Ewa Szydłowska z Kazimierzowa (pow. łosicki, gm. Stara Kornica) razem z mężem prowadzi chów trzody chlewnej w cyklu otwartym, dysponując chlewnią na 2 tys. sztukRed
StoryEditorizby rolnicze

Byli o krok od bankructwa. Uratowała ich kukurydza i jeden odważny ruch

03.05.2026., 17:00h

Żywienie trzody chlewnej na mokro z dużym udziałem kiszonego śrutowanego ziarna kukurydzy pozwoliło ograniczyć koszty produkcji do minimum i przetrwać Ewie Szydłowskiej wraz z mężem najgorszy czas, dzięki czemu już prawie 30 lat są na wymagającym rynku żywca wieprzowego.

Kiszone ziarno kukurydzy kluczem do oszczędności i zdrowia stada

Zawsze w naszym gospodarstwie była trzoda chlewna, co nie było łatwe, a raczej bardzo trudne. Przeszliśmy wiele, zarówno ASF, jak i sprawę w sądzie z zakładami mięsnymi. Ocieraliśmy się o utratę płynności finansowej, ale daliśmy radę, a w najtrudniejszym czasie uratowało nas to, że znacznie ograniczyliśmy koszty żywienia przechodząc na system mokry z dużym udziałem kiszonego ziarna kukurydzy. Dziś już połowę naszego areału obsiewamy kukurydzą, której ziarno zakiszamy w rękawach foliowych po uprzednim ześrutowaniu. To bardzo dobra i smakowita pasza, która sprawdza się idealnie jako pasza energetyczna dla świń. Jest to kiszonka, a więc pozytywnie wpływa na rozwój mikroflory jelit, dzięki czemu możemy ograniczyć zużycie antybiotyków. Również ma to wpływ na ograniczenie chorób przewodu pokarmowego, a co za tym idzie, mamy mniej upadków – wyjaśniła Ewa Szydłowska, dodając, że w niektórych momentach tuczu białko sojowe zastępują tańszym białkiem słonecznikowym, ale tylko częściowo, wszak soja ma najkorzystniejszy skład aminokwasów pod względem żywienia trzody.

Walka o rentowność poprzez cięcie kosztów i zmianę finansowania

Sami rolnicy nie mają wpływu na cenę żywca wieprzowego, dlatego Ewa Szydłowska z mężem postanowili ciąć koszty produkcji na tyle, na ile jest to możliwe, bo na to akurat wpływ mają. Robią to nie tylko poprzez odpowiednie żywienie, stosowane od ponad 10 lat, ale również przestali korzystać z drogich tzw. kredytów kupieckich udzielanych m.in. przez firmy paszowe, które zastąpili znacznie korzystniejszymi kredytami bankowymi.

Strategia przetrwania: ciągłość produkcji mimo rynkowych zawirowań

Nieodzownym elementem tuczu trzody chlewnej są świńskie górki i dołki i trzeba się do tego przyzwyczaić i nie przerywać produkcji, nawet gdy mamy wyjść na zero lub pod kreską, bo prędzej czy później przyjdzie czas, że się odkujemy. Często też spadki cen trudno w jakikolwiek sposób wytłumaczyć, tak jak te co miały miejsce w ostatnim czasie. Przecież produkcja trzody chlewnej w Polsce jest znacznie mniejsza niż potrzeby konsumenckie. Dodatkowo mocno w górę poszły ceny środków produkcji na czele z paliwem, a trzoda chlewna dołuje. Mimo to wszystkie nerwowe ruchy spowodowane sytuacją koniunkturalną nie są wskazane, trzeba mieć ciągłość produkcji. My z mężem prowadząc gospodarstwo od 26 lat, a mąż jeszcze dłużej (przed ślubem), nigdy nie przerwaliśmy tuczu. Zawsze na opłacalność naszej produkcji patrzymy w ujęciu długofalowym, co najmniej rocznym, nigdy nie bierzemy pod uwagę jednego cyklu – powiedziała Ewa Szydłowska.

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA

Ewa Szydłowska z Kazimierzowa (pow. łosicki, gm. Stara Kornica) razem z mężem prowadzi chów trzody chlewnej w cyklu otwartym, dysponując chlewnią na 2 tys. sztuk. Rolnicy uprawiają 42 ha własne i dzierżawy, których powierzchnia jest zmienna. Połowę areału zajmuje kukurydza, a drugą połowę zboża, głównie pszenica i jęczmień. Ewa Szydłowska pełni funkcję członka Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej Powiatu Łosickiego

Rozmówczyni odniosła się też do bezpieczeństwa żywnościowego i patriotyzmu konsumenckiego poprzez pryzmat nie tylko rynku trzody chlewnej.

Patriotyzm konsumencki a realne bezpieczeństwo żywnościowe kraju

Naiwnym jest przekonanie, że konsumenci będą szukać na półkach towarów pochodzących z Polski kierując się patriotyzmem konsumenckim. Oczywiście w samym założeniu i teorii patriotyzm konsumencki brzmi bardzo dobrze i jest to słuszna strategia, ale w praktyce wygląda to znacznie gorzej. W tak dużym tempie życia konsumenci w znacznej większości nie zwracają uwagi na to skąd pochodzi dany towar. Jeśli zapytamy konsumenta, to oczywiście odpowie, że wolałby kupować polskie, natomiast życie wszystko weryfikuje i często jedynym czynnikiem, na który patrzy konsument jest cena. Natomiast może się zdarzyć tak, że przyjdzie czas, w którym zostaną zerwane łańcuchy dostaw. Przecież mamy bardzo niestabilne czasy na arenie międzynarodowej. I jeśli tak by się stało, to dopiero wtedy patriotyzm konsumencki nabierze zupełnie innego wymiaru. Wtedy to czy będziemy mieli własną polską żywność zdecyduje o naszym bezpieczeństwie, bo jeść musimy wszyscy – zakończyła Ewa Szydłowska.

Andrzej Rutkowski

fot. red.

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. maj 2026 17:02