Przyszłość produkcji mleka i współpraca z OSM Garwolin
– Młodzi nie chcą doić krów, chcą żyć swobodniej niż nasze pokolenie, dlatego nasz następca syn Jakub stopniowo, w wolnym tempie, bez radykalnych ruchów, zamierza zmniejszać produkcję mleka, a jednocześnie zwiększać obsadę opasów. Jednak nadal największe przychody czerpiemy ze sprzedaży mleka, które dostarczamy do OSM Garwolin, której sztandarowe produkty, jakimi są sery białe i masło, wyróżniają się wysoką jakością oraz tradycyjnym smakiem. W OSM czekają nas kolejne wybory do rady nadzorczej na Walnym Zebraniu Przedstawicieli, które odbędzie się 29 maja, gdzie będę obecna jako delegatka, a czy tym razem znów dostanę się do rady, zobaczymy. W każdym bądź razie w radzie nadzorczej zasiadam już od pięciu kadencji. Z OSM Garwolin współpraca układa się bardzo dobrze i to już od wielu lat. Jako dostawcy mleka możemy kupować środki do produkcji w serwisie dla rolników, jaki działa w naszej spółdzielni mleczarskiej i za te zakupy otrzymujemy premię lojalnościową w postaci dopłaty do każdego litra mleka. Uważam, że jest to bardzo dobry system zacieśniający współpracę z mleczarnią, który opłaca się obu stronom – powiedziała Bożena Grasiak.
Kryzys na rynku mleka – jak sieci handlowe dyktują ceny skupu?
Na rynku mleka panuje kryzys, ceny mleka w skupie spadły, przyczyniła się do tego z pewnością nadprodukcja, ale pani Bożena widzi też jak zły wpływ na rynek wywierają praktyki wielkich sieci handlowych, które dyktują warunki swoim dostawcom.
– Trudno dziś sprzedaje się artykuły mleczarskie, nawet te tak wysokiej jakości jak z OSM Garwolin, a to dlatego, że warunki dyktują sieci handlowe. Rynek jest nasycony produktami, a sieci handlowe wymuszają na dostawcach obniżanie cen. To sieci handlowe dyktują ceny, a druga strona nie za bardzo ma jakąkolwiek kartę przetargową – powiedziała Bożena Grasiak.
Obora wolnostanowiskowa i hala udojowa – nowoczesne żywienie bydła TMR
Krowy żywione są dawką TMR zadawaną z wozu paszowego oraz utrzymywane są w oborze wolnostanowiskowej.
– W 2010 roku przeszliśmy z uwięzi na luz, kiedy to w wyniku rozbudowy i modernizacji stodoły uzyskaliśmy funkcjonalną oborę wolnostanowiskową. Zmiana systemu poprawiła znacznie komfort pracy dla nas oraz dobrostan krów. Był to duży skok technologiczny na tamte czasy, bo z dojarki konwiowej przeszliśmy od razu na halę udojową, a nie na dojarkę przewodową. Krowy doimy na hali SAC typu rybi ość 2 x 4 stanowiska, a mleko trafia do schładzalnika samomyjącego o pojemności 2800 l. TMR zadajemy z pionowego paszowozu polskiej produkcji od firmy A-Lima-Bis. Po drugiej stronie stołu paszowego, naprzeciwko krów, utrzymujemy jałówki oraz opasy, które dojadają niedojady po krowach mlecznych. Oczywiście oprócz tych niedojadów otrzymują własną dawkę, bo tych niedojadów jest znikoma ilość – wyjaśniła hodowczyni.
Stado od wielu lat objęte jest oceną użytkowości mlecznej, a pani Bożena podkreśla zalety prowadzenia tej oceny, dzięki której nie tylko znany jest dokładny skład mleka każdej krowy, jej wydajność, ale też ocena daje informacje potrzebne do układania dawek żywieniowych.
– Widać w ostatnim czasie jak wykruszają się małe gospodarstwa produkujące mleko, a te duże zwiększają produkcję. Następuje koncentracja produkcji i choć gospodarstw ubywa, to produkcja mleka z roku na rok rośnie – zakończyła Bożena Grasiak.
Andrzej Rutkowski
fot. ilustrujące/A. Rutkowski
