Ceny paliw wyhamowały
W ostatnich dniach pojawiła się realna nadzieja na rozpoczęcie negocjacji pokojowych na Bliskim Wschodzie - co szybko zdyskontowały notowania ropy. Jak się jednak okazało - sprawa jest trudniejsza niż zakładano. Polscy kierowcy, poza tymi którzy jeżdżą na autogazie, są chronieni pakietem CPN i nie odczuwają już boleśnie drożyzny na stacjach paliw - jednak biorąc pod uwagę dynamiczne zmiany na rynku globalnym trudno prognozować, że ceny będą się trwale obniżać, donosi epetrol.pl. W ocenie analityków z epetrol.pl od poniedziałku przez tydzień ON będzie kosztować od 7,63 do 7,71 zł/l, benzyna Pb95 między 6,10 a 6,19 zł/l a ceny autogazu utrzymają się w przedziale 3,83–3,92 zł/l.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański poinformował, że obniżona stawka akcyzy na paliwa zostanie utrzymana także po 15 kwietnia, choć resort finansów nie zdecydował jeszcze, jak długo to rozwiązanie będzie stosowane. Minister zaznaczył, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest na tyle zmienna, że rząd na razie nie wycofa się z programu CPN. Przypomnijmy, że czasowe obniżenie VAT na paliwa z 23 do 8 proc., ma obowiązywać do końca kwietnia.
Decyzji w kwestii wzrostu zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze, podobnie, jak dopłat do nawozów, ciągle nie ma.
Hadel nawozami i rzpakiem zamarł
Handel nawozami prawie zmarł, wskazuje wielu dystrybutorów. Po pierwsze dlatego, że jest za zimno, a rolnicy nie zaopatrują się w nawozy na zapas, a po drugie za drogo. W większości punktów ceny pozostały bez zmian. Grupa Azoty jednak nie odpuszcza i w oferowanym dystrybutorom cenniku z 9 kwietnia ponownie podnosi ceny, tym razem podwyżki sięgają około 10 zł/t.
Rzepak będący kluczowym surowcem do produkcji biopaliw w UE w ostatnich dniach podążył za ropą naftową i mocno potaniał, donosi Juliusz Urban w swoim rynkowym „Serwisie spod lady”. Krajowi przetwórcy obniżyli ceny również z powodu umocnienia się złotego. Powołując się na informacje pozyskane od branżowców, Urban wskazuje, że rynek rzepaku jest obecnie w kompletnym zastoju a ceny wahają się między 2030 a 2200 zł/t.
Pszenica może podrożeć?
Analityk wskazuje, że przyglądając się temu, co się dzieje na krajowym rynku zbóż trudno nie odnieść wrażenia, że w dość spokojnym otoczeniu handel robi swoje. Startujemy w ostatnie trzy miesiące rolniczego roku gospodarczego 2025/2026 i ustawiamy się do nowych zbiorów. W ocenie Urbana, to co się dotychczas wydarzyło na naszym rynku zbóż nie oznacza, że zniknęły obawy o ograniczenia międzynarodowego handlu spowodowane większymi zapasami pszenicy u jej kluczowych eksporterów. Urban tonuje jednak nastroje dotyczące horrendalnych zapasów zgromadzanych w Polsce. Dlaczego?
– Jeśli rzeczywiście mamy nadwyżkę pszenicy na poziomie 3,5 mln t, warto pamiętać, że kraj produkujący 13,5 mln t pszenicy powinien utrzymywać zapasy wynoszące 10–15% rocznej produkcji, a więc 1,5–2 mln t. Według danych zbieranych przez Sparks Polska w tym sezonie do końca marca przez nasze porty wypłynęło 2,5 mln t pszenicy. Tak więc spokojnie można założyć, że połowa nadwyżki już wyjechała, co może w ostatniej części sezonu wspierać ceny pszenicy i hamować zakusy na ich obniżanie – twierdzi Urban.
Aczkolwiek wiele zależy także od tego, co bedzie działo się na giełdach.
Pszenica konsumpcyjna w tym tygodniu jest skupowana po 690–780 zł/t, paszowa po 650–780 zł/t a kukurydza po 680–800 zł/t. Za żyto skupy oferują 520–640 zł/t, za jęczmień 590–720 zł/t, pszenżyto – 580–680 zł a za owies 460–580 zł/t.
Ceny żywca wieprzowego powracją na tor wzrostu
Na rynku żywca wieprzowego stało się dokładnie to, co sygnalizowałam przed świętami. Po obniżkach, ceny wzrosły. Strona podażowa nie reaguje już tak na spadki cen, jak kiedyś i nie wyprzedaje w popłochu świń, gdy cena topnieje, obawiając się dalszych obniżek, ponieważ produkcja jest silnie skoncentrowana a producenci coraz bardziej zorganizowani. Oczywiście wszystko zależy też od polityki zakładów, z którymi się handluje. Skupujący zapowiadają, że jeśli na rynku nadal nie będzie za bardzo czym handlować, cena od poniedziałku może ponownie wzrosnąć. Cena za żywą wagę jest bardzo zróżnicowana regionalnie, ale powoli w górnym progu zbliża się ponownie do 5,8-6 zł/kg. Cena poubojowa coraz częściej przekracza poziom niemiecki, który od kilku tygodniu nie wychodzi poza 1,7 zł/kg, tj. około 7,2 zł. Są zakłady, które oferują nawet 7,6 zł/kg, czyli tyle za ile kupowały przed obniżką.
Niemcy sygnalizują, że pomimo braku dni ubojowych w okresie wielkanocnym, tamtejszy rynek trzody chlewnej jest generalnie określany jako zrównoważony i oczekuje na poprawę pogody początek sezonu grillowego. Na poprawę pogody i wzrost popytu na wieprzowinę czekaj także Duńczycy, gdzie za kilogram żywca w klasie E płaci się obecnie około 5,4 zł/kg
Duńczycy od 13 marca nie zmieniają ceny warchlaków. U nas podobnie, tak więc za warchlaki z importu trzeba zapłacić od 375 do 420 zł za sztukę, a za krajowe – od 370 do 400 zł za sztukę.
Żywiec wołowy z nadzieją na poprawę
Na rynku żywca wołowego bez większych zmian, aczkolwiek skupujący którzy mieli wyjątkowo niskie ceny, podnieśli je. Nie zanosi się więc na to, by bydło miało tanieć. To natomiast, jaką cenę oferują poszczególne ubojnie zależy w głównym stopniu od tego z kim handlują. Kontrahenci z Turcji nie są tak wybredni, jak np. z Włoch czy Izraela, płacą dobrze nie tylko za bardzo dobre wyręby. Ci drudzy natomiast chcą kulinarną wołowinę i po konkurencyjnej cenie.
Magdalena Szymańska
