Nie, ale to dobry kierunek. Pracę nad szybkim, ale też dobrze ukierunkowanym rozkładem trzeba zacząć od żniw. Będzie z tym łatwiej, jeżeli posiadamy własny kombajn. Przy korzystaniu z usług warto uzgodnić parametry koszenia.
Najważniejsze dobre rozdrobnienie i płytkie przemieszanie
Jeżeli planujemy zagospodarować resztki pożniwne i słomę na polu, kluczowe dla ich dobrego szybkiego rozkładu jest rozdrobnienie. To kwestia ustawienia kombajnu. Resztki powinny być rozdrabniane na ok. 10-centymetrowe fragmenty, co zwiększy ich powierzchnię kontaktu z mikroorganizmami. Jeżeli to możliwe, warto kosić zboża (rzepak również) jak najniżej, bo to znacznie ułatwi ich pocięcie i przemieszanie z glebą uprawkami pożniwnymi. Kombajn przy realizacji tych zadań powinien być ustawiony tak, aby pociętą słomę i plewy rozrzucał na pełną szerokość koszenia.
Drugim ważnym elementem są szybkie płytkie uprawki, przed którymi powinniśmy zastosować na resztki i słomę: azot, wapno, produkty mikrobiologiczne czy kwasy humusowe. Niezależnie od tego czy dalej polegamy na pługu czy upraszczamy uprawę, uprawki powinny być wykonane jak najszybciej po zbiorze zbóż i płytko – na 2–3 cm, maksymalne 5 cm. Dlaczego? Bo na sam początek to wystarczy dla zainicjowania procesu rozkładu słomy i resztek pożniwnych. Tak naprawdę wystarczy ich kontakt z pyłem gleby, bo tam są bakterie. A możliwie płytko dlatego, aby chronić zapasy wody glebowej i wykorzystać uprawki pożniwne na walkę z chwastami. Bo trzeba wiedzieć, że woda wysycha ze wzruszonej warstwy gleby. Szkoda zatem pogłębiać uprawki i tracić jej zapas z warstwy 10–15 cm. Kiedy wykonać kolejną uprawkę? Najlepiej, kiedy zaczną wschodzić pobudzone chwasty i samosiewy roślin. Ilość uprawek zależy tak naprawdę od tego ile mamy czasu do siewu rośliny ozimej (np. rzepaku), albo do siewu zaplanowanych międzyplonów. Oczywiście uprawa przedsiewna musi być głębsza i spełnić inne zadania, a to zależy też od technologii uprawy gleby. Postępując w ten sposób stworzymy optymalne warunki do szybkiego rozkładu słomy i resztek pożniwnych, a wspomaganie tych procesów da dodatkowe korzyści. Szybki rozkład ogranicza też wiele groźnych sprawców chorób roślin, którzy rozwijają się na martwych tkankach roślin. Pamiętajmy, że walczymy tym sposobem o regenerację gleby, o wzrost pojemności wodnej, o próchnicę. Szacuje się, że przy dobrym zarządzaniu resztkami pożniwnymi ok. 80% ich masy ulegnie mineralizacji i zapewni składniki pokarmowe roślinom następczym, a ok. 20% w procesie humifikacji zamieni się w próchnicę.
Jak wspierać i przyspeszać rozkład słomy
Ale od przyorania dobrze rozdrobnionej słomy do powstania z niej próchnicy jest daleka droga. Aby tak się stało, procesy rozkładu możemy sterować i ukierunkować na właściwe tory azotem wapniem lub preparatami mikrobiologicznymi. Czy to wszystko można połączyć? Tak, możemy zastosować wszystkie te produkty na raz, z zachowaniem zaleceń stosowania preparatów bakteryjnych, ale omówię na czym to polega krok po kroku zaczynając od azotu. Oczywiście to drogi składnik, ale w gospodarstwach z inwentarzem na słomę można zastosować płynne nawozy – gnojowicę. Stosowanie azotu ma na celu zawężenie niekorzystnego stosunku C:N. Bakterie zaczną wtedy pracę nad rozkładem nie zubażając gleby z azotu z mineralizacji. Jednak warto wiedzieć, że dawki azotu stosowane do rozkładu słomy nie służą budowaniu próchnicy. Wskazuje na to wiele badań. Np. w niedawno realizowanych prof. Janusz Smagacz z IUNG – PIB potwierdza, że przyorywanie słomy zwiększało w warstwie ornej gleby zawartość próchnicy i przyswajalnych składników pokarmowych. Jednak wyższe wartości tych wskaźników po 4 latach badań stwierdzono w obiekcie, gdzie słomę przyorywano corocznie, bez dodatkowej dawki azotu poprawiającej stosunek C:N w przyorywanej słomie.
