15 tys. zł za prąd. Rolnicy nie dowierzająCanva
StoryEditorCeny prądu

15 tys. zł za prąd! Rolnicy nie wierzą własnym rachunkom

29.03.2026., 15:00h

Rachunki za prąd w gospodarstwach rolnych rosną do gigantycznych poziomów. W produkcji mleka to już jeden z największych kosztów – w niektórych przypadkach sięga nawet 15 tys. zł za dwa miesiące.

Prąd przestał być dodatkiem. To dziś jeden z głównych kosztów

Jeszcze kilka lat temu prąd był w rolnictwie kosztem drugoplanowym. Dziś – obok paliwa, nawozów czy pasz – staje się jednym z kluczowych wydatków. Wzrost cen energii najbardziej odczuwają gospodarstwa intensywne, korzystające z nowoczesnych technologii. Im większa skala produkcji, tym większe zużycie prądu – a co za tym idzie, wyższe rachunki.

Produkcja mleka pożera prąd 24 godziny na dobę

Narażeni na wysokie koszty energii są na przykład producenci mleka. W takich gospodarstwach prąd potrzebny jest praktycznie przez całą dobę.

Do największych „pożeraczy” energii należą:

  • schładzalniki mleka (pracujące codziennie),
  • dojarki i roboty udojowe,
  • pompy i systemy wodne,
  • oświetlenie obór i hal udojowych,
  • urządzenia do przygotowania pasz,
  • wentylacja i systemy chłodzenia.

Szczególnie schładzanie mleka generuje wysokie zużycie – zbiorniki muszą szybko obniżyć temperaturę surowca i utrzymywać ją przez wiele godzin.

Rachunki idą w tysiące złotych

Z relacji rolników wynika, że rachunki za energię znacząco wzrosły w ostatnim czasie.

W średnich gospodarstwach mlecznych:

  • rachunki wynoszą często 4–6 tys. zł co dwa miesiące,
  • w większych oborach sięgają nawet 10 tys. zł miesięcznie i więcej.

Zużycie bez zmian, rachunki w górę

Co istotne, wzrost kosztów nie zawsze wynika ze zwiększonego zużycia.

– Zużycie mamy podobne, a rachunki są wyższe niż rok temu – to częsta opinia wśród rolników.

Zimą i latem prąd kosztuje

Koszty energii różnią się także w zależności od pory roku. Zimą rośnie zużycie prądu na oświetlenie i ogrzewanie niektórych instalacji. Latem więcej energii pochłania chłodzenie mleka oraz ewentualna wentylacja obór i schładzanie mleka. Nie zawsze oznacza to jednak niższe rachunki latem – wiele zależy od wyposażenia gospodarstwa.

Fotowoltaika pomaga, ale nie rozwiązuje wszystkiego

Coraz więcej rolników inwestuje w instalacje fotowoltaiczne, które pozwalają częściowo ograniczyć koszty energii: – U nas w gospodarstwie zamontowaliśmy panele fotowoltaiczne z końcem 2021 roku (wtedy zmieniały się przepisy na mniej korzystne i w ostatnim momencie padła decyzja, że warto zainstalować). Wówczas to była inwestycja rzędu 100 tys. zł. W tamtym czasie płaciliśmy ok. 4-5 tys. zł za dwa miesiące za prąd. Po montażu fotowoltaiki dotyczą nas głównie opłaty przesyłowe ok. 100 zł plus raz na rok wyrównanie (na przełomie roku to było 5 tys.). W tym momencie jako producenci mleka nie odczuwamy skutków podwyżek, a inwestycja w panele prawie zwróciła – analizuje producent mleka z Wielkopolski.

Jednak rozwiązanie to ma także swoje ograniczenia, ponieważ największa produkcja przypada na miesiące letnie, zimą zaś efektywność spada (krótsze dni, śnieg), a ponadto instalacja wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Dlatego wielu rolników nadal funkcjonuje bez własnych źródeł energii i w pełni odczuwa wzrost cen prądu.

Bez szukania oszczędności się nie da

W obliczu rosnących kosztów rolnicy coraz częściej szukają sposobów na ograniczenie wydatków. Wśród najczęściej rozważanych rozwiązań są:

  • zmiana sprzedawcy energii,
  • optymalizacja pracy urządzeń,
  • inwestycje w energooszczędne technologie,
  • instalacje OZE (fotowoltaika, magazyny energii).

