynkowa skoczyła o 10 tys. zł.
Zdaniem Bardowskiego, ten sam mechanizm działa dziś przy dzierżawach – jedna wysoka stawka potrafi „ustawić” rynek na kolejne lata.
Zboże nie wytrzymuje presji czynszów
Bardowski zwraca także uwagę, że różne kierunki produkcji mają różne możliwości finansowe.
– Gospodarstwa warzywnicze, ziemniaczane czy mleczne w ostatnich latach mogły sobie pozwolić na wyższe stawki. I ja to rozumiem. To ogrom pracy i ryzyka. Ale przy typowej produkcji zbożowej trudno z nimi konkurować w przetargach – wyjaśnia Bardowski, dodając, że sezon sezonowi nie jest równy i tak było w latach poprzednich, a teraz wiadomo, że i ci producenci mają problemy finansowe.
Rolnik przywołuje przykładową kalkulację 1 ha pszenicy: plon 7 ton, cena 770 zł brutto. – Wynik? Około 600-700 zł straty na hektarze. Przy 100 ha to już ok. 60 tys. zł na minusie. Jeśli dołożymy do tego 50 ha dzierżawy z wysokim czynszem np. 3000 zł (bo i takie się zdarzają, jak mówi Bardowski), strata może urosnąć do 140, 190, a nawet 240 tys. zł rocznie. I wtedy okazuje się, że pracujemy więcej, a zarabiamy mniej – wylicza.
To pokazuje, że powiększanie areału za wszelką cenę nie zawsze ma sens ekonomiczny.
Dzierżawa czy kredyt?
Przy wysokich czynszach coraz częściej pojawia się pytanie, czy może lepiej kupić ziemię na kredyt?
– Przy cenie 70 tys. zł/ha i kredycie na 15 lat rata może wynosić ok. 7 tys. zł rocznie. To więcej niż czynsz, ale spłacamy kapitał i po latach ziemia jest nasza. W przypadku dzierżawy płacimy co roku i na końcu możemy nie mieć nic – zauważa Bardowski.
Oczywiście nie każdy może pozwolić sobie na taki krok, ale przy stawkach dzierżawy rzędu nawet 3 tys. zł/ha rachunek zaczyna wyglądać inaczej niż kilka lat temu.
Zobacz WIDEO:
Krótka dzierżawa – duże ryzyko
Zdaniem Bardowskiego, szczególnie niebezpieczne są krótkie umowy.
– Wchodzimy w pole z pH 4,5, inwestujemy w wapnowanie, poprawiamy stanowisko. Po trzech latach gleba zaczyna rodzić i nagle słyszymy: „albo tysiąc złotych więcej, albo wchodzę sam”. To bardzo ryzykowny układ – ostrzega rolnik.
Jego zdaniem warto rozważyć rozliczanie czynszu w tonach, a nie w stałej kwocie.
– Cena zboża jest zmienna. Gdy spada, czynsz liczony w decytonach też realnie maleje. Przy stałej kwocie w złotówkach, gdy zboże kosztuje 600 zł, zostaje nam tylko liczyć straty.
Najgorsze są pozorne oszczędności
Na koniec Bardowski przestrzega przed cięciem technologii w imię oszczędności.
– Najgorsze, co możemy zrobić przy słabej koniunkturze, to zacząć ciąć technologię. Pominąć zabieg, dać mniej nawozu. Sam kiedyś zrezygnowałem z T3 w jęczmieniu browarnym i straciłem 30-40 tys. zł, bo surowiec poszedł na paszę. Oszczędności bardzo często są tylko złudzeniem.
Jego rada jest prosta: – Skupić się na plonie. Zadbać o pH, analizę gleby, rolnictwo precyzyjne. Maksymalizować potencjał, a nie schodzić na półśrodki. Bo w dzisiejszych realiach każdy błąd kosztuje podwójnie.
W czasach, gdy ziemia staje się dobrem coraz droższym, a przetargi rozpalają emocje, chłodna kalkulacja może być dziś najważniejszym narzędziem w gospodarstwie.
Jakie są ceny ziemi rolnej?
Jak wynika z najnowszej analizy cen ziemi rolnej na terenie poszczególnych województw autorstwa Głównego Urzędu Statystycznego, 1 ha ziemi rolnej w obrocie prywatnym kosztował w 2025 roku 71 123 zł.
Aktualne ceny gruntów ornych w obrocie prywatnym w poszczególnych województwach są następujące:
- woj. dolnośląskie – 58 503 zł/ha
- woj. kujawsko-pomorskie – 86 119 zł/ha
- woj. lubelskie – 59 860 zł/ha
- woj. lubuskie – 45 492 zł/ha
- woj. łódzkie – 71 495 zł/ha
- woj. małopolskie – 67 757 zł/ha
- woj. mazowieckie – 74 013 zł/ha
- woj. opolskie – 73 048 zł/ha
- woj. podkarpackie – 49 721 zł/ha
- woj. podlaskie – 80 618 zł/ha
- woj. pomorskie – 66 920 zł/ha
- woj. śląskie – 63 162 zł/ha
- woj. świętokrzyskie – 60 106 zł/ha
- woj. warmińsko-mazurskie – 63 734 zł/ha
- woj. wielkopolskie – 97 695 zł/ha
- woj. zachodniopomorskie – 43 326 zł/ha.
Więcej o cenach ziemi w 2025 r. przeczytasz TUTAJ.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. YT/Bardowscy
