Nie trzeba korzystać z rozbudowanych programów komputerowych, aby poprawić wyniki. W dobrze prowadzonych chlewniach pierwszym krokiem jest konsekwentne zapisywanie podstawowych informacji i porównywanie ich między grupami, cyklami oraz kolejnymi miesiącami. Dopiero wtedy można ocenić, gdzie rzeczywiście powstają straty i które działania przynoszą efekt. Jednym z najczęstszych błędów jest prowadzenie produkcji „na wyczucie”. Doświadczenie rolnika jest bardzo cenne, ale nie zastąpi danych dotyczących pobrania paszy, zużycia wody, liczby urodzonych i odsadzonych prosiąt, upadków, powtórek rui. Bez dokumentacji trudno stwierdzić, czy pogorszenie wyników jest wynikiem choroby, jakości paszy, temperatury, problemów z rozrodem czy błędów organizacyjnych.
Bez dokumentacji trudno podejmować decyzje
Brak zapisów powoduje, że wiele problemów jest zauważanych dopiero wtedy, gdy stają się poważne. Jeżeli nie znamy średniej masy prosiąt przy odsadzeniu albo nie analizujemy zużycia paszy na kilogram przyrostu, możemy nie dostrzec stopniowego pogorszenia efektywności. Tymczasem nawet niewielka zmiana utrzymująca się przez kilka miesięcy może oznaczać znaczącą finansową stratę.
W gospodarstwie warto rejestrować przede wszystkim takie dane, jak liczba prosiąt urodzonych żywych i martwych, liczba odsadzonych prosiąt, śmiertelność, masa przy odsadzeniu, powtórki rui, długość okresu od odsadzenia do krycia, zużycie paszy, pobranie wody, upadki i przyczyny brakowania.
Niewykorzystany potencjał lochy kosztuje
Locha generuje koszty niezależnie od tego, ile prosiąt ostatecznie odchowa. Ukryty koszt obejmuje nie tylko wartość utraconych prosiąt. Trzeba uwzględnić również paszę i pracę przeznaczone na utrzymanie lochy, koszty krycia, opieki weterynaryjnej, energii i zajętego miejsca w porodówce. Jeżeli locha odsadza mniej prosiąt, koszt utrzymania przypadający na jedno zwierzę rośnie.
Warto analizować wyniki loch indywidualnie, a nie tylko średnią dla całego stada. Samica z dobrym wynikiem w jednym cyklu może mieć problemy w kolejnym, a przeciętna locha może regularnie dawać wyrównane mioty. Decyzje dotyczące remontu stada powinny uwzględniać powtarzalność wyników, jakość prosiąt, zdrowie wymienia i kończyn, a także przebieg porodu.
W porodówce wiele strat powstaje w pierwszych minutach i godzinach po urodzeniu. Prosięta trzeba osuszyć, ogrzać i możliwie szybko zapewnić pobranie siary. Szczególnej uwagi wymagają małe i słabe sztuki, które łatwo przegrywają konkurencję przy wymieniu. Brak kontroli pobrania siary zwiększa ryzyko wychłodzenia, zagłodzenia i zakażeń. W licznych miotach pomocne jest czasowe odseparowanie silniejszych prosiąt, aby najmniejsze mogły spokojnie ssać. Wyrównywanie miotów powinno odbywać się dopiero po pobraniu siary i z uwzględnieniem zdrowia oraz mleczności lochy zastępczej.
Ważne są również temperatura legowiska, ochrona przed przygnieceniem, dezynfekcja pępowiny i kontrola poideł. Każde zaniedbanie może zwiększyć śmiertelność przed odsadzeniem i obniżyć masę prosiąt.
Niewłaściwe mieszanie grup świń
Mieszanie zwierząt z różnych źródeł, o różnym wieku i statusie zdrowotnym zwiększa stres i ryzyko transmisji patogenów. Po połączeniu grup ustala się hierarchia, dochodzi do walk, a słabsze sztuki mogą mieć utrudniony dostęp do paszy i wody. Stres związany z mieszaniem osłabia odporność i może ujawnić zakażenia, które wcześniej przebiegały bezobjawowo. Jeżeli jednocześnie zmieni się paszę, temperaturę, system pojenia i liczebność grupy, zwierzęta mogą szybko zareagować biegunką lub pogorszeniem apetytu.
Najlepiej, jeśli grupy są możliwie jednorodne pod względem pochodzenia, masy i wieku. W systemie „całe pomieszczenie pełne – całe pomieszczenie puste” łatwiej utrzymać higienę i ograniczyć krążenie patogenów. Jeżeli mieszanie jest konieczne, powinno być zaplanowane, a świnie należy obserwować szczególnie uważnie w pierwszych dniach i zwrócić uwagę na zagęszczenie kojców. Zbyt duże zwiększa konkurencję o paszę, pogarsza jakość powietrza, utrudnia odpoczynek i zwiększa ryzyko urazów. W przepełnionym kojcu trudniej również zauważyć słabsze zwierzę i zapewnić wszystkim równy dostęp do karmideł i poideł.
