Drugą będzie popyt na białka i proszki. Najnowsze notowania GDT pokazują, że obecnie jest on wystarczająco duży, aby absorbować rosnącą podaż. Wzrost OMP o 5,3 proc. w czasie jednej aukcji jest bardzo silnym sygnałem. Trzecią – i potencjalnie najważniejszą siłą – będzie geopolityka i ceny energii. Jeżeli sytuacja w cieśninie Ormuz zostanie ustabilizowana i ceny ropy oraz gazu zaczną spadać, jesień może okazać się dla europejskiego mleczarstwa stosunkowo dobra: przyzwoite ceny produktów połączą się wówczas z malejącymi kosztami.
Co z ceną mleka?
Jeżeli konflikt będzie eskalował i ropa przekroczy poziom 100 USD/baryłkę, a gaz pozostanie na wieloletnich maksimach, sytuacja będzie znacznie trudniejsza. Cena mleka może pozostać wysoka nominalnie, a jednocześnie realna rentowność zarówno gospodarstw, jak i zakładów przetwórczych zacznie maleć.
Mamy w tej sytuacji znaczącą przewagę – ale musimy ją wykorzystać inaczej niż dotychczas. Polska pozostaje jednym z tych państw UE, które mogą skorzystać na zmianach zachodzących na globalnym rynku mleka. Dysponujemy konkurencyjną bazą surowcową, dużymi stadami, nowoczesnym przetwórstwem oraz znaczącymi zdolnościami eksportowymi.
Inwestycje w elastyczność technologii
W środowisku, w którym fracht kosztuje ponad dwa razy więcej niż przed rokiem, energia gwałtownie drożeje, państwa nakładają cła, przewagę zdobywa przedsiębiorstwo zdolne szybko dostosować strukturę produkcji. Obecny rynek pokazuje to wręcz modelowo. Mleczarnia nastawiona wyłącznie na masło i sery znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż zakład posiadający możliwość produkcji OMP, serwatki, koncentratów białkowych, składników funkcjonalnych i produktów wysokobiałkowych.
Dlatego inwestycje w elastyczność technologii powinny stać się jednym z najważniejszych kierunków polskiego mleczarstwa. Podobnie powinno wyglądać zarządzanie eksportem. Konflikty pokazują, że dostęp do rynku może zostać ograniczony z dnia na dzień.
Ceny produktów mlecznych
Początek września 2026 r. nie daje podstaw do prognozowania gwałtownych zwrotów na rynku mleka. Wręcz przeciwnie – ostatni GDT, wzrost cen OMP, wyjątkowo mocny rynek serwatki oraz utrzymujący się handel światowy wskazują, że popyt nadal jest wystarczająco silny, aby absorbować dużą część zwiększającej się produkcji. Nie oznacza to jednak powrotu do łatwej koniunktury. Masło w UE jest około 43 proc. tańsze niż rok temu, gouda około 22 proc., cheddar około 26 proc., podczas gdy serwatka jest około 70 proc. droższa, a OMP około 21 proc. droższe. Taka rozpiętość jest najlepszym dowodem, że pojęcie "ceny rynku mleczarskiego" straciło znaczną część swojej użyteczności.
Dziś kluczowe staje się zarządzanie marżą: kontrola kosztu paszy i energii w gospodarstwach, zabezpieczenie cen energii i walut w przetwórstwie, dywersyfikacja kierunków sprzedaży, ograniczanie ekspozycji na pojedyncze rynki oraz zwiększanie udziału produktów wysokobiałkowych i wysokomarżowych.
Największym zagrożeniem dla branży nie jest dziś bowiem brak popytu na mleko. Jest nim sytuacja, w której światowe ceny produktów pozostaną umiarkowanie dobre, ale rosnące koszty zaczną odbierać producentom i przetwórcom coraz większą część marży.
Jarosław Malczewski
