Stowarzyszenie "Kłos", działając w imieniu stowarzyszonych rolników, ale także w imieniu wszystkich rolników wystosowało pismo za pośrednictwem Wielkopolskiej Izby Rolniczej do ministra rolnictwa w kwestii podjęcie działań prawnych w sprawie zaskarżenia umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pod pismem podpisał się 14 stycznia Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej, Marcin Kalemba, wiceprezes Poznańskiego Okręgowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych oraz Marcin Stężycki, prezes Stowarzyszenia "Kłos", nadając pismu charakter stanowiska wielkopolskich związków i organizacji rolniczych.
Umowa niezgodna z unijnymi traktatami
"Pomimo sprzeciwu polskiej oraz poważnych zastrzeżeń zgłaszanych przez środowiska rolnicze, eksperckie i część państw członkowskich, umowa została procedowana w sposób rażący, co budzi istotne wątpliwości prawne, ustrojowe i proceduralne" - napisali rolnicy.
Prezentujący na spotkaniu z dziennikarzami, które odbyło się 14 stycznia w siedzibie Wielkopolskiej Izby Rolniczej, treść dokumentu, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia "Kłos" Mateusz Zieliński zaznaczył, że umowa w ich ocenie budzi wątpliwość co do zgodności z traktatami Unii Europejskiej.
– W naszej ocenie istnieją poważne podstawy do zakwestionowania zgodności umowy z prawem pierwotnym Unii Europejskiej, w szczególności z naruszeniem zasad kompetencyjnych Unii Europejskiej. Umowa wykracza poza klasyczne ramy wspólnej polityki handlowej, obejmując obszary wrażliwe takie jak rolnictwo, standardy sanitarne, środowiskowe oraz bezpieczeństwo żywnościowe, co rodzi pytanie o jej charakter jako tzw. umowy mieszanej oraz konieczność pełnej ratyfikacji z udziałem parlamentów narodowych. Możliwe naruszenie procedur traktatowych w sposób procedowania umowy, w tym marginalizacja roli Parlamentu Europejskiego oraz presja na szybkie przyjęcie porozumienia może naruszać zasad demokratycznej, kontroli i równowagi instytucjonalnej, co jest zapisane w traktacie o Unii Europejskiej w artykułach dziesiątym i trzynastym - zaznaczał Zieliński.
W przygotowanym stanowisku rolnicy zwrócili uwagę, że umowa dopuszcza na unijny rynek produkty rolne wytwarzane przy użyciu środków ochrony roślin i technologii zakazanych w Unii Europejskiej, co może być sprzeczne z artykułem 191 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz unijną polityką "Od pola do stołu". Rolnicy podkreślali, że artykuł 191 mówi, że polityka Unii w dziedzinie środowiska przyczyna się do zachowania ochrony i poprawy jakości środowiska, ochrony zdrowia ludzkiego, ostrożnego i racjonalnego wykorzystywania zasobów naturalnych, promowania na płaszczyźnie międzynarodowych środków zmierzających do realizowania regionalnych lub światowych problemów w dziedzinie środowiska, a w szczególności zwalczania zmian klimatu.
- Tymczasem każdy z tych elementów w tej umowie jest łamany. Lasy Amazonii są wycinane na potęgę, wykorzystuje się środki ochrony roślin dawno u nas zakazane – podkreślał Zieliński..W prezentowanym stanowisku rolnicy zwracają również uwagę na zagrożeniach dla polskiego i europejskiego rolnictwa wynikające z tej umowy. Zaznaczali, że jest ona zagrożeniem dla całego sektora gospodarczego, polegającym na utracie miejsc pracy, począwszy od małych lokalnych firm, dystrybutorów pasz, środków ochrony roślin, transportu, logistyki, usług - przekonywał, cytując treść stanowiska Mateusz Zieliński.
Komentując sposób ratyfikowania tej umowy Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej nawiązał do postawy Włoch, która zdecydowała o tym, że Polska nie uzyskała wymaganej mniejszości podczas głosowania 9 stycznia, aby zablokować tę umowę.
– Dla środowiska rolniczego decyzja Włoch jest niezrozumiała, za pośrednictwem naszego resortu rolnictwa otrzymywaliśmy informacje, że Włosi cały czas przechylają się w kierunku jednak zbudowania mniejszości blokującej i zablokowania finalnie tej umowy. W brukselskich kuluarach mówi się, że Włosi zmienili definitywnie zdanie, ponieważ bardzo dużo finansowo zyskają na odblokowanych dla rolnictwa 45 miliardów euro, które miały trafić do rolników dopiero w 2028 r. a KE chce je uruchomić szybciej. Tak naprawdę są to pieniądze, które były już wcześniej zakontraktowane dla rolnictwa, a teraz obawiamy się, że lwią część z tego otrzymają Włosi, to buduje nieufność rolników stosunku do decyzji KE – mówił Mieczysław Łuczak.
