Radosław Romanowski, właściciel gospodarstwa w miejscowości Kominki, gm. Kolno (pow. olsztyński) podpowiada, żeby wszystko robić z głową zachowując równowagę między wczesnością odmiany, a apetytem na wyższy plonMonika Kopaczel-Radziulewicz
StoryEditorUprawa

Uprawa soi. Co zrobić przed siewem, żeby nie stracić plonu?

07.04.2026., 08:00h

Z roku na rok wzrasta zainteresowanie uprawą soi w naszym kraju, jeszcze kilka lat temu wielu rolników patrzyło na nią z przymrużeniem oka. Dziś uprawiamy prawie 100 tys. ha soi, dzięki którym Polska stała się jednym z bardziej liczących się krajów produkujących soję w Europie.

Najwięcej z racji sprzyjających warunków klimatycznych uprawia się soję w województwach: podkarpackim, małopolskim i lubelskim oraz na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Najmniej soi w latach 2024–2025 wysiano w województwie łódzkim – 687 ha i podlaskim – 735 ha, co mogło wynikać z przewagi słabych gleb.

Równowaga między wczesnością soi, a plonowaniem

Jaki areał osiągnie soja w tym roku? Przekonamy się wkrótce, choć poprzedni sezon wegetacyjny zniechęcił i rozczarował wielu plantatorów. Najczęściej tych, którzy zdecydowali się uprawiać soję po raz pierwszy. Przez niesprzyjające warunki atmosferyczne nie plonowała tak jak zakładali, nie dojrzewała tak szybko jak miała dojrzewać, nie skosiło się jej tak sprawnie jak zakładano. Ponadto anomalie pogodowe wydłużyły wegetację o ponad miesiąc, a wysoka wilgotność podczas zbioru naraziła rolników na dodatkowe koszty suszenia.

Doświadczeni plantatorzy w różnych częściach Polski uzyskiwali bardzo zróżnicowane plony uwarunkowane nietypowym przebiegiem pogody praktycznie przez cały okres wegetacji. Najniżej na poziomie od 2,7 do 3,5 t/ha plonowały odmiany wcześniejsze (wczesność 3 w skali 9-stopniowej). Wyżej na poziomie 3,5 a 4,5 t/ha plonowały odmiany nieco późniejsze (5 i 6 w 9-stopniowej).

image
Radosław Romanowski, właściciel gospodarstwa w miejscowości Kominki, gm. Kolno (pow. olsztyński) podpowiada, żeby wszystko robić z głową zachowując równowagę między wczesnością odmiany, a apetytem na wyższy plon
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

Stawiając pierwsze kroki w uprawie soi warto postawić na sprawdzone rozwiązania i dobór odmian z grupy wczesności rekomendowanej dla danego rejonu. Wszystkie województwa stworzyły Listy Odmian Zalecanych soi do uprawy na rok 2026. Wśród zalecanych odmian prym wiedzie Vineta PZO rekomendowana do uprawy na terenie 16 województw. Kolejne miejsce zajmuje Abaca polecana w 14 województwach, podium zamyka odmiana Arnold z sukcesami uprawiana w 13 województwach.

Doświadczeni plantatorzy tacy, jak Radosław Romanowski, właściciel gospodarstwa w miejscowości Kominki, gm. Kolno (pow. olsztyński) uprawiający soję 7 sezon próbuje siać i sprawdzać odmiany średnio wczesne i nieco późniejsze. Czy dojrzeją tak, jak powinny? Czy udaje się z nich uzyskać wyższy plon w północno-wschodniej Polsce?

– Co roku testuje jakieś nowe i późniejsze odmiany, oczywiście wszystko z głową i zachowując równowagę między wczesnością odmiany, a apetytem na wyższy plon. We wszystkim musi być umiar – wyjaśnia Radosław Romanowski.

Siejemy soję tak wcześnie, jak się da

Kalendarzowo przyjmuje się, że najlepiej siać soję od 20 kwietnia do 5 maja i regulować termin w zależności od regionu Polski i warunków atmosferycznych. Przy siewie soi warto trzymać się zalecanych temperatur i zaczynać operację przy temperaturze gleby w warstwie siewnej minimum 8–9oC (najlepiej 10oC) utrzymującej się przez kilka kolejnych dni i przy słonecznych prognozach pogody nadawanych na kolejne dni po siewie. Ostatnie lata pokazały, że soja wytrzymuje niewielkie przymrozki do -5oC i nic niepokojącego się z nią nie działo. Oczywiście zatrzymuje to rozwój roślin, ale jak zrobi się ciepło, ruszają i rozwijają się prawidłowo. Z rozmów z rolnikami wiemy także, że gdy po siewie nastąpi nagłe ochłodzenie, trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać, bo soja potrafi "siedzieć" w glebie nawet 10 dni.

