Posłowie alarmują: produkcja mleka staje się nieopłacalna
Interpelację do ministra rolnictwa złożyli posłowie Ryszard Wilk, Bartłomiej Pejo, Grzegorz Płaczek i Witold Tumanowicz. Zwrócili uwagę, że w ciągu zaledwie roku ceny skupu mleka spadły z ok. 2,60 zł/l do 1,50–1,70 zł/l, podczas gdy koszty produkcji – pasz, paliwa, energii czy folii rolniczych – nadal pozostają wysokie.
Zdaniem parlamentarzystów coraz więcej producentów mleka ma trudności z regulowaniem zobowiązań kredytowych, a dalsze pogarszanie opłacalności może doprowadzić do ograniczenia produkcji mleka w Polsce.
Ministerstwo: sytuacja jest stale monitorowana
Resort rolnictwa zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację na rynku mleka, a dane dotyczące cen skupu, cen sprzedaży produktów mlecznych oraz cen detalicznych są gromadzone w ramach Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej, a analizy przygotowują również eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Według ministerstwa monitoring obejmuje cały łańcuch dostaw – od producentów mleka, przez przetwórców, aż po handel detaliczny. Dane są publikowane w biuletynach „Rynek mleka" oraz udostępniane przez Komisję Europejską w ramach unijnych obserwatoriów rynku.
Dlaczego ceny mleka spadają?
Ministerstwo wskazuje, że główną przyczyną obniżek nie jest sytuacja wyłącznie w Polsce, lecz zmiany zachodzące na światowym rynku mleka.
Polska należy obecnie do największych producentów mleka w Unii Europejskiej – zajmuje czwarte miejsce po Niemczech, Francji i Niderlandach. Od 2022 roku krajowa produkcja przekracza 15 mln ton rocznie. Jednocześnie krajowy rynek nie jest w stanie zagospodarować całej produkcji.
Ok. 32 proc. polskiego mleka, czyli blisko 4,8 mln ton w przeliczeniu na surowiec, trafia na eksport. To sprawia, że sytuacja polskich producentów jest silnie uzależniona od cen światowych.
Resort wyjaśnia, że od 2025 r. wzrosła produkcja mleka na najważniejszych światowych rynkach, takich jak:
- Nowa Zelandia,
- USA,
- Wielka Brytania,
- Australia.
Większa podaż doprowadziła do spadku cen produktów mleczarskich na świecie, co przełożyło się również na obniżenie cen skupu w całej UE, w tym w Polsce.
Są pierwsze oznaki poprawy?
Ministerstwo zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach pojawiły się pierwsze sygnały mogące świadczyć o wyhamowaniu spadków.
W kwietniu ceny skupu zaczęły rosnąć m.in. w Belgii, Niemczech i Holandii. Niektóre mleczarnie w maju zdecydowały się również na podwyżki cen dla dostawców.
Poprawiła się także sytuacja na włoskim rynku spotowym. Cena mleka wzrosła tam z ok. 27 euro za 100 kg w styczniu do ponad 42 euro za 100 kg pod koniec czerwca 2026 roku.
Jednocześnie resort zaznacza, że sytuacja nadal pozostaje niepewna, ponieważ koszty produkcji są wysokie, a czerwcowe notowania na światowej platformie Global Dairy Trade ponownie wykazały spadek cen produktów mlecznych.
Jakie działania planuje rząd?
Ministerstwo deklaruje, że Polska będzie zabiegała w KE o możliwość szybszego reagowania na kryzysy na rynku mleka.
Jednym z postulatów jest podniesienie unijnych cen interwencyjnych dla masła oraz odtłuszczonego mleka w proszku. Obecnie obowiązujące poziomy są – zdaniem resortu – zbyt niskie, aby skutecznie stabilizować rynek.
Równocześnie prowadzone są działania mające poprawić relacje pomiędzy producentami, mleczarniami i sieciami handlowymi.
Ministerstwo zapowiada m.in.:
- nowelizację przepisów dotyczących przewagi kontraktowej,
- rozszerzenie katalogu zakazanych praktyk handlowych,
- zwiększenie kompetencji UOKiK,
- wypracowanie nowych zasad współpracy pomiędzy dostawcami a sieciami handlowymi.
Resort przypomina również, że UOKiK już kontrolował zapisy stosowane przez mleczarnie w umowach z rolnikami, kwestionując m.in. sposób ustalania cen skupu, zasady wypowiadania umów czy stosowanie kar umownych.
Co z importem mleka z zagranicy?
Posłowie pytali również, czy spadek cen może być skutkiem zwiększonego importu mleka i produktów mlecznych.
Ministerstwo odpowiada, że dane tego nie potwierdzają.
Średnio w latach 2022–2025 Polska eksportowała ok. 458 tys. t mleka surowego rocznie, podczas gdy import wynosił ok. 72 tys. t. Import stanowił zaledwie ok. 0,5 proc. krajowej produkcji mleka.
Największym dostawcą mleka surowego do Polski pozostaje Litwa. W latach 2022–2025 odpowiadała za ponad 70–90 proc. całego importu tego surowca. Import z USA i Ukrainy był – według ministerstwa – marginalny, natomiast z Nowej Zelandii nie odnotowano go wcale.
W przypadku masła największy import spośród wskazanych przez posłów krajów pochodził z Ukrainy. W 2022 roku było to ponad 5,1 tys. ton, jednak w kolejnych latach wielkość importu wyraźnie się zmieniała.
Również w przypadku mleka w proszku największy import spośród państw wymienionych w interpelacji pochodził z Ukrainy. Jednocześnie ministerstwo podkreśla, że Polska pozostaje eksporterem netto produktów mleczarskich, a saldo handlu z Ukrainą od lat jest wyraźnie dodatnie.
Polska nadal więcej sprzedaje niż kupuje
Resort podkreśla, że we wszystkich analizowanych latach eksport mleka, masła oraz mleka w proszku znacząco przewyższał import.
Polskie produkty mleczarskie trafiają przede wszystkim na rynki Unii Europejskiej, ale także do krajów takich jak Algieria, Arabia Saudyjska, Filipiny, Wietnam, Chiny czy Maroko. Masło eksportowane jest również m.in. do Wielkiej Brytanii, USA, Izraela i Ukrainy.
Zdaniem ministerstwa oznacza to, że kondycja polskiego sektora mleczarskiego jest w dużej mierze uzależniona od sytuacji na światowych rynkach. To właśnie globalna nadpodaż mleka, a nie zwiększony import do Polski, ma obecnie odpowiadać za gwałtowny spadek cen skupu odczuwany przez krajowych producentów.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl
