Dochód rozporządzalny to dochody rodziny z pracy, emerytur i innych świadczeń, po odliczeniu podatków i obowiązkowych składek. Z tych pieniędzy trzeba jeszcze opłacić mieszkanie, kupić żywność i pokryć pozostałe wydatki. GUS dzieli tę kwotę między wszystkich domowników, także dzieci. Dlatego dochód na osobę nie oznacza tego samego co pensja pracownika. Jest to popularny i jeden z głównych mierników zamożności, ale też tego ile typowy Polak może kupić.
Dochody Polaków rosną, a wydatki pochłaniają coraz mniejszą część pieniędzy
Przez lata dochody Polaków mocno wzrosły. W 2000 roku na osobę przypadało średnio około 611 zł miesięcznie, w 2005 – 761 zł, w 2010 – 1193 zł, a w 2015 – 1386 zł. Poprawa nie zawsze była równie szybka. Przykładowo pomiędzy 2005 a 2010 kwota dochodu wzrosła o 57%, a przez następne pięć lat o 16%. Szybsza poprawa przyszła po 2015 roku. Do 2019 dochód na osobę zwiększył się z 1386 do 1819 zł, czyli o 31%. Z kolei wydatki rosły wolniej, bo z 1091 do 1252 zł (o około 15%). Pochłaniały już 68,8% dochodu, wobec wcześniejszych 78,7%. Rodzinom zostawała więc większa część pieniędzy. Mogły więcej odłożyć albo swobodniej robić zakupy. Przy półce z nabiałem łatwiej było wtedy wybrać droższy ser czy jogurt ze względu na smak lub skład, a nie kierować się wyłącznie ceną.
Pandemia zmieniła zwyczaje zakupowe, a później uderzyła drożyzna
Pandemia pokazała, że o zakupach decyduje nie tylko wysokość dochodów. W 2020 dochód wzrósł do 1919 zł na osobę, ale wydatki spadły do 1210 zł. Jednocześnie w domach spożywano więcej mleka; 3,06 l miesięcznie na osobę zamiast 2,87 l. Spożycie serów i twarogów wzrosło z 0,89 do 0,95 kg. W obu przypadkach było to około 7%. Mogło się do tego przyczynić częstsze jedzenie w domu. Później rodziny mocno odczuły wzrost cen. Między 2021 a 2023 rokiem dochód na osobę zwiększył się z 2103 do 2678 zł, czyli o 27,3%. Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały jednak łącznie o 32,8%. Za przeciętny dochód można było więc kupić o około 4,1% mniej takiego samego zestawu produktów spożywczych. Pokazuje to jednak znaną wielu rodzinom sytuację, kiedy pieniędzy przybywa, ale przy kasie coraz częściej trzeba z czegoś zrezygnować.
Masło, sery i twarogi. Jak drożyzna zmieniła spożycie nabiału?
Widać to było również w zakupach nabiału. W 2022 roku spożycie masła spadło z 0,32 do 0,29 kg miesięcznie na osobę, czyli o około 9%. W przypadku serów i twarogów spadek był dużo mniejszy, bo z 0,97 do 0,96 kg. Rok później masło wróciło do 0,32 kg, a sery i twarogi wzrosły do 1,01 kg. Klienci nie ograniczają więc wszystkich zakupów w ten sam sposób. Jak widać, mogą kupować mniej jednego produktu, a drugi nadal wkładać do koszyka.
Dochody rosną, ale Polacy piją coraz mniej mleka
W kolejnych latach sytuacja się poprawiła. W 2024 roku dochód osiągnął 3167 zł na osobę. Nawet po uwzględnieniu wzrostu cen był o 14,1% wyższy niż rok wcześniej. W 2025 roku wyniósł 3500 zł, a wzrost po uwzględnieniu cen sięgnął 6,7%. Poza tym wydatki rosły wolniej. Po uwzględnieniu cen o 3,6%. Pochłaniały one wtedy 57,6% dochodu. Nie wszystkie dodatkowe pieniądze trafiały więc do sklepów i usługodawców.
Co jednak istotne, wyższe dochody dają mleczarniom szansę na większą sprzedaż, ale nie oznaczają, że zakupy nabiału wzrosną równie szybko. Dobrze pokazują to zmiany w spożyciu. W 2005 roku na osobę przypadało miesięcznie 4,43 l mleka, w 2015 – 3,15 l, a w 2025 – 2,69 l. W ostatnich dziesięciu latach ilość ta spadła o 14,6%. W tym samym czasie spożycie serów i twarogów wzrosło z 0,83 do 1,10 kg, czyli o 32,5%. Mniej wypijanego mleka nie musi więc oznaczać, że ludzie odchodzą od nabiału. Coraz częściej wybierają jego inne rodzaje.
Zamożniejsze rodziny jedzą więcej serów i twarogów
Różnice widać też między bogatszymi i biedniejszymi rodzinami. W 2024 wśród 20% osób o najniższych dochodach spożycie serów i twarogów wynosiło 0,87 kg miesięcznie na osobę. Wśród 20% osób o najwyższych dochodach było to 1,33 kg, czyli ponad połowę więcej. W przypadku mleka różnica wynosiła tylko 8%. Wyższe dochody wyraźniej wiązały się więc z większym spożyciem serów.
Jak dochody Polaków wypadają na tle innych krajów UE?
W ostatnich latach Polska zbliżała się też pod względem dochodów do innych krajów Unii. W porównaniach, które uwzględniają wielkość rodziny i różnice cen polski wynik wzrósł z 74,5% poziomu UE w 2019 do 88,0% w 2024. Chodzi tu o medianę, czyli poziom, gdzie połowa osób ma dochód niższy, a połowa wyższy. W 2024 wynosiła ona w Polsce 19 925 PPS rocznie, w Czechach 17 190, we Francji 23 792, a w Niemczech 26 594, gdzie PPS to umowne jednostki, które pomagają porównać, ile czego można kupić w różnych krajach. To inne porównanie niż miesięczna średnia prezentowana GUS.
Co się stanie z zakupami nabiału, gdy dochody spadną?
Jeśli rodzina zamiast 10 tysięcy zł otrzymałaby 9,5 tysiąca zł miesięcznie, czyli straciła 5% dochodu. Klienci najpierw częściej szukają promocji i wybierają tańsze produkty, także te sprzedawane pod marką sieci handlowej. Nadal kupują ser lub jogurt, ale rzadziej dopłacają za znaną markę, specjalny dodatek czy wygodne opakowanie. Ze zwykłego mleka, twarogu lub jogurtu rezygnują znacznie rzadziej, szczególnie gdy zastępują one droższy posiłek poza domem. Przy większym lub dłuższym spadku dochodów mogliby też kupować mniej. Nie można jednak zakładać, że spadek dochodu o 5% oznacza dokładnie taki sam spadek spożycia nabiału.
Co rosnące i spadające dochody oznaczają dla mleczarni i rolników?
Dla mleczarni i rolnika płynie z tego ważny wniosek. Sam fakt, że klienci kupują tyle samo opakowań, nie znaczy jeszcze, że sytuacja jest dobra. Jeśli wybierają tańsze wyroby, mleczarnia może zarabia mniej na sprzedaży, co obrazuje się w cenach marek własnych sieci handlowych. Gdy dochody rosną, łatwiej zainteresować klientów jakością i większym wyborem. Gdy pieniędzy ubywa, coraz ważniejsza staje się cena podstawowych produktów.
Artur Puławski
