Grad zniszczył zboże lub rzepak? Ekspert IUNG wyjaśnia, jak ocenić straty
Grad należy do bardzo groźnych zjawisk pogodowych występujących w uprawach. Jednak jak podkreśla prof. Jerzy Grabiński z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa, ocena szkód nie zawsze jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. To samo uszkodzenie może oznaczać zupełnie inne straty w plonie, w zależności od fazy rozwojowej roślin i ich zdolności do regeneracji.
Nie każdy grad oznacza duże straty
Jak wyjaśniał podczas szkolenia IUNG prof. Grabiński, znaczenie ma przede wszystkim moment wystąpienia gradu.
– Jeżeli zboże jest w fazie krzewienia, strzelania w źdźbło, niebezpieczeństwo dużych strat wywołanych wystąpieniem gradu jest stosunkowo małe. Rośliny mają zdolność regeneracji – podkreślał ekspert.
W praktyce oznacza to, że uszkodzenia liści czy części nadziemnej roślin na początku wegetacji nie muszą jeszcze oznaczać dużego spadku plonu. Dużo groźniejsze są gradobicia występujące w późniejszych fazach rozwojowych.
Najgroźniejszy grad podczas kłoszenia i kwitnienia
Znacznie większe zagrożenie pojawia się w czasie kłoszenia i kwitnienia zbóż.
– W fazie kłoszenia i kwitnienia najbardziej krytyczny jest moment uszkodzenia kłosa, który de facto prowadzi do redukcji liczby ziaren w kłosie – tłumaczył prof. Grabiński.
W tym okresie grad może uszkadzać kwiatki, ograniczać zapylenie oraz powodować trwałe ubytki ziarna. Straty stają się wtedy dużo trudniejsze do odrobienia przez roślinę.
Jeszcze bardziej widoczne są szkody w okresie nalewania i dojrzewania ziarna.
– Jeżeli mamy proces nalewania i dojrzałości ziarna, dochodzi do wybijania pojedynczych ziaren z kłosa, wymłacania całych kłosków czy ścinania kłosów – wskazywał ekspert.
Rzepak był do zaorania? Ostatecznie dał 2,3 t/ha
Profesor zwracał uwagę, że szczególnie ostrożnie należy podchodzić do oceny szkód w rzepaku. Roślina ta ma bardzo duże zdolności regeneracyjne.
Przywołał przykład plantacji rzepaku jarego, która została niemal całkowicie zniszczona przez grad.
– Proszę sobie wyobrazić, że ten rzepak jary wydał, biorąc pod uwagę, że to jest rzepak jary, 2,3 tony z hektara, co przy rzepaku jarym jest bardzo wysokim plonem – mówił prof. Grabiński.
Jak podkreślał, mimo że plantacja wyglądała po gradobiciu jak przygotowana do zaorania, uszkodzeniu nie uległy stożki wzrostu i rośliny zdołały się odbudować.
– Niekoniecznie te straty wizualne, totalne, muszą oznaczać straty maksymalne – zaznaczył.
Problemem są także choroby
Uszkodzenia mechaniczne po gradzie to nie jedyne zagrożenie.
– Rany powstałe w wyniku obicia przez grad są otwartą drogą do infekcji grzybowych – ostrzegał ekspert.
Dotyczy to szczególnie zbóż, gdzie po gradobiciu mogą silniej rozwijać się fuzariozy kłosów. Ryzyko rośnie zwłaszcza wtedy, gdy po gradzie utrzymuje się wilgotna pogoda.
Wylegnięte zboże to też straty
Grad często występuje razem z bardzo silnym deszczem i wiatrem. Nawet jeśli nie dochodzi do wymłócenia ziarna, problemem może być wylegnięcie łanu.
– Jeżeli grad spowoduje takie wylegnięcie, to straty przy zbiorze mogą być bardzo duże – podkreślał prof. Grabiński.
Ekspert zwracał uwagę, że nawet przy zachowanym ziarnie pojawiają się problemy ze zbiorem, wzrastają straty kombajnowe, a dodatkowo pogarsza się jakość plonu.
Nie ma jednej tabeli strat
Według profesora największym błędem jest próba automatycznego przypisywania określonych procentów strat do konkretnych uszkodzeń.
– To jest zagadnienie bardzo złożone – podkreślał podczas szkolenia.
Jego zdaniem przy ocenie szkód trzeba uwzględniać fazę rozwojową roślin, kondycję plantacji przed wystąpieniem gradu, obsadę, odmianę oraz możliwości regeneracji.
– Wielkość strat powstałych wskutek stresu zależy w dużym stopniu od kondycji wyjściowej roślin – zaznaczył ekspert.
Dlatego dwie plantacje uszkodzone przez ten sam grad mogą ostatecznie dać zupełnie różne plony.
Kamila Szałaj
