Wielkopolska Izba Rolnicza wyliczyła, że w styczniu 2026 roku produkcja tucznika była wyraźnie pod kreską. Przy obecnych kosztach i cenach skupu rolnik musiał do każdej świni solidnie dopłacić.
WIR: ponad 360 zł straty na tuczniku
Z kalkulacji Wielkopolskiej Izby Rolniczej wynika, że koszt wyprodukowania jednego tucznika wyniósł 851,28 zł, podczas gdy wartość sprzedaży to zaledwie 487,28 zł. Oznacza to stratę ekonomiczną rzędu 364 zł na sztuce.
Jednostkowy koszt produkcji żywca przekroczył 7,70 zł/kg, przy cenie sprzedaży brutto na poziomie 4,43 zł/kg. Różnica jest na tyle duża, że nawet poprawa cen skupu o kilkadziesiąt groszy nie zmienia sytuacji.
– Do każdego tucznika dokładam grube pieniądze. Pasza, robocizna. Wszystko to drogie, a cena skupu nie spina się w żaden sposób. Człowiek pracuje, a z każdym transportem robi się coraz większa dziura w budżecie – mówi nam rolnik z Lubelszczyzny.
Ceny świń ruszyły, ale to za mało
Z naszej sondy wynika, że ceny skupu w Polsce wahają się obecnie od 3,70 do 4,70 zł/kg w wadze żywej, a w klasie E średnio około 5,40–5,70 zł/kg. W części zakładów widać wzrosty tydzień do tygodnia nawet o 30 groszy.
Pojawiła się nadzieja, ale rynek świń nadal jest trudny
Jak zwraca uwagę Magdalena Szymańska z Tygodnika Poradnika Rolniczego, na rynku żywca wieprzowego faktycznie pojawiły się sygnały poprawy, choć sytuacja wciąż jest daleka od stabilnej.
– Na rynku powiało nadzieją na to, że ceny mogą być wyższe. Pomimo tego, że ogólnie nie brakuje żywca wieprzowego, zakłady są gotowe płacić więcej – wskazuje Szymańska. Jak tłumaczy, przyczyn może być kilka, w tym otwarcie Filipin na polską wieprzowinę oraz wcześnie przypadająca w tym roku Wielkanoc, która zwiększa popyt na mięso.
Jednocześnie Szymańska odkreśla, że presja rynków zagranicznych wciąż jest silna. – W Hiszpanii ASF nie odpuszcza, a za żywiec płaci się tam około 1 euro za kilogram, co wywiera presję na ceny w całej Unii – zaznacza.
Dargiewicz: ceny rosną, ale kosztów to nie dogania
O wyraźnym ruchu cenowym mówi także Aleksander Dargiewicz z POLPIG. Z jego analiz wynika, że w polskich zakładach mięsnych ceny w klasie E wzrosły tydzień do tygodnia o 30–40 groszy, a średnia stawka sięgnęła 5,70 zł/kg (wbc).
– Tak dynamiczne wzrosty potwierdzają tezę o malejącej podaży tuczników na rynku – ocenia Dargiewicz.
Ekspert podkreśla też, że choć niemiecka giełda VEZG tradycyjnie wyznacza kierunek dla regionu, obecnie polskie ceny zaczynają ją stopniowo doganiać. – Różnica wobec rynku niemieckiego wynosi około 40 groszy, ale w kolejnych tygodniach może zostać zniwelowana – zaznacza.
Podkreśla jednak, że głównym zagrożeniem dla obecnych cen jest tania wieprzowina z Hiszpanii, która powiększa podaż na unijnym rynku.
- Ale mimo niepewności rynku tuczników, ceny prosiąt stale rosną, co wskazuje na większy optymizm sektora - tłumaczy.
Rolnicy nadal pod kreską
Zdaniem producentów trzody, obecne wzrosty nie rekompensują strat z poprzednich miesięcy. Drogie prosięta, wysokie koszty pasz i pracy sprawiają, że wielu hodowców wciąż nie wiąże końca z końcem.
