Dwukrotnie zarabiają na rolniku
Jak podaje Małopolska Izba Rolnicza w Proszowicach w stanowisku z 20.02.2026 r., jednym z najpoważniejszych problemów jest ogromna dysproporcja między ceną skupu a ceną detaliczną. Rolnik sprzedaje swoje produkty za stawki, które często nie pokrywają kosztów produkcji, podczas gdy kolejne ogniwa rynku osiągają wysokie marże.
Wynika z tego, że to nie producent zarabia na żywności, lecz pośrednicy. Zdaniem samorządu rolniczego na tym samym towarze potrafią oni zarobić nawet dwukrotnie. W efekcie gospodarstwa ponoszą największe ryzyko, a mają najmniejszy udział w końcowej cenie produktu.
- W praktyce zauważamy dużą dysproporcję między ceną skupu a ceną detaliczną. Pośrednicy zarabiają na wyprodukowanym przez rolnika towarze dwukrotnie - podkreśla Izba.
Rosnące koszty produkcji pogłębiają kryzys w gospodarstwach
Jak wskazuje MIR, do głównych przyczyn obecnej sytuacji należą stale rosnące koszty prowadzenia gospodarstw. W szczególności chodzi o nawozy, środki ochrony roślin oraz paliwo, które w ostatnich latach znacząco podrożały.
Rolnicy podkreślają, że przy obecnych cenach skupu coraz częściej pracują „na zero” albo poniżej opłacalności. Spadek rentowności widoczny jest praktycznie w każdym kierunku produkcji – od zbóż po produkcję zwierzęcą.
Niestabilne ceny skupu blokują rozwój gospodarstw
W stanowisku zaznaczono, że sytuacja na rynkach skupu zbóż, owoców i warzyw podlega dużym wahaniom. Brak stabilizacji cen sprawia, że rolnik nie jest w stanie przewidzieć dochodu ani zaplanować inwestycji.
W konsekwencji produkcja rolna staje się coraz bardziej ryzykowna. Jeden sezon może przynieść dochód, a kolejny – poważne straty.
Zielony Ład zwiększa presję i koszty po stronie rolnika
Dodatkowym obciążeniem, o którym mówi samorząd rolniczy w stanowisku, są wymogi Europejskiego Zielonego Ładu. Wśród nich znajdują się m.in.:
- konieczność odłogowania części gruntów,
- zmiany w strukturze zasiewów,
- brak jednolitych zasad dla gospodarstw zwierzęcych, szczególnie w zakresie bioasekuracji.
Rolnicy zwracają uwagę, że wymagania środowiskowe rosną, ale nie idzie za tym realne wsparcie finansowe. Gospodarstwa ponoszą kolejne koszty, które nie przekładają się na wyższe dochody.
Kredyty drogie, inwestycje wstrzymywane
MIR wskazuje również na rosnący problem z finansowaniem inwestycji. Wysokie koszty kredytów powodują, że wielu rolników rezygnuje z modernizacji gospodarstw. To nie tylko hamuje rozwój, ale także ogranicza konkurencyjność polskiego rolnictwa. Bez inwestycji trudno nadążyć za wymaganiami rynku i przepisów.
Import z Ukrainy i spoza UE pogłębia problemy na rynku
W stanowisku wyraźnie podkreślono negatywny wpływ importu produktów rolnych z Ukrainy oraz krajów spoza Unii Europejskiej. Napływ tańszego towaru powoduje nadpodaż i dalszy spadek cen na rynku krajowym.
Jak wynika z danych przytoczonych przez MIR, w magazynach nadal zalega około 50% ubiegłorocznej produkcji, w tym połowa pszenicy i rzepaku. Jednocześnie ceny zbóż kształtują się na poziomie sprzed wielu lat.
Rolnicy zwracają uwagę, że produkty importowane często powstają w innych standardach niż w Unii Europejskiej, co dodatkowo pogarsza konkurencyjność krajowej produkcji.
Umowy handlowe i Mercosur budzą poważne obawy
Coraz większe obawy budzą również globalne umowy handlowe, w tym z krajami Mercosur, które otwierają rynek na tani import spoza UE i narażają go na dalsze spadki cen i wypieranie polskiej produkcji. Bez odpowiednich zabezpieczeń krajowe gospodarstwa mogą nie wytrzymać takiej konkurencji.
To zagrożenie nie tylko dla rolników, ale dla całego społeczeństwa
Jak podkreśla MIR, obecna sytuacja to już nie tylko problem rolników. W dłuższej perspektywie chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Jeżeli produkcja w Polsce przestanie być opłacalna, kraj może zostać uzależniony od importu żywności. A to oznacza utratę kontroli nad cenami i dostępnością podstawowych produktów.
źródło: Małopolska Izba Rolnicza w Proszowicach, stanowisko Rady Powiatowej z dnia 20 lutego 2026 r.
oprac. Agnieszka Sawicka