Jedna decyzja i 3 tys. zł mniej na rachunku

Rachunki za energię w gospodarstwach rolnych rosną z miesiąca na miesiąc. Jednak – jak pokazuje przykład jednej z hodowczyń bydła – są sposoby, by je znacząco obniżyć. – Zużycie zostało takie samo, a płacimy nawet o 3 tys. zł mniej – mówi rolniczka z Podlasia.

Rachunki dochodzą do 10 tys. zł miesięcznie

W wielu gospodarstwach rolnych koszty energii elektrycznej stały się jednym z największych obciążeń. Szczególnie dotyczy to nowoczesnych obór i ferm, gdzie zapotrzebowanie na prąd jest wysokie.

– Pod koniec roku rachunki zaczęły nam mocno rosnąć. W nowej oborze mamy taryfę przemysłową, bo moc przyłączeniowa przekracza 50 kW, więc nie mieliśmy wyboru – opowiada Ewelina Kuczyńska, hodowczyni z woj. podlaskiego.

Jak dodaje, koszty szybko zaczęły wymykać się spod kontroli.

– Za samą oborę rachunki dochodziły nawet do 10 tys. zł brutto miesięcznie, a przecież są jeszcze inne budynki w gospodarstwie – podkreśla.

Latem ulga, zimą problem wraca

W odpowiedzi na rosnące ceny energii gospodarstwo zdecydowało się na inwestycję w fotowoltaikę – mimo wcześniejszego sceptycyzmu. – Byliśmy przeciwnikami fotowoltaiki, ale sytuacja nas zmusiła – przyznaje rolniczka.

– Latem rachunki spadały nawet o połowę, ale zimą problem wracał. Śnieg zalegał na panelach, a produkcja prądu była znikoma.

To pokazuje, że OZE mogą pomóc, ale nie zawsze są wystarczającym rozwiązaniem – zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym.

Zmiana sprzedawcy może dać realne oszczędności

Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy gospodarstwo zdecydowało się na zmianę sprzedawcy prądu.

– Mało rolników zdaje sobie sprawę, że można obniżyć rachunki samą zmianą dostawcy – zaznacza rolniczka.

Od stycznia gospodarstwo korzysta z nowej oferty, przy zachowaniu tego samego zużycia energii. Efekt?

– Pierwsza faktura była niższa o 2200 zł, kolejna już prawie o 3 tys. zł brutto – wylicza rolniczka. – A przecież zużycie prądu się nie zmieniło.

Lepsze rozliczenia za energię oddaną do sieci

Dodatkową korzyścią okazały się nowe zasady rozliczania energii oddawanej do sieci.

– Nowy sprzedawca odkupuje od nas aż 90% energii i to po 90% ceny giełdowej. Wcześniej było to znacznie mniej korzystne – tłumaczy. Choć pełne rozliczenie ma być widoczne dopiero po kwartale, już teraz rolniczka widzi realne oszczędności.

Duża produkcja to ogromne zużycie prądu

Opisywane gospodarstwo nie należy do małych – liczy: ok. 110 krów dojnych i ok. 250 sztuk bydła łącznie. Przy takiej skali produkcji nawet niewielkie różnice w cenie energii przekładają się na tysiące złotych oszczędności miesięcznie.

Bez własnej energii będzie coraz trudniej

Zdaniem rolniczki zmiana sprzedawcy energii to temat, który wciąż jest niedoceniany na wsi.

– Warto się tym zainteresować, bo można naprawdę sporo zaoszczędzić. My też najpierw chcieliśmy sprawdzić, czy to działa – i działa – podkreśla.

15 tys. zł za dwa miesiące. To już norma

Koszty energii elektrycznej stają się jednym z największych obciążeń dla gospodarstw rolnych – szczególnie tych nastawionych na produkcję mleka. Jak wygląda to w praktyce? O swoich rachunkach i realiach pracy opowiada rolnik z Wielkopolski.

Skąd tak wysokie rachunki?

Marcin Żuraszek, hodowca bydła mlecznego z woj. wielkopolskiego, nie ma wątpliwości – prąd to dziś jeden z głównych kosztów produkcji. W jego gospodarstwie rachunki są bardzo konkretne:

– Za okres od 1 stycznia do 28 lutego zapłaciliśmy dokładnie 15 721 zł.

To oznacza, że miesięczne koszty energii elektrycznej w gospodarstwie mogą sięgać nawet kilku–kilkunastu tysięcy złotych.