Biorąc pod uwagę demobilizację azotu przez bakterie rozkładające słomę, wiele publikacji naukowych wskazuje jednak zasadność dawki azotu na ściernisko, tym bardziej, jeżeli po przedplonie zbożowym będzie rzepak. Przeciwnicy stosowania dawki azotu na słomę argumentują, że ten azot owszem sprzyja bakteriom rozkładającym słomę, ale też bardzo rozleniwia inne bakterie wolno żyjące, które ten azot wiążą z powietrza. Są doniesienia, że nie azot unieruchomiony przez bakterie jest problemem dla rośliny następczej, a różne kwasy powstające w wyniku rozkładu słomy oddziałujące negatywnie, a nawet toksycznie, na siewki rośliny następczej. Ale dzieje się to najczęściej wówczas, kiedy do gleby trafia nadmierna ilość źle przemieszanej i za głęboko wprowadzonej słomy. To dzieje się w warunkach beztlenowych.
Azot na ściernisko – to lubią bakterie celuloityczne
Przyjrzyjmy się innym możliwościom przyspieszania ukierunkowanego rozkładu słomy z korzyścią dla gleby i roślin następczych. Już wspomniałem, że szybkość rozkładu słomy zależy od pożniwnej agrotechniki i warunków wilgotnościowych w glebie. Rozdrobnione resztki pożniwne, o ile po zbiorze nie ma suszy, powinny być wymieszane z glebą – na glebach lekkich głębiej, na ciężkich płycej (2–3 cm). W przypadku suszy lepiej jest pozostawić mulcz niż próbować na siłę uprawek niszczących strukturę gleby. Zależnie od tego, jaka będzie roślina następcza, jak mocna jest gleba i jakie ma pH, możliwe są trzy warianty.
Możemy wspomóc rozkład dawką azotu o czym już nadmieniłem. To stara, dobra praktyka, ale przy wysokich cenach azotu w odwrocie, ale przy gnojowicy czemu nie. Warto rozlać ją na resztki pożniwne i natychmiast przemieszać z glebą. Dawka azotu na rozdrobnioną słomę jeszcze przed jej przemieszaniem z glebą jest potrzebna bakteriom celuloitycznym. Robi się to po to, aby zapobiec biologicznemu związaniu azotu glebowego. W przypadku słomy pszenicznej stosunek azotu do węgla jest bardzo szeroki i wynosi jak 1:100. Dla porównania, w słomie kukurydzianej ten stosunek jest węższy i wynosi jak 1:60. Tak tylko dla przypomnienia – zaleca się, aby dla przyśpieszenia rozkładu słomy i ograniczenia biologicznego wiązania azotu mineralnego z gleby przez bakterie, zawęzić stosunek N:C do wartości poniżej 1:30. Zawęzić przez zastosowanie azotu nawozowego. Przyjmuje się, że na każdą tonę słomy należy zastosować od 4 do 8 kg N, co zależy od rozpiętości stosunku N:C.
Jak słomę zamienić w próchnicę?
Azot pomaga bakteriom i przyspiesza mineralizację słomy z tym, że jest jedno ale. Dostarczony azot sprzyja tylko wybranym bakteriom celuloitycznym a rozkładem słomy (celulozy, hemicelulozy i lignin) zajmują się różne pożyteczne mikroorganizmy. Dostarczony azot pomaga rozwojowi jednych, a rozleniwia inne. Warto podkreślić dobitnie to, że dostarczając bakteriom azot nawozowy do rozkładu słomy owszem – przyspieszamy jej mineralizację, ale przez to ze słomy nie powstanie próchnica. To właśnie przy niedoborze azotu do gry weszłyby bakterie glebowe wiążące wolny azot z powietrza i intensywniej przekształcając słomę w humus, czyli próchnicę. Są badania potwierdzające, że mogą go związać w tym okresie do ok. 25 kg/ha. Próchnicotwórczy jest też rozkład lignin przez grzyby.
Pożyteczne organizmy glebowe to nie tylko bakterie i grzyby. Do najważniejszych, najbardziej znanych i widocznych gołym okiem organizmów o bardzo korzystnym oddziaływaniu na glebę należą: dżdżownice, wazonkowce, nicienie, stawonogi i ślimaki. Te największe organizmy spulchniają glebę, napowietrzają ją oraz roznoszą i przemieszczają substancję organiczną gleby.
Liczba organizmów pracujących nieustannie na korzyść kultury i urodzajności gleby jest niewyobrażalna. W glebach nieuprawianych (uprawa ogranicza populację) żyją miliardy organizmów: od 2,5 do 20 tys./g gleby pierwotniaków, od 30 tys. do 11,5 mln/ha dżdżownic, ok. 600 mln/ha wazonkowców, od 7 do 37 mld/ha nicieni. W 1 g humusu biologicznego znajduje się ok. 2 mld kolonii bakteryjnych. Bakterie są niezbędne w cyklach przemian substancji organicznej, węgla, azotu i fosforu i uczestniczą w rozpuszczaniu składników mineralnych. Grzyby natomiast rozkładają martwą substancję organiczną i biorą udział w powstawaniu próchnicy. Grzyby mikoryzowe odgrywają też ważną rolę w odżywianiu rośliny. Z doniesień naukowych wynika, że w zależności od rodzaju gleb i zawartości substancji organicznej na 1 ha bytuje od 1 do 10 ton mikroorganizmów.
