Chiny jako globalny motor popytu na nabiał
W ostatniej dekadzie to właśnie Chiny były dla wielu eksporterów z Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych symbolem niemal nieograniczonego potencjału wzrostu. Dynamicznie rosnąca klasa średnia, szybko zwiększające się spożycie nabiału oraz ograniczona wówczas produkcja krajowa sprawiły, że stały się one jednym z najważniejszych kierunków eksportowych dla europejskich i amerykańskich firm mleczarskich. W okresach spowolnienia popytu na rynkach wewnętrznych to właśnie chiński import stabilizował ceny mleka w proszku i serwatki na świecie. Wielu producentów z UE i USA traktowało Chiny jako kluczowy rynek zbytu, który miał absorbować rosnącą produkcję.
Dynamiczny rozwój krajowej produkcji i nadpodaż
Dziś sytuacja jest bardziej złożona. W ostatnich latach chińskie mleczarstwo rozwijało się w bardzo szybkim tempie. Inwestycje w wielkotowarowe fermy, poprawa genetyki stad i automatyzacja produkcji pozwoliły zwiększyć wydajność krów do poziomu 9–10 tys. kg mleka rocznie w nowoczesnych gospodarstwach. W niektórych okresach tempo wzrostu produkcji przekraczało 5% rocznie. Największe zagłębia mleczarskie znajdują się tam w regionie Mongolii Wewnętrznej oraz północno-wschodnich prowincjach kraju, gdzie powstały fermy liczące po kilka tysięcy krów. Skala inwestycji była tak duża, że w krótkim czasie doprowadziła do strukturalnej nadpodaży surowca. W latach 2024–2025 ceny skupu mleka w części regionów spadły co najmniej od 10 do 20% rok do roku. Najbardziej odczuły to mniejsze gospodarstwa, których rentowność się pogorszyła. Rynek wszedł też w fazę konsolidacji. Słabsi producenci ograniczyli działalność lub z niej zrezygnowali, a najwięksi gracze zwiększyli udział w rynku. W efekcie Chiny w większym stopniu niż wcześniej wykorzystują własny surowiec, co ogranicza tempo wzrostu importu.
Konsumpcja: potencjał wzrostu, ale słabsza dynamika
Średnie spożycie mleka w Chinach wynosi około 35–40 kg na osobę rocznie i nadal jest znacznie niższe niż w wielu krajach rozwiniętych, co teoretycznie pozostawia przestrzeń do dalszego wzrostu. Jednak dynamika konsumpcji wielu kategorii ostatnio wyraźnie osłabła. Wpływ mają na to zmiany demograficzne, w tym starzenie się społeczeństwa oraz wolniejsze tempo przyrostu ludności. Największy udział w rynku, bo aż około połowy wartości sprzedaży mają produkty płynne, czyli głównie mleko UHT, ale też napoje mleczne. Rośnie natomiast segment premium i produkty funkcjonalne, których sprzedaż w dużych miastach zwiększa się nawet o 8% rocznie. Jednak nie kompensuje to w pełni spowolnienia w innych kategoriach.
Import nadal kluczowy dla rynku światowego
Mimo wzrostu krajowej produkcji Chiny nadal pozostają największym importerem produktów mleczarskich na świecie. Roczny import w przeliczeniu na mleko surowe wynosił w zależności od okresu od 15 do 18 mln ton ekwiwalentu mleka, a jego wartość przekracza 10 miliardów dolarów rocznie. Kluczowe znaczenie ma pełne i odtłuszczone mleko w proszku, serwatka w proszku wykorzystywana w przemyśle paszowym i produkcji żywności dla niemowląt, a także masło i sery. Największym dostawcą jest bliska Chinom Nowa Zelandia, natomiast UE odgrywa istotną rolę w eksporcie serów i produktów wysokoprzetworzonych.
Cła i napięcia handlowe zwiększają ryzyko
To właśnie w tych segmentach UE i USA pokładały duże nadzieje, licząc, że rosnący popyt w Chinach będzie trwałym buforem dla nadwyżek produkcyjnych w Europie i Ameryce Północnej. Gdy jednak chińska produkcja przyspieszyła, a popyt nie rósł już tak szybko jak wcześniej, import zaczął podlegać większym wahaniom. Każde ograniczenie zakupów przez chińskich importerów z kolei natychmiast przekłada się na presję cenową w Europie i Stanach Zjednoczonych. Dodatkowym czynnikiem niepewności stała się polityka celna. W ostatnich latach Pekin wprowadzał cła na wybrane produkty mleczne z Unii Europejskiej i USA, które w niektórych przypadkach sięgały kilkudziesięciu procent. Cła antydumpingowe oraz dodatkowe opłaty stały się wręcz stałym elementem szerszych napięć handlowych. Dla eksporterów, którzy jeszcze niedawno traktowali Chiny jako stabilny i chłonny rynek, oznaczało to wzrost ryzyka i konieczność dywersyfikacji kierunków sprzedaży. Na początku 2026 roku ogłoszono obniżenie części stawek celnych na wybrane produkty z UE do poziomu około 7–12%, co może poprawić konkurencyjność europejskiego nabiału. Rynek nadal pozostaje wrażliwy na decyzje administracyjne.
Wsparcie państwa i rosnąca koncentracja sektora
Chiński rząd wspiera krajowy sektor mleczarski. W ramach programów rozwojowych oferowane są subsydia inwestycyjne dla producentów mleka, preferencyjne kredyty, programy poprawy genetyki stad oraz wsparcie cyfryzacji i automatyzacji produkcji. W okresach silnej presji cenowej władze lokalne wdrażały mechanizmy stabilizacyjne, takie jak skup interwencyjny czy zachęty do odpłatnego ograniczania produkcji w najmniej efektywnych gospodarstwach. Celem było zwiększenie samowystarczalności oraz wzmocnienie krajowych producentów w konfrontacji z zagraniczną konkurencją. Sam sektor mleczarski w Chinach stał się silnie skoncentrowany wokół największych grup kapitałowych, takich jak China MENGIU Dairy oraz Inner Mongolia YILI Industrial Group. Ich przychody liczone są w dziesiątkach miliardów juanów, a inwestycje w nowe zakłady i technologie sięgają miliardów dolarów rocznie. Właściwie to one wyznaczają kierunek rozwoju branży, inwestując w produkty premium.
Rynek ogromny, ale coraz mniej przewidywalny
Chińskie mleczarstwo było i pozostaje jednym z kluczowych barometrów globalnej koniunktury. Jeszcze niedawno było dla eksporterów z UE i USA symbolem niemal nieograniczonego rynku zbytu. Dziś jest rynkiem ogromnym, ale wyjątkowo nieprzewidywalnym i coraz silniej wspierającym własną produkcję. Dla światowej branży mleczarskiej oznacza to jedno: przyszłość cen i handlu w dużej mierze będzie zależeć od decyzji podejmowanych w Pekinie.
Artur Puławski
