Mateusz Bagiński z partnerką Moniką otwierają labirynt pod Wrocławiem już 11 lipca!Bagiński
StoryEditoruprawa

Ma 220 ha, ale na zbożu nie zarabia. Postawił na labirynt w kukurydzy

18.07.2026., 18:00h

Pod Wrocławiem Mateusz Bagiński z partnerką Moniką rozwijają drugą gałąź dochodu 220-hektarowego gospodarstwa. To nie tylko wakacyjna atrakcja dla odwiedzających, ale też próba szukania dodatkowego dochodu w czasie, gdy ceny zbóż i opłacalność produkcji roślinnej mocno rozczarowują.

To już drugi sezon labiryntu w kukurydzy w Pełczycach pod Wrocławiem, przy ul. Magnickiej, tuż przy gospodarstwie Mateusza Bagińskiego, nastawionym na produkcję roślinną. W tym roku atrakcja wzrosła do 7 ha i około 7 km ścieżek, a odwiedzających czeka bardziej rozbudowana gra terenowa z kodami QR, strefa gastro, ścieżka edukacyjna i weekendy tematyczne. Dla gospodarstwa o powierzchni 220 ha to nie tylko pomysł na dodatkową aktywność, ale też próba szukania nowego kierunku w czasie, gdy ceny zbóż i opłacalność produkcji roślinnej mocno rozczarowują.

Pierwszy labirynt powstał w ubiegłym roku na powierzchni 6 ha. Jak przyznaje Mateusz Bagiński, początki nie były łatwe, bo trzeba było spiąć jednocześnie projekt wysiewu, organizację ruchu odwiedzających, strefę odpoczynku i zaplecze gastronomiczne. Mimo tego zainteresowanie było na tyle duże, że zapadła decyzja o kontynuacji projektu.

Jak powstał labirynt w kukurydzy w Pełczycach? Od pomysłu do turystycznego biznesu

Pomysł nie narodził się z gotowego biznesplanu, lecz z luźnej rozmowy, która przez długi czas czekała na swój moment.

– To była zwykła rozmowa ze znajomym, który rzucił hasło, że może warto pójść trochę bardziej w rozrywkę. Pomysł trafił na dno szuflady i przeleżał tam mniej więcej rok. Dopiero później, w grudniu 2024 roku, przez przypadek do niego wróciłem i zacząłem się nim interesować – mówi Mateusz Bagiński.

Pierwsza realizacja ruszyła w zeszłym roku i była dla gospodarstwa dużym organizacyjnym wyzwaniem.

– To był trudny rok, bo były to początki. Trzeba było ogarnąć wszystko: sam labirynt, projekt wysiewów, strefę wypoczynku i strefę gastronomiczną. Było ciężko, ale jakoś podołaliśmy. Było też zainteresowanie, więc stwierdziliśmy, że idziemy w to dalej – dodaje rolnik z Pełczyc.

Nowa lokalizacja labiryntu w Pełczycach – gdzie szukać kukurydzianych ścieżek?

Tegoroczny labirynt powstał już w innej lokalizacji niż poprzednio. Jak wyjaśnia Mateusz Bagiński, zmiana nie wynikała z samej chęci przenosin, lecz z utraty dostępu do wcześniejszego pola.

image
Labirynt z kukurydzy pod Wrocławiem
FOTO: Bagiński

– W tym roku labirynt jest w innym miejscu, bo wcześniej użytkowałem dzierżawiony grunt. Co ciekawe, na tamtym starym miejscu właściciel też posiał sobie labirynt. Tak naprawdę są więc dwa, raptem może dwa kilometry jeden od drugiego – mówi rolnik, ale nie poddaje się. W tym roku atrakcja będzie szeroko rozbudowana.

Nowa lokalizacja znajduje się w Pełczycach pod Wrocławiem, przy ul. Magnickiej, praktycznie przy samym gospodarstwie. To właśnie tam odwiedzający będą mogli wejść do tegorocznego labiryntu, który ma 7 ha powierzchni i około 7 km ścieżek.

Tradycyjne gospodarstwo rolne a dywersyfikacja dochodów: Co uprawia Mateusz Bagiński?

Gospodarstwo Mateusza Bagińskiego jest nastawione typowo na produkcję roślinną i obecnie obejmuje 220 ha. Rolnik uprawia przede wszystkim:

  • pszenicę,
  • jęczmień,
  • kukurydzę.

To właśnie kukurydza stała się bazą do stworzenia sezonowej atrakcji, która ma łączyć rekreację, edukację i dodatkowy dochód dla gospodarstwa.

Co wyróżnia labirynt w kukurydzy pod Wrocławiem?

Najważniejszym elementem labiryntu jest gra terenowa oparta na kodach QR. W tym roku została ona rozbudowana względem pierwszej edycji.

– Nasz labirynt wyróżnia się przede wszystkim tym, że mamy grę terenową z kodami QR. W tym roku jest ona bardziej rozbudowana, jest więcej pytań, więcej kodów i są oczywiście nagrody. Główną nagrodą jest bon na wycieczkę zagraniczną. Tak samo było w zeszłym roku – mówi Mateusz Bagiński.

