COCERAL obniża prognozy zbiorów zbóż
Fala upałów, która w czerwcu przetoczyła się przez Europę, szczególnie mocno dotknęła Francję, Węgry, południowe Niemcy i Austrię. Temperatury sięgające 40°C i więcej pojawiły się w momencie, gdy wiele roślin znajdowało się w bardzo wrażliwych fazach rozwoju.
COCERAL, europejskie stowarzyszenie handlowców zbożami, w lipcowej aktualizacji prognoz obniżyło przewidywaną produkcję zbóż w UE-27 i Wielkiej Brytanii do 286,6 mln ton. To ok. 9 mln ton mniej niż zakładano w czerwcu i o ponad 23 mln ton mniej niż w 2025 roku. Prognoza zbiorów pszenicy, bez pszenicy durum, została obniżona do 140,8 mln ton wobec 143,7 mln ton szacowanych wcześniej.
COCERAL wskazuje, że fala upałów szczególnie zaszkodziła pszenicy podczas nalewania ziarna w centralnej i południowej Francji, południowych Niemczech, Austrii, Polsce i na Węgrzech. Mocno ucierpiały także zboża jare, w tym jęczmień.
Jeszcze większym problemem okazała się kukurydza. W wielu regionach ekstremalne temperatury przypadły na okres kwitnienia, co może przełożyć się na słabe zawiązywanie kolb.
– Zauważamy już tu i ówdzie, że kukurydza nie wytwarza kolb. To oczywiście oznacza całkowitą stratę – mówił Horst Gömann z Izby Rolniczej Nadrenii Północnej-Westfalii, cytowany przez Deutsche Welle.
Według informacji przytoczonych przez DW fala upałów obniżyła wartość europejskich zbiorów zbóż o ponad 2 mld euro. Największe straty dotyczą Francji i Węgier. Londyński Energy and Climate Intelligence Unit przewiduje natomiast, że tegoroczna produkcja zbóż w Europie może być nawet o 5 proc. niższa.
Polska: trudny sezon od początku
Polscy rolnicy również nie mają powodów do optymizmu. Tegoroczny sezon wegetacyjny przyniósł wyjątkową kumulację niekorzystnych zjawisk pogodowych.
Najpierw pojawiły się silne zimowe mrozy, później susza i wiosenne przymrozki, a następnie gwałtowne burze, gradobicia i czerwcowe upały. Już wiosenna ocena GUS wskazywała na niekorzystne warunki dla wzrostu i rozwoju roślin. W drugiej połowie kwietnia lokalnie wystąpiły przymrozki sięgające nawet -9°C, które szczególnie mocno uszkadzały kwitnące drzewa i krzewy owocowe oraz plantacje jagodowe.
Jeszcze wcześniej rolnicy zmagali się z niedoborem wody. W czerwcu Wody Polskie, powołując się na dane IUNG-PIB i IMGW, informowały, że suszą rolniczą objętych było około 62 proc. gmin w Polsce.
W materiałach dotyczących tegorocznych zbiorów przytaczane są wstępne szacunki GUS, według których produkcja zbóż ma być niższa o ok. 4,9 proc. niż przed rokiem. Jeszcze większy spadek prognozowany jest dla rzepaku – o ok. 14,4 proc. Zbiory owoców z drzew mogą natomiast zmniejszyć się aż o 18,6 proc.
To przede wszystkim efekt niższych plonów z hektara, a nie znaczącego ograniczenia powierzchni zasiewów. W przypadku zbóż powierzchnia uprawy – po uwzględnieniu zaoranych plantacji – zmieniła się stosunkowo niewiele.
Pszenica może dać znacznie mniej
Jednym z najbardziej niepokojących sygnałów są prognozy dotyczące pszenicy ozimej. Według przytaczanych danych jej tegoroczne zbiory mogą wynieść ok. 11,6 mln ton, czyli o 11,2 proc. mniej niż w 2025 roku.
Spadki dotyczą również innych zbóż. Produkcja żyta ma być niższa o ok. 9,1 proc., a pszenżyta ozimego o ok. 5,1 proc.
W gospodarstwach różnice mogą być jednak znacznie większe niż pokazują dane dla całego kraju. Rolnicy z poszczególnych regionów informują o bardzo drobnym ziarnie i plonach niższych nawet o połowę. Ostateczny wynik zależy od stanowiska, gleby, ilości dostępnej wody, terminu siewu oraz zastosowanej agrotechniki.
Susza zmieniła przebieg żniw
Skalę problemu z wodą pokazują dane Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej prowadzonego przez IUNG-PIB. System uwzględnia zarówno warunki pogodowe, jak i podatność konkretnych gleb na suszę.
Wiosną susza obejmowała dużą część kraju. W wielu regionach niedobór opadów ograniczał możliwości produkcyjne roślin już na początku sezonu.
Konsekwencją był także nietypowy przebieg żniw. W niektórych regionach oziminy dojrzewały wyjątkowo szybko, dlatego kombajny wcześniej niż zwykle pojawiły się w centralnej Polsce, części Wielkopolski czy na Ziemi Lubuskiej.
Nie tylko plon jest problemem. Rolnicy patrzą na ceny
Niższe zbiory nie muszą automatycznie oznaczać poprawy sytuacji ekonomicznej gospodarstw. Dla wielu rolników znacznie większym problemem pozostaje opłacalność produkcji.
