Postępowanie antydumpingowe Chin wobec UE
Postępowanie antydumpingowe zostało wszczęte przez chińskie Ministerstwo Handlu jeszcze w 2024 roku. Nastąpił wtedy okres wyraźnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej chińskich producentów mleka. W 2023 roku Chiny zaimportowały około 2,7 mln ton produktów mleczarskich w przeliczeniu na ekwiwalent mleka, pozostając jednym z największych importerów nabiału na świecie. W kluczowych kategoriach, takich jak odtłuszczone mleko w proszku, pełne mleko w proszku oraz serwatka, udział Unii Europejskiej w chińskim imporcie wynosił od 30 do 35%. Sam import odtłuszczonego mleka w proszku z UE przekraczał 400 tys. ton rocznie, co czyniło Europę jednym z głównych dostawców, zaraz obok Nowej Zelandii.
Jednocześnie, jak wspomniano, sytuacja na rynku wewnętrznym Chin ulegała pogorszeniu. W latach 2022–2024 średnie ceny skupu mleka surowego spadły tam o około 10–15%, a w niektórych regionach było to znacznie więcej. Rentowność wielu gospodarstw mlecznych znalazła się poniżej poziomu opłacalności, co wywołało presję polityczną na władze centralne. W ocenie Pekinu jednym z czynników pogłębiających te problemy był napływ relatywnie tanich produktów mleczarskich z Europy, których ceny w opinii strony chińskiej miały być zaniżone w wyniku systemu wsparcia rolnictwa funkcjonującego w UE.
Na jakie produkty mleczarskie Chiny nałożyły cła?
Zakres wprowadzonych ceł obejmuje przede wszystkim:
- odtłuszczone i pełne mleko w proszku,
- koncentraty białek mlecznych,
- serwatkę w proszku.
Stawki celne zróżnicowano w zależności od producenta i rodzaju towaru. Warto podkreślić, że marże w handlu mlekiem w proszku rzadko przekraczają kilka czy kilkanaście procent, co oznacza, że tak wysokie cła w istocie wykluczają eksport do Chin. Poza zakresem ceł znalazły się natomiast niektóre wyroby wysokoprzetworzone oraz mleko UHT, które ma raczej marginalne znaczenie w strukturze unijnego eksportu na rynek chiński.
Skutki nałożenia ceł przez Chiny na UE
Dla największych eksporterów z Europy Zachodniej skutki tych decyzji są szczególnie dotkliwe. Holandia, Niemcy, Irlandia i Francja odpowiadają łącznie za ponad 70% unijnego eksportu mleka w proszku do Chin. Utrata nawet części tego rynku oznacza konieczność zagospodarowania setek tysięcy ton produktów na innych kierunkach eksportowych. W skali całej Unii Europejskiej roczna produkcja mleka przekracza 155 mln ton, a znaczna część nadwyżek trafia na rynki pozaunijne. Ograniczenie dostępu do chińskiego rynku zdolnego wchłaniać duże wolumeny zwiększa presję konkurencyjną na innych rynkach, prowadząc do obniżek cen i spadku marż właściwie w całym łańcuchu dostaw.
UE odrzuca zarzuty działań dumpingowych
Unia stanowczo odrzuca zarzuty działań dumpingowych. Komisja Europejska twierdzi, że unijny system wsparcia rolnictwa jest zgodny z regułami międzynarodowymi, a większość instrumentów pomocowych ma charakter niezależny od wielkości produkcji i eksportu. Według analiz strony unijnej, spadek cen mleka w Chinach wynika przede wszystkim z czynników wewnętrznych, takich jak szybka rozbudowa krajowej produkcji, która w ciągu ostatniej dekady wzrosła do ponad 40 mln ton rocznie oraz spowolnienie tempa wzrostu konsumpcji produktów mlecznych. Import z UE, choć istotny, nie był zdaniem Brukseli, czynnikiem decydującym o pogorszeniu sytuacji rynkowej w Chinach.
UE rozważa skierowanie sprawy do WTO
Strona chińska wskazuje natomiast, że sektor mleczarski ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju i obejmuje setki tysięcy gospodarstw, często zlokalizowanych w regionach o ograniczonych alternatywach dochodowych. W tym ujęciu cła przedstawiane są jako narzędzie stabilizacyjne, mające charakter ochronny i według deklaracji Pekinu – tymczasowy. Celem ma być umożliwienie krajowym producentom dostosowania się do trudniejszych warunków rynkowych i ograniczenie ryzyka trwałego osłabienia sektora. W przypadku braku porozumienia na szczeblu dyplomatycznym Unia Europejska rozważa skierowanie sprawy do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Najbardziej wrażliwe kwestie w ewentualnym sporze dotyczyłyby sposobu liczenia tak zwanego marginesu dumpingu, sposobu wykazania szkody dla krajowego przemysłu oraz zgodności zastosowanych środków z zasadą proporcjonalności. Praktyka jednak pokazuje, że postępowania w ramach WTO są jednak długotrwałe i mogą trwać nawet kilka lat, co oznacza niemożność szybkiego rozwiązania problemu.
Z perspektywy Polski bezpośredni wpływ chińskich ceł pozostaje jednak ograniczony i nie jest bezpośredni. Udział Polski w eksporcie objętych nimi produktów do Chin jest niewielki i stanowi ułamek całego unijnego wolumenu. Znacznie istotniejsze są jednak skutki pośrednie. Nadwyżki mleka w proszku i serwatki z Europy Zachodniej mogą być kierowane na rynki Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej czy Azji Południowo-Wschodniej, gdzie konkurują z ofertą polskich firm. Zwiększona podaż prowadzi tam do presji cenowej i obniżenia marż, co w dłuższym okresie może wpływać na rentowność krajowego sektora mleczarskiego.
Spór o cła na produkty mleczarskie
W dłuższej perspektywie spór o cła na produkty mleczarskie należy postrzegać jako element szerszych relacji handlowych pomiędzy UE a Chinami. Jego rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie nie tylko dla rynku nabiału, lecz także dla przyszłych relacji handlowych. Dla europejskich producentów kluczowe będzie dostosowanie strategii eksportowych do nowej rzeczywistości, w której rynek chiński, choć nadal atrakcyjny, nie może być już traktowany jako oczywisty, a tym bardziej stabilny kierunek zbytu.
Artur Puławski
