Przy mieszaninach pamiętajmy, aby stosować się do zasad kolejności dodawania środków do cieczy roboczej i stosować mniejsze stężenia makro- i mikroelementów niż przy ich stosowaniu solo. I pamiętajmy, że są na rynku specjalistyczne kondycjonery wody i adiuwanty bardzo poprawiające skuteczność dokarmiania i ochrony. Zmiękczenie wody, jej zakwaszenie i uszlachetnienie poprawia wchłanianie, przyswajalność i wykorzystanie składników cieczy roboczej.
Pierwsze dokarmianie rzepaku wiosną
Należy je wykonać po ruszeniu wegetacji, ale warto mikroelementami podtrzymywać potencjał plonowania aż do formowania łuszczyn, a przynajmniej wykonać taki zabieg w fazie pąkowania. W tej fazie rekomendowane jest podanie nawozów zawierających azot, fosfor, magnez, siarkę a z mikroelementów bor. To bowiem okres, kiedy rzepak jest aktywny fizjologicznie, ale jeszcze się regeneruje.
Z aplikacją manganu (zwłaszcza na glebach o pH bliskim zasadowemu), molibdenu (zwłaszcza na glebach o niskim pH), żelaza, miedzi i cynku lepiej jest poczekać aż zregenerowany rzepak osiągnie większe pokrycie gleby i ociepli się. Mangan i molibden w strategii wiosennego dokarmiania najlepiej jest aplikować dwa razy – pierwszy raz na odbudowaną rozetę, drugi po 10–14 dniach na zielony pąk.
Wiosenne dokarmianie rzepaku mikroelementami wg większości programów zalecane jest w minimum dwóch terminach – pierwsza aplikacja w fazie zregenerowanej rozety, druga w fazie zielonego pąka. Ale jak zalecają fachowcy, lepiej zaplanowaną na wiosnę ilość mikroelementów aplikować nie w dwóch, ale w jak największej ilości wjazdów. Dotyczy to przede wszystkim boru. Z uwagi na jego słabe wnikanie przez liście i wolne przemieszczanie w roślinie, najlepiej jest aplikować bor wiosną w 3–4 zabiegach w dawkach np. po 200 g/ha niż w dwóch po 400 g/ha.
Bor jest najważniejszym dla rzepaku mikroelementem
Drugim w tej hierarchii jest mangan, szczególnie kiedy jest uprawiany na glebach najlepszych z pH powyżej 6,2, które blokuje dostępność tego mikroelementu. Na trzecim miejscu zapotrzebowania rzepaku jest molibden, ale ważne są też: miedź, cynk i żelazo. Mało mówi się o żelazie wymienionym na końcu, a jego niedobór ma duże znaczenie plonotwórcze. Powoduje bowiem częstsze odrzucanie najmłodszych łuszczyn, a nawet całych pędów bocznych.
Generalnie rzepaku po kwitnieniu się nie dokarmia, a jedynym wyjątkiem od tej zasady jest sytuacja, kiedy rośliny mają słaby aparat asymilacyjny i rebomilizacja azotu z liści do łuszczyn będzie upośledzona. Wtedy, w fazie opadania płatków i zawiązywania się łuszczyn, zastosowanie azotu ograniczy redukcję łuszczyn i nasion oraz spowoduje lepsze ich wypełnienie. To także termin zalecany do dolistnej aplikacji potasu, który przez wpływ na transport cukrów i gospodarkę wodną poprawi masę tysiąca nasion.
Ale nigdy nie należy dokarmiać roślin na siłę, a ilość wiosennych zabiegów dokarmiania tak zbóż, jak i rzepaku zależy od przebiegu pogody oraz obserwowanego stanu dożywienia.
Okresy krytycznego zapotrzebowania rzepaku
Trzeba zawsze brać je pod uwagę planując terminy dokarmiania. W rzepaku wiosną jest to:
- ruszenie wegetacji do końca fazy rozety (poza fosforem i azotem ważny dla regeneracji i rozwoju powierzchni asymilacyjnej jest magnez z siarką, bor, mangan, molibden i biostymulatory);
- faza pąkowania (poza wymienionymi wcześniej ważne dla rozwoju pędów bocznych, pąków kwiatowych i dla rozwoju łuszczyn są także żelazo i miedź);
- faza kwitnienia (zawiązywanie łuszczyn i nasion oraz ich wzrost i MTN wspomagane są przez azotem, fosfor, bor, żelazo i biostymulatory);
- formowanie łuszczyn (w tej fazie w ograniczaniu redukcji łuszczyn i nasion w łuszczynach szczególną rolę ma azot, potas i fosfor).
To są okresy krytyczne i stosowanie dokarmiania wymienionymi składnikami ma sens na początku tych okresów.
Makroelementy dolistnie można skorygować
Dolistnie możemy skorygować i uzupełnić nawozenie makroelementami. W arrunkach utrudniających ich pobieranie z gleby dokarmianie makroelementami może być bardzo plonotwórcze. Do tego należy używać specjalistycznych nawozów i są na rynku dobre formy fosforu, potasu, siarki i magnezu oraz wapnia do aplikacji przez liście. Oczywiście azot też w formie mocznika (bez inhibitora ureazy) lub RSM32 (też bez inhibitora).
Azotu nie podamy przez liście dużo i trzeba bardzo uważać na ograniczenie, którym jest maksymalne dozwolone i bezpieczne stężenie. Ważną zasadą jest, że im starsze są rośliny, tym stężenie niższe. Tutaj warto zastosować się do wskazówek dr. hab. Witolda Szczepaniaka, profesora UPP. Po ruszeniu wiosennej wegetacji, w fazie rozwoju rozety zaleca on stosowanie cieczy roboczej mocznika albo RSM 32 w stężeniu 12–15%. Wyjaśnimy od razu definitywnie, jak uzyskać to stężenie dla mocznika i RSM32. 12% roztwór mocznika uzyskamy rozpuszczając 12 kg mocznika w 100 litrach wody. 12-procentowy roztwór RSM 32 uzyskamy łącząc 88 l wody i 12 l RSM 32.
Idźmy dalej z dozwolonymi stężeniami tych nawozów. W fazie zielonego pąka dopuszczalne jest także stężenie roztworu 12–15%; w fazie żółtego pąka (tuż przed kwitnieniem) dopuszczalne jest stężenie 10–12%; na początku kwitnienia dopuszczalne jest stężenie 6–8%; w pierwszym i drugim tygodniu po kwitnieniu (formują się nasiona) i wtedy na zieloną łuszczynę dopuszczalne jest stężenie 10–12%.
Marek Kalinowski