Zbyt mała obsada kojca również może być problemem, zwłaszcza gdy budynek jest nieprzystosowany do utrzymywania niewielkich grup. W takich warunkach koszty stałe przypadające na jedną świnię rosną. Dlatego planowanie obsady powinno uwzględniać zarówno dobrostan, jak i ekonomiczne wykorzystanie chlewni. Przy projektowaniu i modernizacji kojców należy zwrócić uwagę na powierzchnię, liczbę punktów karmienia i pojenia, możliwość odpoczynku i łatwość czyszczenia. Niewielka korekta organizacji kojca może ograniczyć agresję i wyrównać pobranie paszy w grupie.
Zbyt późna reakcja na chorobę
Wczesne objawy choroby bywają niepozorne. Świnie mogą być mniej aktywne, wolniej podchodzić do paszy, mieć luźniejszy kał lub pozostawać z boku grupy. Jeżeli takie sygnały są ignorowane, problem może szybko objąć większą liczbę zwierząt. Ukryty koszt choroby obejmuje nie tylko leczenie. Należy doliczyć spadek pobrania paszy, zahamowanie przyrostów, większe zużycie paszy na kilogram przyrostu, wydłużenie tuczu, upadki, gorszą mięsność. U loch dodatkowo mogą pojawić się problemy z mlecznością, rozrodem i jakością prosiąt. Codzienna obserwacja powinna odbywać się podczas karmienia, odpoczynku i poruszania się zwierząt.
Stosowanie leków bez ustalenia przyczyny problemu może prowadzić do nieskutecznej terapii, oporności drobnoustrojów i niepotrzebnych kosztów. Antybiotyk nie poprawi wentylacji, nie naprawi poidła i nie usunie błędów żywieniowych. Jeżeli źródłem biegunki jest zanieczyszczona woda, samo leczenie nie rozwiąże problemu. Jeżeli po podaniu leku objawy szybko wracają, problem może mieć charakter środowiskowy lub organizacyjny. Powtarzające się leczenie tych samych grup bez zmiany warunków jest kosztowne i często tylko odsuwa rozwiązanie właściwej przyczyny.
Woda jest jednym z najtańszych, ale najczęściej pomijanych elementów zarządzania. Jej niedobór ogranicza pobranie paszy, pogarsza pracę przewodu pokarmowego, zwiększa ryzyko zaparć i obniża produkcję mleka u loch. U tuczników prowadzi do wolniejszych przyrostów i gorszego wykorzystania paszy. Częstym błędem jest założenie, że skoro woda jest dostępna w instalacji, to zwierzęta mają zapewnione prawidłowe pojenie. Tymczasem poidło może być zabrudzone, zablokowane albo mieć zbyt małą wydajność.
Brak analizy przyczyn upadków świń
Sama liczba upadków nie mówi jeszcze, dlaczego zwierzęta padły. Jeżeli nie analizujemy przyczyn, będziemy wielokrotnie ponosić te same straty. Upadki prosiąt mogą wynikać z przygniecenia, wychłodzenia, głodu, biegunki, infekcji albo problemów z mlecznością lochy. U tuczników przyczyną mogą być choroby układu oddechowego, urazy, zatrucia lub błędy żywieniowe. Warto prowadzić zapisy według grup wiekowych, sektorów i etapów produkcji. Jeżeli większość upadków występuje w pierwszej dobie, należy przeanalizować porody, produkcję siary i dogrzewanie osesków. Jeśli problem pojawia się po odsadzeniu, trzeba sprawdzić paszę, wodę, mieszanie grup i czynniki wpływające na zdrowie jelit. W przypadku powtarzających się upadków konieczna jest diagnostyka laboratoryjna. Koszt badania jest zwykle znacznie niższy niż wielokrotne leczenie całych grup bez pewności, co jest przyczyną problemu.
Równie ważna jest bioasekuracja, która wymaga codziennej dyscypliny. Brama, śluza, odzież fermowa, maty dezynfekcyjne i oddzielenie stref czystych od brudnych mają sens tylko wtedy, gdy są właściwie używane. Czasami procedury bioasekuracji są formalnie opracowane, ale nie są konsekwentnie przestrzegane. Największe ryzyko stanowią: niekontrolowany ruch ludzi, brak zmiany obuwia i odzieży, pojazdy, sprzęt oraz kontakt z innymi gospodarstwami lub środowiskiem, w którym występują dziki.
Pomijanie danych poubojowych
Informacje z ubojni mogą dostarczyć wiedzy o stanie zdrowia świń, którego nie widać podczas codziennej obserwacji. Zmiany w płucach, zrosty, uszkodzenia wątroby lub nieprawidłowości tusz pokazują, z jakimi problemami zwierzęta mierzyły się w trakcie tuczu. Jeżeli zakład mięsny przekazuje wyniki poubojowe, należy porównywać je z przyrostami, zużyciem paszy, leczeniem i śmiertelnością. Wysoki odsetek zmian w płucach może wskazywać na przewlekłe problemy z wentylacją lub choroby układu oddechowego.
Dane poubojowe mogą również pomóc w ocenie genetyki, programu żywienia i jakości tuczu. Bez ich analizy gospodarstwo traci ważne źródło informacji o rzeczywistym wyniku produkcji.
Dominika Stancelewska
