Klimat się zmienia, a prawo nie
Na biurko prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktora Szmulewicza trafiło pismo autorstwa Dolnośląskiej Izby Rolniczej, za którego pośrednictwem rolnicy domagają się nowelizacji przepisów określających terminy stosowania nawozów azotowych.
Rolnicy wskazują w nim, że ostatnie lata pokazały, jak zmienił się klimat, że zimy są łagodniejsze, często bezśnieżne, a oni często borykają się z suszą zimową lub deficytami opadów. Dlatego za zasadne uważają zmianę przepisów, ponieważ uważają, że w obecnej konfiguracji wyznaczone terminy coraz rzadziej odpowiadają rzeczywistym warunkom polowym i biologii roślin.
– Szczególnie wyraźnie potwierdził to sezon 2025/2026. Na znacznych obszarach kraju, w tym na Dolnym Śląsku, marzec 2026 charakteryzował się bardzo niską sumą opadów, miejscami wynoszącą jedynie od 4 do 15 mm. W praktyce oznaczało to brak wilgoci niezbędnej do rozpuszczenia nawozów wysianych zgodnie z obowiązującymi terminami. W konsekwencji część azotu nie została przemieszczona do strefy korzeniowej, a stan wielu plantacji zbóż ozimych i rzepaku na dzień 23 kwietnia 2026 r. wskazuje na osłabienie kondycji roślin, zahamowanie wzrostu oraz objawy niedoboru azotu – wskazuje DIR.
Ryzyko strat azotu zależy od warunków glebowo-pogodowych
Rolnicy, powołując się na opracowanie naukowe prof. dr hab. Mariana Fotyma oraz dr hab. Janusza Igrasa z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – PIB wskazują, że na to, jak duże są straty azotu do wód oraz środowiska ma silny wpływ nadmierne uwilgotnienie gleby, spływ powierzchniowy oraz inflitracja wody. Straty azotu są ograniczane w sytuacji, gdy opady są ograniczone, a składnik aktywnie pobierany przez rośliny. Rolnicy za dr. hab. Igrasem dodają, że przemieszczanie azotanów jest bezpośrednio związane z ruchem wody w profilu glebowym.
– Oznacza to, że w okresach suchych, przy braku opadów i niezamarzniętej glebie, ryzyko wymywania nawozów azotowych jest ograniczone – uzasadniają.
Czy właściwy termin nawożenia ma znaczenie?
DIR za prof. dr hab. Grażyną Podolską z IUNG-PIB wskazują, że właściwy termin nawożenia ma znaczenie, ponieważ w jej ocenie, sposób podziału i termin aplikacji azotu istotnie wpływają zarówno na wielkość plonu, jak i jakość ziarna pszenicy ozimej.
– Oznacza to, że moment dostarczenia azot jest jednym z kluczowych czynników decydujących o efektywności nawożenia – argumentują.
Pierwsza dawka azotu w zbożach ozimych jak najwcześniej
Rolnicy twierdzą również, że z licznych publikacji IUNG-PIB jednoznacznie wynika, że pierwsza dawka azotu w zbożach powinna być dostępna możliwie wcześnie, wraz ze wznowieniem wegetacji.
– Wynika to z faktu, iż rośliny po zimie potrzebują azotu do regeneracji uszkodzonych tkanek, odbudowy systemu korzeniowego oraz intensywnego krzewienia. Opóźnienie tego procesu powoduje nieodwracalne straty w potencjale plonowania – wskazują.
Jednocześnie za prof. dr. hab. Przemysławem Barłogiem z UP w Poznaniu dodają, że termin stosowania azotu musi być powiązany z fazą rozwojową roślin oraz realną dostępnością składnika w glebie, a nie jedynie datą kalendarzową. W przeciwnym razie niedobór azotu może spowodować ograniczenie rozwoju łanu i doprowadzić do późniejszego planowania.
Wpływ zmian klimatu na polskie rolnictwo
Rolnicy, powołując się na opracowania naukowe dr hab. Jerzego Kozyry czy prof. dr hab. Stanisława Bieleckiego wskazują, że wpływ zmian klimatu na polskie rolnictwo, był wielokrotnie opisywany przez naukowców.
