Piotr Gogolin na spornej działce. Widać za nim ślad starej drogi gminnejArkadiusz Jakubowski
StoryEditorinterwencja

Siewnik ujawnił błąd gminy. Rolnik od lat walczy o swoje pole

28.06.2026., 18:00h
Arkadiusz JakubowskiArkadiusz Jakubowski

Przez lata Piotr Gogolin żył w nieświadomości, że z działką, którą kupił w 2011 roku na przetargu od gminy Bierawa, coś jest nie tak. I żyłby w tej nieświadomości nadal, gdyby nie... siewnik.

Jak licznik w siewniku ujawnił oszustwo geodezyjne w gminie Bierawa?

Piotr Gogolin prowadzi gospodarstwo rolne w Starym Koźlu, w gminie Bierawa, w województwie opolskim. Sieje pszenicę, rzepak, groch. Uprawia około 30 ha ziemi w kilku rozrzuconych po okolicy kawałkach. Chętnie powiększyłby areał, ale głód ziemi jest tutaj ogromny i dokupienie pola graniczy z cudem.

– W 2011 roku gmina Bierawa sprzedawała niewielką działkę w obrębie Stare Koźle – opowiada rolnik. – Staliśmy się właścicielami działki nr 26 o powierzchni 31 arów. Mała działka, ale duża radość.

Przez lata uprawiał ją ze spokojem. Spokój się skończył wiosną 2016 roku. Przez siewnik.

Podczas prac polowych nie zgadzały mi się powierzchnia pola względem wskazań licznika w siewniku – tłumaczy. – Zacząłem podejrzewać, że może być problem z powierzchnią działki. To mnie skłoniło do dokładniejszego sprawdzenia granic.

Błędy w księgach wieczystych i aktach notarialnych. Geodeta ujawnia: Gmina sprzedała pole z drogą

Według mapki dołączonej do aktu notarialnego działka nr 26 ma prostokątny, ale nieregularny kształt, bo jej zachodni bok jest wklęsły – tworzy go właśnie wygięta w łuk droga.

Z tą drogą coś było nie tak – opowiada rolnik. – Wskazania siewnika nie dawały mi spokoju. Wynająłem geodetę. Potwierdził moje przypuszczenia.

Geodeta odkrył, że przebieg granic działki nr 26 jest wprawdzie zgodny z mapką dołączoną do aktu notarialnego, ale nie jest zgodny z mapką w księgach wieczystych. Krótko mówiąc, mapki nie są identyczne, chociaż powinny. Ustalił, że droga polna, którą gmina traktowała jako część sąsiedniej działki, jest częścią działki nr 26 należącej do Gogolina.

Po prostu ta działka została przez gminę źle przygotowana do sprzedaży – mówi Piotr Gogolin. – Podejrzewam, że gmina nie przeprowadzała inwentaryzacji swoich działek. Gdyby to robiła, nie byłoby problemu. Na papierze sprzedali mi 31 arów, a w rzeczywistości było około 20 arów, czyli o jedną trzecią mniej.

Dlaczego tak się stało, do dziś nie wyjaśniono, ale właśnie te ustalenia geodety stały się początkiem sporu Piotra Gogolina z gminą Bierawa.

Od wójta Krzysztofa Ficonia usłyszałem, że wszystko jest prawidłowo i że granice działki od dziesięcioleci się nie zmieniały. Urzędnicy twierdzili też, że problem pojawił się dopiero po pracach geodety, którego wynająłem – mówi Piotr Gogolin.

Przekopał własne pole i stanął przed sądem. Kulisy zarzutów o zniszczenie drogi gminnej

Ustalenia wynajętego przez rolnika geodety okazały się prawidłowe i zostały urzędowo usankcjonowane. W efekcie w terenie odtworzono prawidłowy przebieg części drogi polnej. Zanim jednak to się stało, Piotr Gogolin zderzył się z wymiarem sprawiedliwości. W październiku 2020 roku, już wiedząc, że droga leży na jego gruncie, rolnik przekopał jej fragment.

– Na tę drogę przez lata nawożony był gruz – opowiada. – Wykonałem przekop około 3 m szerokości i 3,5–4 m długości. Musiałem zobaczyć, ile tam jest tego gruzu i czy uda się drogę odzyskać pod uprawę. To będzie trudne, bo gruzu jest tam na dobry metr.

image
gogolin
FOTO: Arkadiusz Jakubowski

Konsekwencje były dla niego poważne. Wójt gminy Bierawa zawiadomił policję, twierdząc, że doszło do uszkodzenia gminnej drogi transportu rolnego. Gmina wyceniła straty na około 5 tys. zł. Sprawa trafiła do sądu. Gogolin został obwiniony o wykroczenie z art. 100 § 1 Kodeksu wykroczeń. Sąd Rejonowy w Kędzierzynie-Koźlu prawomocnie uniewinnił rolnika, uznając m.in. chaos dokumentacyjny dotyczący przebiegu granic, a przede wszystkim jego prawo własności, które mu pozwala na przekopywanie własnej działki.