image
Przed siewem soi warto regularnie przez kilka dni sprawdzać temperaturę gleby, żeby siać w ogrzaną glebę, co ułatwi wschody i pozytywnie wpłynie na intensywny rozwój początkowy
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

Sezon wegetacyjny 2024/2025 był doskonałym testem dla soi, ponieważ od 30 lat nie mieliśmy tak zimnego maja jak w ubiegłym roku. I okazuje się, że nawet na północnym wschodzie kraju soja przetrwała tak ekstremalne warunki. Co ciekawe, rolnicy zauważyli, że takie nietypowe niskie temperatury przyhamowują rozwój roślin, ale także zmieniają ich pokrój. Plantatorzy wymieniali się spostrzeżeniami, że niższe było zawiązywanie strąków, pierwsze strąki osadzone były znacznie niżej niż zwykle. Chłodny maj zaburzył cały okres wegetacji. Soja walczyła o przetrwanie i budowanie plonu. W wielu rejonach kraju została też dłużej na polu, bo przy intensywnych opadach i niewielkiej ilości słońca miała problem z dojrzewaniem.

Latawce – patent na żerujące w soi gołębie

Wcześniejszy siew to nie tylko lepszy dostęp do wody glebowej, to także wyższa skuteczność działania herbicydów doglebowych. Sławomir Stefański, właściciel gospodarstwa w miejscowości Mierzyn, gm. Biskupiec (pow. nowomiejski), stara się siać soję najwcześniej, jak tylko można w tej części kraju. Najlepiej w kwietniu, choć skutecznie przeszkadza w tym niesprzyjająca pogoda, niskie temperatury, regularne przymrozki. Dlatego w dwóch poprzednich sezonach był to koniec kwietnia lub przełom kwietnia i maja.

– Zależy mi na wcześniejszym siewie, bo dzięki temu udaje się uniknąć żerowania gołębi, które po siewie są największym problemem rolników uprawiających soję. Dzielimy się z innymi plantatorami patentami i możliwościami walki z gołębiami. Jednym z takich sprawdzających się są latawce w kształcie drapieżnika jastrzębia. W newralgicznych momentach tak mniej więcej półtora tygodnia od momentu wschodów roślin, latawce skutecznie zniechęcały gołębie do przylatywania na pole. Dzięki temu nie dziobały młodych siewek i nie zaszkodziły mojej plantacji – zapewnia rolnik.

Łatwiejsza walka z chwastami

Rolnicy rozpoczynający przygodę z siewem soi wysiewają zwykle 55–60 nasion/m2, żeby po wschodach uzyskać obsadę 45–50 roślin/m2. Bardziej doświadczeni plantatorzy co roku nieco zmniejszają obsadę i stawiają na rzadszy siew, ponieważ przekonali się, że soja potrzebuje przestrzeni i światła do lepszego rozkrzewienia się i zawiązania większej ilości strąków na roślinie. Przy wyższej obsadzie rośliny zagłuszają się wzajemnie, zawiązują mniej strąków, walczą o światło poprzez wydłużanie łodyg, które są podatne na wyleganie.

W Mierzynie w 2025 r. Sławomir Stefański siał soję 26 kwietnia w obsadzie 50 nasion/m2, czyli niższej niż zalecana. Rośliny poradziły sobie doskonale zawiązując znacznie więcej strąków, dlatego w tym roku plantator zastanawia się, czy jeszcze trochę nie obniżyć obsady.

image
Sławomir Stefański wyjaśnia, że zależy mu na wcześniejszym siewie, bo dzięki temu udaje się uniknąć żerowania gołębi, które po siewie są największym problemem rolników uprawiających soję
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

Tak naprawdę największym problemem w poprzednich latach było odchwaszczanie, ponieważ brakowało dedykowanych soi środków. Dziś ten problem częściowo jest rozwiązany. Dzięki działaniom i determinacji Stowarzyszenia Polska Soja zapadła decyzja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 30 maja 2025 r. o dopuszczeniu do stosowania w uprawie soi herbicydu Framen 75 WG zawierającego substancję czynną – tifensulfuron metylowy. Na to rozszerzenie rejestracji czekało wielu producentów soi, bo brakowało skutecznych herbicydów, zwłaszcza do zabiegów powschodowych. Dzięki temu, że tifensulfuron posiada rejestrację w innych krajach Unii Europejskiej, rozszerzenie o nowe zastosowanie w Polsce przebiegło według przyspieszonej procedury.