– Prof. dr hab. Stanisław Bielecki oraz zespół naukowy Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu w publikacjach dotyczących gospodarki składnikami pokarmowymi w rolnictwie Dolnego Śląska wskazywali, że efektywność nawożenia azotem zależy przede wszystkim od synchronizacji terminu aplikacji z potrzebami roślin i aktualnym przebiegiem pogody, a nie od sztywnej daty kalendarzowej. W badaniach podkreślono, że opóźnienie pierwszej dawki azotu w zbożach ozimych prowadzi do osłabienia krzewienia produkcyjnego oraz redukcji liczby kłosów – alarmują.
„Warunki wymagają elastycznego podejścia do nawożenia”
DIR argumentuje, że zdaniem naukowców pobranie azotu przez rośliny ozime następuje tuż po wznowieniu wegetacji, nawet w temperaturze kilku stopni Celsjusza.
– Oznacza to, że w warunkach łagodnej zimy rośliny mogą wymagać dostępu do składnika wcześniej niż przewidują to obecne przepisy – twierdzą.
Jak dodają rolnicy, zdaniem naukowców już pierwsza dawka azotu decyduje o tempie regeneracji roślin po zimie, intensywności krzewienia oraz wykorzystaniu zapasu wilgoci zgromadzonej po okresie zimowym.
– W sytuacji, gdy późniejszą wiosną pojawia się susza, wcześniejsze nawożenie pozwala lepiej wykorzystać wodę dostępną w glebie – dodają.
Regionalne zmiany klimatu mają znaczenie
DIR podnosi również argument, że w opracowaniach naukowych można znaleźć informacje na temat wpływu zmian klimatu na rolnictwo.
– Południowo-zachodnia Polska należy do regionów szczególnie narażonych na niedobory opadów wiosennych, skracanie okresów zalegania pokrywy śnieżnej oraz częste występowanie zim ciepłych. Takie warunki wymagają elastycznego podejścia do nawożenia i odejścia od jednolitych terminów administracyjnych – argumentują.
Opóźnienie nawożenia azotem szkodliwe dla rzepaku
Rolnicy podkreślają, że opóźnienie nawożenia azotem jest szkodliwe również dla upraw rzepaku, który intensywny wzrost wiosenny rozpoczyna w początkowym okresie ruszenia wegetacji i wykazuje wysokie zapotrzebowanie na azot.
– Opóźnienie pierwszej dawki skutkuje ograniczeniem liczby rozgałęzień bocznych, słabszym rozwojem łanu i obniżeniem plonu nasion – twierdzą.
Ponadto za prof. dr hab. Czesławem Podolskim wskazują, że gospodarowanie azotem jest silnie zależne od przepływu wody w glebie.
– Oznacza to, że w warunkach suchych, przy braku opadów i niezamarzniętej glebie, ryzyko wymywania jest nieporównywalnie mniejsze niż w okresach intensywnych deszczy. Sam fakt występowanie miesięcy zimowych nie może więc być jedynym kryterium zakazu stosowania nawozów – twierdzą.
Rolnicy potwierdzają ustalenia naukowe
DIR przyznaje, że doniesienia naukowe znajdują odzwierciedlenie w praktyce.
– Rolnicy, którzy wykorzystywali krótkie okna pogodowe do wcześniejszego podania azotu w warunkach bezpiecznych dla środowiska, obserwowali lepsze rozkrzewienie zbóż, szybszą regenerację rzepaku oraz większą odporność plantacji na późniejsze niedobory wody. Natomiast gospodarstwa zmuszone do oczekiwania na termin ustawowy często aplikowały nawóz w warunkach suszy, gdy skuteczność jego działania była ograniczona – uzasadnia DIR.
Rolnicy uważają za zasadne znowelizowanie prawa w zakresie stosowania nawozów azotowych w okresie zimowym w sytuacji gdy gleba nie jest zmarznięta, zalana ani pokryta śniegiem, a prognozy nie wskazują na opady mogące powodować spływ powierzchniowy lub wymywanie azotu.
– Rozwiązanie takie byłoby zgodne z dorobkiem naukowym środowisk akademickich, w tym z Wrocławia, praktyką gospodarczą oraz zasadami racjonalnego nawożenia – argumentują.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. DIR
