Chemia już nie wystarczy. Te odmiany rzepaku lepiej radzą sobie z groźną chorobąMarek Kalinowski
StoryEditorUprawa

Chemia już nie wystarczy. Te odmiany rzepaku lepiej radzą sobie z groźną chorobą

17.07.2026., 08:00h

Niedawno relacjonowaliśmy naszą wizytę na platformie RAPOOL Xperience w Zmysłowie koło Rawicza. Firma zaprezentowała tam oczywiście najnowszą genetykę rzepaku, ale też najnowsze rozwiązania technologiczne w uprawie, trendy i kierunki rozwoju.

Istotnym punktem spotkania była konferencja z udziałem m.in. prof. dr. hab. Marka Korbasa i dr. Jakuba Danielewicza z Instytutu Ochrony Roślin – PIB oraz Dörte Göckede z RAPOOL-RING GmbH, która mówiła o genetyce i odpornościach odmian rzepaku na najważniejsze choroby.

Ochrona rzepaku podparta genetyką odmian

Dörte Göckede przedstawiła aktualne kierunki hodowli oraz znaczenie tolerancji odmian w budowaniu stabilnego plonowania. W trakcie prezentacji podkreślała, że odpowiednio dobrana genetyka staje się jednym z kluczowych elementów nowoczesnej produkcji roślinnej. To, że presja chorób, także szkodników, w uprawie rzepaku rośnie, odczuwa każdy plantator i wie, że ma to związek ze zmieniającym się klimatem i jego ociepleniem. Na zwiększoną presję patogenów wpływają też ograniczenia w ochronie chemicznej i wycofywanie substancji czynnych środków ochrony roślin. W zmieniających się warunkach agroklimatycznych trzeba zmieniać strategie ograniczania najważniejszych chorób rzepaku z wykorzystaniem cech odporności i tolerancji odmian.

Prelegentka zwracała uwagę, że współczesne rolnictwo musi stale dostosowywać się do dynamicznie zmieniających się warunków. Jeden sezon przynosi niedobory opadów, kolejny – wysoką presję chorób grzybowych. W takich warunkach hodowcy muszą szybko dostarczać rozwiązania pozwalające utrzymać stabilność plonowania. Zdaniem Dörte Göckede, coraz wyraźniej widać, że przyszłość ochrony rzepaku opiera się przede wszystkim na genetyce.

Werticiliozę ograniczy opóźniony siew i odmiany z tolerancją 

Jednym z głównych tematów wykładu Dörte Göckede była werticilioza rzepaku, a dodatkowo biologię choroby zaprezentował dr Jakub Danielewicz. Choroba ta jest silnie związana z intensywnością uprawy rzepaku w płodozmianie. Im częściej roślina pojawia się na tym samym stanowisku, tym większe nagromadzenie przetrwalników patogenu w glebie i wyższe ryzyko infekcji. Źródłem zakażenia są resztki pożniwne, w których patogen może przeżywać przez wiele lat. Odmian odpornych na werticiliozę nie ma, ale badania pokazują znaczne różnice między odmianami. To pozwala rekomendować niektóre jako bardzo tolerancyjne na sprawcę choroby. Jak duże są różnice między odmianami? Z prezentowanych przez Dörte Göckede wyników doświadczeń (prowadzone we współpracy z Uniwersytetem w Soest) wynika, że są to bardzo duże różnice. Są odmiany bardzo podatne i z bardzo wysokim poziomem tolerancji.

Potwierdzają to też obserwacje ze stacji COBORU w Polsce, między innymi z Głębokiego, gdzie poziom porażenia w zależności od odmiany wynosił od około 15 do nawet 70 procent. W prezentowanych doświadczeniach prowadzonych na Węgrzech wykazano natomiast wyraźną zależność pomiędzy terminem siewu a presją choroby. Późniejszy siew wykonany 14 października ograniczył rozwój choroby i pozwolił uzyskać wyższy plon niż z siewu w końcu września (26 września – jest to termin optymalny w tym kraju). Zdaniem prelegentki, takie wyniki pokazują, że odpowiednio dobrany termin siewu i dodatkowo uprawa odmiany tolerancyjnej mogą stać się jednym z ważniejszych elementów ograniczania werticiliozy.

Problem werticiliozy narasta i choć nie ma odmian odpornych, hodowla RAPOOL jej szuka, bada różnice w tolerancji odmian. Być może będą odmiany odporne. A jak widać z przedstawionych przez Dörte Göckede informacji, skuteczna ochrona rzepaku nie może i nie musi opierać się wyłącznie na chemii.

Marek Kalinowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
17. lipiec 2026 08:02