Koszty znów ważniejsze niż same ceny produktów
Dla Polski oznacza to rynek trudniejszy, niż sugerowałyby notowania mleka w proszku, masła czy sera. Ceny pozostają niższe niż w latach 2022–2023, ale koszty energii i pracy nie wróciły do dawnej normalności. Marża zależy więc nie tylko od ceny surowca, lecz od umiejętnego zarządzania energią, walutą, kontraktami i asortymentem.
Polski rynek pod presją importu i mocnego euro
Notowania Sparks Polska z końca kwietnia 2026 r. pokazują niejednoznaczny obraz: mleko odtłuszczone w proszku kosztowało średnio 10,82 zł/kg, pełne – 15,02 zł/kg, masło w blokach 17,15 zł/kg, konfekcjonowane 17,90 zł/kg, ser gouda 18,45 zł/kg, a serwatka 5,62 zł/kg. Rynek krajowy pozostaje pod presją importową – oferty OMP z zagranicy sięgały 2,9–3,0 euro/kg, PMP 3,3–3,35 euro/kg, masła 3,5–3,8 euro/kg, goudy 3,3–3,4 euro/kg. Polska zachowuje konkurencyjność, lecz bez dawnego dużego dyskonta eksportowego.
Europa stabilizuje się, ale segment tłuszczowy słabnie
W UE widać umiarkowaną stabilizację: według Milk Market Observatory, ceny masła wyniosły 409 euro/100 kg (–4,5% m/m), OMP 267 euro/100 kg (+3,5%), PMP 337 euro/100 kg, cheddar 314 euro/100 kg. Koszty pasz wzrosły o 1,2%, energii spadły o 4,3%. Oznacza to, że segment tłuszczowy osłabł, a białkowy, zwłaszcza OMP i serwatka, radzi sobie lepiej.
Białko mleczne staje się najcenniejszym segmentem rynku
Globalny popyt przesuwa się w stronę białek mlecznych. Reuters informował o silnym wzroście cen koncentratów serwatkowych (WPC 80), których cena sięgnęła 20 tys. euro/t – o niemal 90% więcej r/r. Rozwój żywności wysokobiałkowej napędzają trendy dietetyczne i popularność leków GLP-1 wspierających redukcję masy ciała. Wiodące koncerny, jak Arla, FrieslandCampina i Dairy Farmers of America, inwestują w moce produkcyjne i produkty wysokobiałkowe. Największa wartość dodana przesuwa się więc w stronę frakcji funkcjonalnych, koncentratów i składników dla żywności specjalistycznej.
Chiny nadal ważne, ale obarczone dużym ryzykiem
Główną niewiadomą pozostają Chiny. Popyt importowy jest selektywny, zależny od kategorii produktów, a dodatkowym ryzykiem jest pryszczyca – potwierdzona 28 marca 2026 r. i zgłoszona do Światowej Organizacji do spraw Zdrowia Zwierząt (WOAH) 16 kwietnia. Chiny nie zamknęły rynku, ale utrzymują taryfy na poziomie 7,4–11,7% na pięć lat, wobec wcześniejszych stawek 21,9–42,7%. Nawet po ich obniżeniu UE pozostaje w gorszej pozycji niż dostawcy z krajów o preferencyjnych umowach, jak Nowa Zelandia. Dla Polski oznacza to, że rynek chiński powinien pozostać ważny, lecz nie kluczowy – nadmierna zależność byłaby ryzykowna.
Rentowność gospodarstw zależy dziś od efektywności
Kurs 4,24–4,25 zł/euro nie daje już silnej przewagi eksportowej. W gospodarstwach kluczowa jest dziś opłacalność produkcji mleka surowego. Ceny produktów nie przekładają się wprost na ceny skupu, bo między nimi stoi kosztowne przetwórstwo, energia, praca i transport. Rolnicy powinni więc skupić się na wydajności paszowej, zdrowotności stada, jakości mleka, gospodarowaniu energią i płynności finansowej, a inwestycje planować ostrożnie – bez wiary w szybki powrót wysokich cen.
Nie skala, lecz kontrola kosztów daje przewagę
W obecnych warunkach przewagę zyskają gospodarstwa produkujące mleko o wysokiej jakości przy kontrolowanych kosztach jednostkowych, a nie te, które jedynie zwiększają skalę.
Branża mleczarska musi przygotować się na większą zmienność
Maj 2026 r. przynosi umiarkowaną poprawę nastrojów w branży, lecz nie usuwa ryzyk. Polska mleczarnia działa w środowisku, w którym energia, paliwa, fracht, waluty, choroby zwierząt i polityka handlowa mogą w kilka tygodni zmienić rentowność kontraktów. W kolejnych latach zwyciężą ci, którzy potrafią łączyć efektywną produkcję, elastyczne przetwórstwo, odporność logistyczną i zdolność reagowania na wstrząsy geopolityczne.
Jarosław Malczewski