Warto zaszczepić te bakterie, które azotu nie potrzebują
Przyśpieszanie rozkładu słomy azotem nie przekłada się na zwiększenie zawartości próchnicy w glebie. Trzeba mieć tego świadomość, pamiętając jednak, że w przypadku siewu ozimin po zbożach z całą pozostawioną na polu słomą niedokarmione bakterie mogłyby spowodować głód azotowy u roślin. Wszystko trzeba brać pod rozwagę. Zachęcam aby w takich sytuacjach, stosować preparaty miokrobiologiczne, zwłaszcza te z wyselekcjonowanymi bakteriami, które do namnażania się i intensywnego rozkładu słomy nie potrzebują azotu. Wielu naukowców twierdzi bowiem, że w polskich glebach nie jest problemem zawartość azotu, lecz brak odpowiednich mikroorganizmów.
Od lat oferowane są na rynku specjalne produkty. W przypadku stosowania mikrobiologicznych preparatów do rozkładu słomy i resztek pożniwnych można, ale nie trzeba, stosować azotu. Na rynku są różne tego typu produkty. Mają różnorodny skład, ale ten sam cel – przyspieszyć rozkład słomy. Zawierają mikroorganizmy, wyciągi stymulujące rozwój bakterii w glebie. Inne składają się ze specjalnie dobranych kompozycji pierwiastków uruchamiających procesy rozkładu przez szybsze rozluźnienie oraz destrukcję lignin. Jeszcze inne nakierowane są na wspomaganie życia grzybów.
Są też produkty ze specjalnie wyselekcjonowanymi i bardzo wydajnymi mikroorganizmami o działaniu celuloitycznym. Te najlepsze produkty zawierają nawet 5 różnych szczepów bakterii z rodzaju Bacillus. Mogą bezpośrednio wpływać na żyzność środowiska glebowego. Zostały scharakteryzowane przez badaczy jako wyspecjalizowane w szybkiej i efektywnej dekompozycji resztek pożniwnych, a więc uczestniczą w tworzeniu próchnicy i poprawie struktury gleby. Rynek tego typu rośnie. Zależnie od procedury rejestracyjnej prawie wszystkie są skwalifikowane jako "Nawozowe produkty biologiczne", a ich wykaz i skład można znaleźć na stronie IUNG – PIB w Puławach.
Wapno pomaga glebie i w rozkładzie resztek
Rozkład słomy można przyśpieszyć przez wapnowanie resztek pożniwnych, szczególnie w warunkach mokrej jesieni. A to dlatego, że w takich warunkach (mniej tlenu) przemieszana z glebą słoma zamiast rozkładać się zaczyna gnić. W wyniku tych procesów tworzy się na początku spora ilość kwasów organicznych, spada pH i to znacznie ogranicza działalność pożytecznych bakterii.
Wapnowanie resztek pożniwnych przed ich przemieszaniem i najlepiej wapnem węglanowym oddziałuje wielokierunkowo. Tworzy trwałe agregaty glebowe, poprawia warunki powietrzno-wodne, neutralizuje kwasy, a przez to że poprawia pH, sprzyja właśnie namnażaniu wspomnianych wcześniej bakterii glebowych wiążących wolny azot z powietrza i przez to działa próchnicotwórczo.
Na glebach z uregulowanym odczynem w celu przyspieszenia rozkładu słomy wystarczy dawka od 0,5 t/ha wapna węglanowego w przeliczeniu na CaO. Jeżeli natomiast gleba wymaga uregulowania pH – dawkę powinniśmy odpowiednio zwiększyć, ale to też zależy od wyboru rośliny następczej.
Niezależnie od tego, czy do przyspieszenia rozkładu słomy zastosujemy bogate w azot nawozy naturalne, produkty mikrobiologiczne, czy wapno, to stosujemy je na rozdrobnioną słomę i mieszamy płytko z glebą. To przyspieszy dostępność dużych ilości składników pokarmowych z mineralizacji, ale nie wszystkich. Resztki pożniwne rozkładają się i uwalniają składniki pokarmowe przez kilka lat. Zawarte w nich ilości NPK nie są też wykorzystywane w 100 procentach i składniki pokarmowe uwalniane z resztek pożniwnych trzeba uwzględniać w całym płodozmianie. Naukowcy podają, że w pierwszym roku uwalnia się do gleby z resztek pożniwnych ok. 15–30% fosforu i 50–70% potasu i do 70% azotu. W całym zmianowaniu z przyoranych resztek wykorzystanie fosforu rośnie do 50–60% a potasu nawet do 90%. W wielu publikacjach naukowych spotkać można bardzo różniące się dane w zakresie składu resztek pożniwnych, zwłaszcza jeżeli chodzi o potas.
Marek Kalinowski