image
Doświadczeni plantatorzy uprawiający soję na północnym wschodzie kraju sprawdzają także odmiany średnio wczesne i nieco późniejsze, czy dojrzeją w tej części Polski i czy uda się uzyskać wyższy plon
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

– Skuteczne i jak najwcześniejsze zwalczanie chwastów to kluczowe zadanie przy uprawie soi. Pierwszy zabieg doglebowy wykonałem preparatami Julius 424 EC – 2 l/ha i Proman 500 SC – 2 l/ha. Drugim zabiegiem była ochrona herbicydowa nalistna środkami Pulsar 40 – 0,5l/ha i Framen 75WG – 5g/ha – wylicza Sławomir Stefański.

image
Emilia Fink-Podyma, prezes Stowarzyszenia Polska Soja, podczas spotkań z rolnikami zapewniała, że apelują o kontynuowanie działań legislacyjnych i administracyjnych, które umożliwiają szybsze i efektywniejsze wprowadzanie do obrotu nowych substancji czynnych, zwłaszcza do zabiegów powschodowych
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

Emilia Fink-Podyma, prezes Stowarzyszenia Polska Soja (SPS), podczas ubiegłorocznych licznych spotkań z rolnikami podkreślała, że po tym pierwszym ważnym kroku, jakim było rozszerzenie rejestracji, stowarzyszenie dalej apeluje o kontynuowanie działań legislacyjnych i administracyjnych, które umożliwiają szybsze i efektywniejsze wprowadzanie do obrotu nowych substancji czynnych, zwłaszcza do zabiegów powschodowych. Każda dopuszczona do stosowania substancja czynna, to szansa na łatwiejszą i skuteczniejszą ochronę soi, co przekłada się na wyższe plony.

Na co uważać przy siewie soi po wymarzniętych oziminach

Z powodu niesprzyjającej pogody i intensywnych opadów nie wszędzie w północno-wschodniej części kraju udało się zasiać jesienią ub.r. planowaną ilość ozimin. Mroźna zima i brak okrywy śnieżnej w innych częściach kraju osłabiły lub zniszczyły plantacje, więc rolnicy myślą o ich przesianiu.

image
Wcześniejszy siew to nie tylko lepszy dostęp do wody glebowej, to także wyższa skuteczność działania herbicydów doglebowych
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

Wśród branych pod uwagę roślin pojawia się soja, która jest dobrą alternatywą szczególnie na stanowiskach po zbożach. Jednak trzeba pamiętać, że wybór soi nie może być przypadkowy i musi być poprzedzony dokładną analizą technologii uprawy likwidowanego zboża, zwłaszcza pod kątem użytych jesienią herbicydów. Niektóre substancje czynne zastosowane jesienią w oziminach mogą wykluczać wybór soi. Jeżeli w etykiecie środka nie ma jednoznacznej informacji o możliwości uprawy soi na stanowisku po zlikwidowanej plantacji, która była potraktowana danym herbicydem, lepiej skonsultować się z producentem preparatu, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości.

image
Mariusz Wojtyna podpowiada, że rolnik planując siew soi po wymarzniętych zbożach powinien uwzględniać nie tylko termin zabiegu, rodzaj zastosowanych substancji czynnych i ich dawki, ale także typ gleby, lokalne warunki pogodowe, szczególnie zwracając uwagę na sumę i rozkład opadów po wykonanym zabiegu
FOTO: Monika Kopaczel-Radziulewicz

Mariusz Wojtyna ze Stowarzyszenia Polska Soja podpowiada, że rolnik powinien uwzględniać nie tylko termin zabiegu, rodzaj zastosowanych substancji czynnych i ich dawki, ale także typ gleby oraz lokalne warunki pogodowe, szczególnie zwracając uwagę na sumę i rozkład opadów po wykonanym zabiegu.

– Trzeba dokładnie przeczytać etykiety środków ochrony roślin zastosowanych w likwidowanej plantacji. Duże znaczenie ma również technologia uprawy – przy systemach bezorkowych lub w warunkach suszy. Gdy zimą brakowało opadów deszczu lub śniegu, substancje czynne mogą dłużej zalegać w górnej warstwie gleby – przestrzega ekspert.

Planując uprawę soi warto obsiać areał, który pozwoli uzyskać plon na poziomie całosamochodowej dostawy ok. 25 t. Jest to bardzo ważna kwestia przy późniejszej sprzedaży i negocjowaniu korzystniejszej ceny. Eksperci ze SPS zakładają, że dla doświadczonego producenta cały samochód soi to plon z ok. 7 ha. W przypadku początkującego rolnika zakłada się średni plon z hektara na poziomie 2,5 t, więc soja powinna zajmować ok. 10 ha.

Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
07. kwiecień 2026 13:16