Gospodarstwo liczy około 110 krów w doju i jest w pełni nastawione na produkcję mleka. Zużycie energii nie wynika z „dodatków”, lecz z podstawowej działalności.

– To jest stricte energia wykorzystywana do produkcji mlecznej – nie warsztat, nie dom, tylko produkcja.

Największe zużycie generują: roboty udojowe, chłodnia do mleka, wentylatory, mieszadła do gnojowicy, nagrzewnice zimą.

– Zimą pracują nagrzewnice, latem z kolei wentylatory i chłodnia. Do tego roboty i inne urządzenia – to wszystko razem daje duże zużycie.

Fotowoltaika? Nie zawsze się opłaca

Gospodarstwo nie posiada instalacji fotowoltaicznej. Jak przyznaje rolnik, temat był analizowany, ale na razie bez decyzji. – Nie mamy fotowoltaiki. Braliśmy ją pod uwagę, ale przy obecnych ofertach to się słabo spinało.

Rolnik zwraca uwagę, że sytuacja zmieniła się na przestrzeni lat: – Ci, którzy zakładali panele kilka lat temu, mieli dużo lepsze warunki. Teraz to wygląda inaczej.

Jednocześnie nie wyklucza powrotu do tematu: – Musimy się nad tym pochylić, bo te koszty energii są naprawdę duże i raczej lepiej nie będzie.

Uwaga na „tanie oferty” prądu

Choć niektórzy rolnicy próbują obniżyć rachunki poprzez zmianę sprzedawcy energii, nie zawsze kończy się to dobrze.

– Znam przypadek dużego gospodarstwa, które zmieniło dostawcę. Po czasie firma zażądała dopłaty – około 60 tys. zł za tzw. źródła pochodzenia.

To pokazuje, że niższa cena na początku nie zawsze oznacza realne oszczędności w dłuższej perspektywie.

Biogazownia? Nie dla każdego gospodarstwa

Alternatywą dla drogiego prądu mogłaby być biogazownia, ale – jak podkreśla rolnik – nie w każdym gospodarstwie ma to sens.

– Przy naszej skali to się jeszcze nie spina. Trzeba mieć czym taką biogazownię zasilić, a to oznacza np. dodatkowe hektary kukurydzy, to jest dla mnie nierealne po prostu.

Wnioski rolnika są jednoznaczne – bez inwestycji w własne źródła energii trudno będzie utrzymać opłacalność produkcji. – Myślę, że trzeba będzie w to iść, bo to jest chyba dzisiaj jedyna droga do jakiejkolwiek opłacalności.

6 tys. zł za prąd i to bez inwestycji w OZE

Jak wyglądają rachunki za energię w gospodarstwie bez fotowoltaiki? Producentka mleka z Wielkopolski opowiada o realnych kosztach i zmianach, jakie zauważyła w ostatnich miesiącach.

Wielu rolników inwestuje dziś w odnawialne źródła energii, ale nie wszyscy zdecydowali się na taki krok. Jak przyznaje producentka mleka z woj. wielkopolskiego, jej gospodarstwo funkcjonuje bez instalacji PV.

– Nie mamy żadnej fotowoltaiki ani innych takich rozwiązań – mówi rolniczka.

– Za prąd płacimy około 6 tysięcy złotych za dwa miesiące.

Rachunki wyraźnie wyższe niż rok temu

Z jej relacji wynika, że wzrost kosztów energii jest wyraźnie odczuwalny w ostatnim czasie.

– W tamtym roku rachunki były niższe. To było około 4–5 tysięcy złotych – podkreśla.

– W styczniu przyszedł już wyraźnie wyższy rachunek. Teraz jest trochę mniej, ale i tak widać, że prąd podrożał.

Gospodarstwo prowadzone jest wspólnie przez rodzinę i obejmuje produkcję mleka oraz opasów.

– Mamy około 38 krów dojnych, a opasów mniej więcej 80–90 sztuk – wylicza rozmówczyni.

W takich gospodarstwach głównym źródłem zużycia energii są m.in. urządzenia do schładzania mleka.

Sezonowość produkcji ma wpływ na zużycie energii, choć nie zawsze oznacza to duże oszczędności. – Latem światła używa się mniej, bo jest dłużej jasno – tłumaczy rolniczka.

– Ale z kolei zbiorniki na mleko muszą dłużej pracować, żeby je schłodzić.

Przykład z Wielkopolski pokazuje, że nawet średniej wielkości gospodarstwa odczuwają rosnące ceny energii.

fot. Canva AI

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
29. marzec 2026 15:02