Prognozy dla produkcji mleka w USA
Według lipcowej prognozy amerykańskiego Departamentu Rolnictwa, produkcja mleka w USA ma w 2026 roku osiągnąć około 236,6 mld funtów, czyli 107,3 mln ton. Byłby to wynik o kilka milionów ton wyższy niż jeszcze dekadę temu. USDA przewiduje, że w 2027 roku produkcja może wzrosnąć do około 238,1 mld funtów, a więc 108 mln ton. Jednocześnie prognozę średniej ceny mleka w 2026 roku obniżono do 20 dolarów za 100 funtów, czyli około 44,1 dolara za 100 kg (1,64 zł/kg). Na 2027 rok przewidywana jest cena 19,85 dolara za 100 funtów (1,63 zł/kg). Oznacza to, że produkcja będzie nadal rosła, ale gospodarstwa otrzymają mniejsze wynagrodzenie.
Skala obecnego wzrostu jest już widoczna w miesięcznych danych. W czerwcu 2026 roku produkcja mleka w 24 najważniejszych stanach wyniosła około 19,7 mld funtów, czyli 8,94 mln ton i była o 2,4% większa niż rok wcześniej. W całym drugim kwartale USA wyprodukowały 60,2 mld funtów mleka, czyli około 27,3 mln ton, co stanowi o 2,4% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Jeszcze szybciej zwiększa się liczba krów. W 24 głównych dla produkcji stanach utrzymywano w czerwcu 9,23 mln krów, to jest o 185 tysięcy więcej niż rok wcześniej i o 18 tysięcy więcej niż w maju. W całych Stanach Zjednoczonych na początku 2026 roku pogłowie krów mlecznych wynosiło 9,57 mln sztuk. Dodatkowe 185 tysięcy krów, przy rocznej wydajności przekraczającej 10 tysięcy kg, może oznaczać blisko 2 mln ton mleka więcej w skali roku.
Rentowność gospodarstw a brak możliwości produkcyjnych
Największą bolączką gospodarstw staje się zatem nie brak możliwości produkcyjnych, lecz coraz trudniejsze utrzymanie rentownej ceny. Szczególnie słaba jest sytuacja producentów dostarczających mleko do wytwarzania serów. W czerwcu USDA prognozował średnią cenę mleka klasy III na 17,55 dolara za 100 funtów (11,44 zł/kg). Odpowiada to około 38,7 dolara za 100 kg. Cena mleka klasy IV, przeznaczanego głównie do produkcji masła i odtłuszczonego mleka w proszku pozostawała nieco wyższa. Niższe ceny kukurydzy i części komponentów paszowych zapewniają pewną ulgę, ale nie rozwiązują problemu. Rosną bowiem koszty pracy, energii, usług weterynaryjnych, ubezpieczeń, maszyn, finansowania inwestycji oraz nawozów. Dodatkowo amerykański sektor mleczarski jest silnie zadłużony. Nowoczesne obory, roboty, instalacje chłodnicze i zbiorniki na gnojowicę wymagają wielomilionowych nakładów, które trzeba spłacać niezależnie od bieżącej ceny mleka.
Skala gospodarstwa decyduje o możliwości przetrwania
Wobec tego skala gospodarstwa coraz częściej decyduje o możliwości przetrwania. Z analizy USDA wynika, że w 2021 roku pełny koszt wyprodukowania 100 funtów mleka w gospodarstwach mających mniej niż 50 krów wynosił przeciętnie aż 42,71 dolara (3,50 zł/kg). W tych utrzymujących co najmniej 2 tysiące krów było to 19,14 dolara. Koszt w najmniejszych stadach był więc ponad dwa razy wyższy. Przy prognozowanej na 2026 rok cenie mleka na poziomie około 20 dolarów za 100 funtów łatwo zrozumieć, dlaczego mniejsze gospodarstwa znikają z rynku, a i te większe nie są mleczarskimi czempionami. Zarabiają, bo produkują jałówki (krzyżówki hf z angusem czarnym) sprzedawane jako mięsne. I to właśnie ich sprzedaż uzupełnia niewielkie zyski z mleka.
Brak pracowników przy produkcji mleka w USA
Drugą poważną bolączką jest brak pracowników. Według National Milk Producers Federation, osoby urodzone poza USA stanowią około 51% siły roboczej na fermach mlecznych. Gospodarstwa zatrudniające imigrantów odpowiadają za 79% całej amerykańskiej produkcji mleka. Branża szacuje, że utrata zagranicznej siły roboczej mogłaby kosztować gospodarkę ponad 32 mld dolarów i niemal podwoić detaliczną cenę mleka. Problem polega na tym, że hodowla bydła mlecznego wymaga pracy przez 365 dni w roku, natomiast podstawowy program wizowy H-2A został zaprojektowany głównie dla zatrudnienia sezonowego.
Ptasia grypa u bydła obniża produkcję mleka
Dodatkowym ryzykiem pozostaje ciągle H5N1. Wirus został po raz pierwszy potwierdzony w amerykańskim stadzie bydła mlecznego w marcu 2024 roku. Na początku lutego 2026 roku USDA informował o około 100 stadach w 18 stanach objętych obostrzeniami. Pojedyncze przypadki pojawiały się również w nowych regionach, w tym w mlecznych Wisconsin i Nebrasce. Dla gospodarstw H5N1 oznacza nie tylko ryzyko weterynaryjne. Zakażone krowy produkują mniej mleka, a niejednokrotnie surowiec od chorych zwierząt musi zostać wycofany. Przy tym dochodzą wydatki na badania, izolację zwierząt, dezynfekcję i bioasekurację.
Przetwrócy mleka w USA mają problemy
Problemy mają również przetwórcy. W środkowej i południowej części USA trwa fala wielkich inwestycji w serownie. Są to głównie zakłady produkujące mozzarellę, cheddar oraz białka serwatkowe. Nowe kompleksy mogą przerabiać od 1,5 do 3 mln litrów mleka dziennie. Przykładowo, zakład Leprino Foods uruchomiony w Lubbock w Teksasie ma zdolność przerobu ponad 500 tysięcy galonów, czyli około 1,9 mln litrów mleka na dobę. Jednocześnie firma zdecydowała o zamknięciu starszej części kompleksu w Kalifornii, gdzie koszty modernizacji i prowadzenia działalności były wyższe. Nowe moce przetwórcze rozwiązują problem odbioru mleka tylko częściowo. Zakłady muszą pracować niemal na pełnym obciążeniu, aby spłacać inwestycje. Każdego dnia produkują więc tysiące ton sera, serwatki, laktozy i proszków mlecznych. Rynek krajowy nie jest w stanie wchłonąć całego wzrostu, szczególnie, że spożycie mleka płynnego w USA od lat spada. Przemysł, wobec tego jest zmuszony coraz mocniej opierać się na eksporcie. Według długookresowych prognoz USDA eksport produktów mleczarskich odpowiada w 2026 roku za około 22,2% amerykańskiej produkcji w przeliczeniu na suchą masę beztłuszczową. W przypadku tłuszczu udział eksportu wynosi około 4,8%. Oznacza to, że bez rynków zagranicznych USA nie byłyby w stanie zagospodarować obecnej podaży. Jeżeli eksport będzie się umacniał, to dodatkowe mleko może zostać zagospodarowane. Jeżeli jednak światowy popyt osłabnie, to ponad 107 mln ton amerykańskiej produkcji stanie się źródłem silnej presji cenowej. Skutki odczują nie tylko farmerzy z Wisconsin, Idaho czy Teksasu, ale również poza USA.
Artur Puławski
