Kilka minut wystarczyło, by zniszczyć plony
To miał być zwykły letni deszcz. Najpierw pojawiły się chmury, później zaczął padać ulewny deszcz. Chwilę później z nieba spadł grad, który dosłownie poszatkował uprawy.
– To było w piątek późnym popołudniem. Najpierw zaczęło padać, gdzieś tam lekko grzmieć, poszedł deszcz nawalny, a za chwilę jeszcze do tego doszedł grad – opowiada Piotr Kisiel z Lubelszczyzny.
CZYTAJ DALEJ POD FOTO:
Najbardziej ucierpiała plantacja dyni, ale żywioł nie oszczędził również zbóż.
CZYTAJ DALEJ POD VIDEO:
CZYTAJ DALEJ POD VIDEO:
Grad zniszczył połowę plantacji dyni
Rolnik uprawia w tym roku 20 hektarów dyni. Po przejściu nawałnicy obraz pól był przygnębiający.
– Myślę, że połowa poszła na pewno, jak nie lepiej – mówi.
Największy problem nie dotyczy jednak samych uszkodzonych liści.
– Dynia się regeneruje, natomiast tam, gdzie został owoc i zbił łuskę, to w 90 proc. przypadków to po prostu zgnije, nie zabliźni się – tłumaczy.
To oznacza, że nawet jeśli rośliny odbiją, uszkodzone owoce nie będą nadawały się do sprzedaży.
CZYTAJ DALEJ POD FOTO:
Nie tylko dynia. Grad pociął również zboża
Nawałnica przeszła także przez pola zbóż. Straty dotyczą ponad 25 hektarów.
– Przy okazji zboża dostały, czy to żyto, czy owies, czy pszenżyto. Owies został poobijany, położony. Kłosy żyta pocięło. Pszenżyto zresztą też nie lepiej. Straty są spore – wylicza rolnik.
Jak dodaje, już teraz na polach widać ziarno leżące na ziemi.
– Jak się wchodzi w owies, to tego ziarna na ziemi jest pełno – mówi.
CZYTAJ DALEJ POD FOTO:
Uszkodzone kwiaty i zawiązki. Tego nie da się już odrobić
Po gradobiciu gospodarz od razu zastosował odżywki, licząc na ograniczenie strat.
– Poszły odżywki na tę dynię, żeby jak najbardziej straty zminimalizować. Trzeba będzie robić odzysk jak największy – podkreśla.
Sytuację komplikuje jednak zróżnicowany rozwój roślin.
– Niektóre już były większe, a niektóre jeszcze były w fazie kwitnienia. W fazie zawiązków dostały najbardziej. Wybiło mi kwiaty – dodaje.
CZYTAJ DALEJ POD VIDEO:
Pogoda teraz też nie daje nadziei
Choć grad już przeszedł, rolnik z niepokojem patrzy na prognozy. Deszcze mogą przyspieszyć gnicie uszkodzonych owoców, a wysokie temperatury również nie rozwiązują problemu.
– Teraz zobaczymy – mówi krótko.
Straty liczy w dziesiątkach tysięcy złotych
Piotr Kisiel szacuje, że straty będą liczone w dziesiątkach tysięcy złotych. Ostateczny bilans będzie znany dopiero po żniwach i zbiorze dyni.
– To są straty rzędu kilkudziesięciu tysięcy. Jak zacznę kosić i porównam szacowany plon z tym, co będę miał, wtedy będę mógł dokładniej ocenić – wyjaśnia.
Ceny owsa jeszcze bardziej bolą
Do strat spowodowanych przez pogodę dochodzi jeszcze sytuacja na rynku. Rolnik podaje dzisiejszą cenę w skupie za owies.
– Jest w tej chwili 430 złotych za tonę za owies w mojej okolicy – mówi z goryczą.
Grad dołożył kolejny cios
Dla wielu gospodarstw tegoroczne żniwa i tak nie należą do łatwych. Niskie ceny zbóż ograniczają opłacalność produkcji, a lokalne nawałnice tylko pogłębiają problemy.
Na polach Piotra Kisiela skutki gradobicia będą widoczne jeszcze długo. Część dyni prawdopodobnie zgnije, zboże straciło ziarno, a ostateczny rachunek strat okaże się dopiero po zakończeniu zbiorów. Jedno jest jednak pewne – kilkadziesiąt sekund gwałtownej burzy wystarczyło, by przekreślić znaczną część efektów całorocznej pracy.
Agnieszka Sawicka