Wyrok Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu: Uniewinnienie rolnika i chaos w dokumentach urzędników

Zdaje się, że chaos panował nie tylko w dokumentacji. Piotr Gogolin zwraca uwagę na rozbieżności w zeznaniach jednego z gminnych urzędników. Podczas przesłuchania na policji w czerwcu 2021 r. zeznał, że gmina na własny koszt za 5000 zł przywróciła użytkowanie uszkodzonej drogi transportu rolnego, ale później podczas rozprawy sądowej ten sam urzędnik zeznał, że nie wie, kto zasypał dziurę i nie ma wiedzy, kto wyrównał powierzchnię na działce.

Rolnik domagał się wyjaśnienia sprawy przez policję. Wielokrotnie składał zawiadomienia do policji, prokuratury i sądu. Twierdził między innymi, że został bezpodstawnie oskarżony o uszkodzenie gminnej drogi, choć – jak podkreślał – działał na własnym gruncie. Domagał się wyjaśnienia spraw, wznowienia postępowań i zbadania odpowiedzialności urzędników za spór dotyczący działki i drogi. Jednak postępowania prędzej czy później były umarzane. Organy ścigania przyznały mu rację w jednym: że w mapach geodezyjnych są rozbieżności dotyczące przebiegu granic działki, ale mogły powstać podczas odnawiania i digitalizacji map ewidencyjnych na początku XXI wieku. Takie błędy nie biorą się same z siebie, ktoś musiał je popełnić.

Nie mogę tego zrozumieć, ale już się z tym pogodziłem – mówi rolnik. – Gminie jednak nie odpuszczę, bo cały chaos w dokumentacji naraził mnie na szkody.

Odszkodowanie za bezumowne korzystanie z działki. Rolnik żąda od gminy Bierawa prawie 300 tysięcy złotych

Po pierwsze, jest kłopot ze starą drogą polną, na której wciąż leży gruba warstwa gruzu.

Tam jest 200–300 ton gruzu – ocenia Piotr Gogolin. – Jego usunięcie to duże koszty. Moim zdaniem to gmina Bierawa powinna doprowadzić tę część działki z nielegalną drogą do stanu zgodnego z zakupem.

Po drugie, według rolnika gmina powinna zapłacić mu odszkodowanie za bezumowne użytkowanie jego ziemi.

– Przez lata korzystano z drogi, która jest na moim polu – tłumaczy.

Piotr Gogolin domaga się, aby gmina Bierawa usunęła gruz znajdujący się na spornej części działki nr 26 i doprowadziła nieruchomość do stanu zgodnego z tym, w jakim, według niego, została kupiona w przetargu. Wezwał też gminę Bierawa do zapłaty 297 tys. zł odszkodowania za bezumowne korzystanie z fragmentu działki nr 26. Roszczenie zostało wyliczone przy założeniu stawki 0,30 zł za każdy metr kwadratowy dziennie dla powierzchni około 223 m² zajmowanej pod drogę od 2011 roku. Stawka wzięła się ze stosownej uchwały Rady Gminy Bierawa.

Wójt Krzysztof Ficoń odpowiada na roszczenia: Gmina Bierawa nie zapłaci odszkodowania i nie wywiezie gruzu

Krzysztof Ficoń, wójt gminy Bierawa, twierdzi, że gmina nie planuje wywożenia gruzu z działki rolnika, bo brakuje podstaw do tego. Odrzuca też żądania finansowe rolnika: „Brak jest podstaw faktycznych i prawnych uzasadniających zgłaszane żądanie. Nadto, ewentualne roszczenie uległo przedawnieniu. Dlatego też Gmina nie może nawet »zamierzać« wypłacić odszkodowania. Zaś rozmowy z Panem Piotrem Gogolinem były już prowadzone, a ich końcowym efektem było złożenie przez Pana Piotra Gogolina zawiadomienia (zawiadomień) do organów ścigania”.

image
Ziemia z KOWR

Kupił ziemię od państwa, po 20 latach zaskoczenie. Rolnik walczy z KOWR w sądzie

Wójt dodaje, że każda ze stron inaczej postrzega przyczyny rozbieżności. Według samorządu w momencie sprzedaży działki nr 26 w 2011 roku nie było żadnych rozbieżności – granice na mapie miały odpowiadać rzeczywistemu przebiegowi granic. Gmina uważa, że problemy pojawiły się później, po działaniach geodezyjnych prowadzonych na zlecenie Gogolina. To, zdaniem urzędu, doprowadziło do zmiany przebiegu granic działek.

Tyle tylko, że skoro byłoby tak, jak tłumaczy gmina, to czy sprzedawana w 2011 roku działka nie powinna mieć powierzchni znacznie mniejszej niż 31 arów, bo pomniejszonej właśnie o powierzchnię drogi? Chyba powinna. A jednak gmina sprzedała 31 arów. Kto więc ma rację?

Arkadiusz Jakubowski

fot. A. Jakubowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
28. czerwiec 2026 18:02