Aby wziąć udział w rywalizacji, trzeba przejść cały labirynt i odpowiedzieć na wszystkie pytania. O zwycięstwie decyduje najlepszy czas z całego sezonu.

W tym roku pytania podzielono na cztery dziedziny:

  • bajki dla dzieci,
  • wiedzę ogólną,
  • rolnictwo,
  • wiedzę o regionie.

– W zeszłym roku były trzy kategorie, teraz mamy cztery. Mocno skupiliśmy się na Dolnym Śląsku, a przede wszystkim także na Wrocławiu – zaznacza właściciel labiryntu.

Jak technologia pomogła stworzyć idealny labirynt?

Kukurydza została wysiana 16 kwietnia. W tym roku Mateusz Bagiński postawił głównie na odmianę kiszonkową, ponieważ zależało mu na uzyskaniu jeszcze wyższych roślin i lepszego efektu ściany zieleni. Zwiększono również normę wysiewu, tak by labirynt był gęstszy. Obsada wyniosła 95 tys. jednostek na hektar.

– Projekt przygotowała ta sama osoba, która tworzyła nam labirynt w zeszłym roku, a wysiewałem go osobiście. Mamy specjalne oprogramowanie do siewnika, z GPS-em i z możliwością rozłączania sekcji, i tak ten labirynt został wysiany. Tam ani jedna motyka nie poszła, żeby coś korygować – podkreśla rolnik.

Uprawa kukurydzy a trudne warunki pogodowe: Jak urósł zielony labirynt?

Sezon jest trudny dla wszystkich upraw, ale kukurydza szybko nadgoniła.

– Początki dla tej kukurydzy były ciężkie, ponieważ było zimno. Kukurydza jest rośliną ciepłolubną i te chłodniejsze dni nie pozwalały na szybki wzrost. Natomiast na dzień dzisiejszy kukurydza ma około 2,5 metra wysokości, jest, odpukać, bardzo ładna i labirynt robi teraz wrażenie – mówi Mateusz Bagiński.

Labirynt w Pełczycach pod Wrocławiem: Kiedy otwarcie i do kiedy trwa sezon?

Otwarcie zaplanowano na sobotę, 11 lipca o godz. 11.00

– W tym roku wspomogła nas firma Osadkowski, m.in. z nasionami, środkami ochrony roślin i wspierają nas też reklamowo, więc fajnie to wszystko przebiega – mówi rolnik.

image
Reportaż

Grad zmiótł 4500 ha w 15 minut. „Płacisz i nie masz żadnej gwarancji”

Labirynt ma być otwarty praktycznie w każdy weekend, o ile pozwoli na to pogoda. Odwiedzający będą mogli korzystać z atrakcji od piątku do niedzieli, w godzinach od 11 do 19. Zakończenie sezonu planowane jest na ostatni weekend października.

– Teraz nazywa się to świętem dyni, więc tak właśnie planujemy to zakończyć, z dyniami – dodaje.

Edukacyjna ścieżka w kukurydzy, dynie i słoneczniki – dodatkowe atrakcje dla dzieci

Na miejscu pojawiły się:

  • nagietki,
  • słoneczniki pastewne i kolorowe,
  • dynie,
  • sorgo,
  • poletka demonstracyjne kukurydzy.

Dodatkowo przygotowano ścieżkę edukacyjną poświęconą uprawie kukurydzy.

– Jest też zrobiona ścieżka edukacyjna przez firmę Osadkowski odnośnie procesu uprawy kukurydzy. To taka dodatkowa ciekawostka – mówi Mateusz Bagiński.

Po zakończeniu sezonu kukurydza najprawdopodobniej zostanie skoszona na ziarno, tak by maksymalnie wykorzystać potencjał uprawy także po stronie produkcyjnej.

Strefa gastronomiczna i food trucki w Pełczycach: Gdzie odpocząć pod Wrocławiem?

Wokół labiryntu przygotowano również część wypoczynkową. Jest duży parking trawiasty, strefa chill i strefa gastro. W tym sezonie mają działać dwa food trucki.

– Jeden będzie miał zapiekanki, hot dogi, a drugi będzie na słodko, czyli gofry, być może naleśniki – wylicza rolnik.

Na miejscu ustawiono już dwie pergole, mają pojawić się leżaki i parasole. W pierwszy weekend zaplanowano także dmuchańce dla dzieci. W kolejnych tygodniach mają dochodzić następne atrakcje.

image
Ekoschematy

Polska kontra Europa. Kto naprawdę ma lepsze ekoschematy?

– Nie chcemy od razu na początku ze wszystkiego się wypstrykać, tylko trochę rozciągnąć te atrakcje w czasie. Będą na przykład weekendy tematyczne, wystawa win z degustacją, stoisko z miodami i opowieść o miodzie od A do Z. Być może będzie można nawet zobaczyć ule i usłyszeć, dlaczego pszczoły są nam potrzebne i dlaczego trzeba je chronić – zapowiada.