Koszty paliwa, nawozów, środków ochrony roślin, usług oraz pracy pozostają wysokie, podczas gdy ceny skupu zbóż nie dają gwarancji pokrycia wszystkich nakładów.
W efekcie rolnik może zebrać mniej ziarna, a jednocześnie nie uzyskać proporcjonalnie wyższej ceny. Mniejsza produkcja nie zawsze więc oznacza większy przychód gospodarstwa.
– Można powiedzieć, że schodzimy z poziomu rekordowego do poziomu przeciętnego, a nie z poziomu przeciętnego do katastrofalnie niskiego – ocenia Mirosław Marciniak, analityk rynków rolnych InfoGrain.
Jak wskazuje analityk, Polska produkuje około 12–14 mln ton pszenicy rocznie, podczas gdy krajowe młynarstwo potrzebuje około 4 mln ton. Oznacza to, że nie całe ziarno musi spełniać najwyższe parametry jakościowe, aby pokryć krajowe zapotrzebowanie.
Niewiadomą pozostaje jednak jakość tegorocznej pszenicy. Ekstremalne warunki pogodowe mogą wpłynąć nie tylko na plon, ale również na parametry technologiczne ziarna. Wysoka zawartość białka nie musi bowiem oznaczać odpowiedniej jakości glutenu.
Europa przygotowuje rolnictwo na kolejne fale upałów
Tegoroczne doświadczenia przyspieszają dyskusję o tym, jak europejskie rolnictwo powinno funkcjonować w warunkach coraz bardziej niestabilnej pogody.
Jednym ze sposobów jest większe zróżnicowanie upraw. Rolnicy sięgają po kilka odmian tego samego gatunku, różniących się terminem dojrzewania. Dzięki temu ekstremalna temperatura nie musi trafić wszystkich plantacji w identycznej fazie rozwoju.
Znaczenie zyskują również odmiany bardziej odporne na suszę i wysokie temperatury. Coraz większą uwagę zwraca się na rośliny o mocniejszym systemie korzeniowym oraz odmiany, które mogą lepiej wykorzystywać wodę zgromadzoną głębiej w glebie.
Naturalnym beneficjentem zmian może być także jęczmień. Odmiany ozime często kończą najważniejsze etapy rozwoju przed nadejściem najbardziej dotkliwej letniej suszy. COCERAL wskazuje, że jęczmień jary ucierpiał w tym roku bardziej od ozimego właśnie dlatego, że fala upałów pojawiła się w późniejszej fazie jego rozwoju.
Sadownicy chronią owoce przed mrozem, gradem i słońcem
Zmiany dotyczą również sadownictwa. Coraz większym problemem są sytuacje, w których po ciepłej zimie rośliny rozpoczynają wegetację bardzo wcześnie, a następnie zostają zaskoczone przez późne przymrozki.
Jedną z metod ochrony pozostaje nawadnianie przeciwprzymrozkowe. Woda rozpylana nad roślinami podczas spadku temperatury zamarza i tworzy warstwę lodu, która pomaga chronić tkanki przed większym wychłodzeniem.
Te same instalacje mogą być następnie wykorzystywane do nawadniania podczas suszy.
Coraz większe znaczenie mają również siatki przeciwgradowe. Chronią one owoce nie tylko przed gradem, ale mogą ograniczać także skutki nadmiernego nasłonecznienia.
W Europie testowane są ponadto półprzezroczyste folie fotowoltaiczne montowane nad uprawami. Rozwiązanie ma jednocześnie produkować energię elektryczną i ograniczać negatywny wpływ ekstremalnego nasłonecznienia na rośliny. Tego typu instalacje testowane są m.in. w uprawach owoców i winorośli.
Zmiany klimatu przesuwają granice rolnictwa
Wraz ze wzrostem temperatur zmienia się także struktura upraw. W północnej części Europy pojawiają się rośliny, które wcześniej kojarzone były przede wszystkim z cieplejszym klimatem. Coraz większe zainteresowanie budzi m.in. soja, a eksperymentalnie także sorgo.
Zmienia się również mapa europejskiego winiarstwa. Winnice rozwijają się coraz dalej na północ – także w Polsce, w tym na Pomorzu i Warmii.
Nie oznacza to jednak, że cieplejszy klimat jest dla rolnictwa wyłącznie szansą. Nowe możliwości pojawiają się równocześnie z większym ryzykiem suszy, gwałtownych opadów, gradu, przymrozków i fal upałów.
Rolnictwo musi dostosować się szybciej
Tegoroczna fala upałów pokazała, że dla europejskiego rolnictwa problemem nie jest już tylko średnia temperatura, ale przede wszystkim tempo i skala zmian.
COCERAL wskazuje, że tegoroczna fala upałów wystarczyła do obniżenia prognozy zbiorów zbóż w UE i Wielkiej Brytanii o około 9 mln ton.
Dla polskich gospodarstw oznacza to konieczność coraz lepszego zarządzania ryzykiem. Dobór odmian, retencja wody, nawadnianie, dywersyfikacja upraw i inwestycje w ochronę plantacji mogą w kolejnych latach decydować o tym, czy gospodarstwo poradzi sobie z ekstremalnym sezonem.
Rolnicy od zawsze byli zależni od pogody. Nowością jest jednak tempo zmian. Warunki, które jeszcze niedawno pojawiały się raz na wiele lat, coraz częściej wracają w kolejnych sezonach.
Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz
Źródło: pkb24.pl