Zgrany duet w agroturystyce: Podział obowiązków przy organizacji labiryntu

Jak podkreśla Mateusz Bagiński, w całym przedsięwzięciu kluczową rolę odgrywa jego partnerka Monika. Para wyraźnie podzieliła między sobą obowiązki zarówno przy organizacji labiryntu, jak i przy codziennym spinaniu całego projektu przy gospodarstwie.

Mateusz odpowiada przede wszystkim za:

  • stronę techniczną,
  • przygotowanie i wysiew labiryntu,
  • kwestie polowe,
  • zaplecze techniczne całego przedsięwzięcia.

Monika zajmuje się z kolei:

  • strefą gastro,
  • organizacją wydarzeń,
  • koordynacją części logistycznej,
  • wsparciem promocji i social mediów.

Ja tutaj jestem bardziej od strony technicznej, a Monika bardziej zajmuje się strefą gastro, organizacyjnie próbuje to wszystko spiąć i pomaga w social mediach. Jej pomoc jest w tym całym przedsięwzięciu nieodzowna. Sam bym tego nie pociągnął, bo jest tego po prostu za dużo – mówi Mateusz Bagiński.

I dodaje, że z zewnątrz taki projekt może wydawać się prosty, ale w praktyce wymaga ogromnej ilości pracy.

– To się może wydaje proste, że wystarczy posiać i zrobić, ale tak to do końca nie wygląda. Jest to ogrom pracy włożonej w to całe przedsięwzięcie. Rezultat uważam, że jest fajny, natomiast jak to będzie odbierane przez odwiedzających, ciężko powiedzieć. Mam nadzieję, że się spodoba – zaznacza rolnik.

Czy labirynt w kukurydzy się opłaca? Rentowność i koszty nowej atrakcji

Właściciel nie ukrywa, że pierwszy sezon był dla niego przede wszystkim projektem pilotażowym. Inwestycja została sfinansowana z oszczędności i od początku wiązała się z dużym ryzykiem.

– To nie był projekt podyktowany stricte nastawieniem się na zarobek, bo to był początek i ciężko było zrobić jakiś biznesplan. Nie było wiadomo, czy ludziom się to spodoba, czy będą przyjeżdżać i czy pogoda nam dopisze. To było bardziej robione na ryzyko. Ja jestem trochę takim ryzykantem – przyznaje Mateusz Bagiński.

Mimo dużych nakładów pierwszy sezon udało się zakończyć na plusie, choć zysk był niewielki. Zarobione pieniądze wróciły jednak od razu do projektu.

Zeszły sezon zakończyliśmy niewielkim, ale jednak zyskiem i stwierdziliśmy, że w tym roku postaramy się te zarobione pieniądze zainwestować w swojego food trucka, bo w zeszłym roku mieliśmy go wynajętego. Później kupiliśmy swojego i przez całą zimę robiłem go od zera – mówi rolnik.

Niskie ceny zbóż a opłacalność produkcji roślinnej: Dlaczego rolnicy dywersyfikują dochody?

Wypowiedzi Mateusza Bagińskiego pokazują, że labirynt w kukurydzy nie jest wyłącznie sezonową atrakcją dla rodzin z dziećmi. To również odpowiedź na coraz trudniejszą sytuację w produkcji roślinnej.

– Jeżeli chodzi o poprzedni sezon pod kątem samych zbóż i produkcji roślinnej, to nie znam chyba jednej osoby, która by powiedziała, że jest super zadowolona. Jeżeli chodzi o cenę i porównanie kosztów do zysków, to była tragedia. Można powiedzieć, że oszczędności wyrobione w poprzednich latach, ten i zeszły rok po prostu pochłonął – mówi.

Także obecny sezon nie daje mu dużego spokoju.

Ten rok wcale nie zapowiada się lepiej. Można powiedzieć, że zaczynamy aktywa od zera, jeżeli chodzi o finanse. Kukurydza na dzień dzisiejszy wygląda dobrze, natomiast co do cen skupu i tego, co będzie jesienią, tego nie wiadomo. Jeżeli chodzi o zboża, to są słabe, bo tej wody brakowało wiosną. Jęczmienie są bardzo słabe. Cena jest tragiczna. Na dzień dzisiejszy koszt produkcji jęczmienia przewyższa zysk – podkreśla i mówi, że są momenty, kiedy odechciewa się w ogóle wjeżdżać w pole.

Labirynt w Pełczycach jest więc z jednej strony pomysłem na aktywność dla mieszkańców regionu, a z drugiej próbą dywersyfikacji przychodów w gospodarstwie Mateusza Bagińskiego i jego partnerki Moniki. Po pierwszym, pilotażowym sezonie para postanowiła iść krok dalej. W tym roku skala projektu jest większa, zaplecze bardziej rozbudowane, a sam labirynt ma nie tylko bawić, ale też edukować i zatrzymywać odwiedzających na dłużej.

D. Kolasińska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
18. lipiec 2026 18:02