”Rzepak umiera na naszych oczach”. Rolnicy apelują do wojewodyM. Ignaszak/A. Sawicka/canva
StoryEditorsusza 2026

„Rzepak umiera na naszych oczach”. Jest pilny apel do wojewody

30.04.2026., 10:30h

Problem rolników w Zachodniopomorskiem robi się coraz poważniejszy. Długotrwały brak opadów sprawia, że sytuacja na polach już dawno wymknęła się spod kontroli, a rośliny zaczynają po prostu umierać. Dlatego ZIR apeluje do wojewody o podjęcie działań, które przygotują administrację i odpowiednie służby na konsekwencje suszy.

ZIR składa wniosek do wojewody. Rolnicy chcą działań

Zarząd Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej 27 kwietnia br. zwrócił się do wojewody zachodniopomorskiego z apelem o przygotowanie się do działań w związku z suszą.

- Jeśli w najbliższym czasie nie nastąpi poprawa warunków pogodowych, w szczególności w postaci długo oczekiwanych opadów deszczu, istnieje realne ryzyko pogłębienia się suszy do poziomu zagrażającego bezpieczeństwu produkcji rolniczej w regionie - czytamy we wniosku ZIR.

Jak wyjaśnia Mirosław Ignaszak, rolnik z Zachodniopomorskiego i wiceprezes izby, chodzi m.in. o uruchomienie komisji do szacowania strat, pełną gotowość na problemy z dostępem do wody oraz reagowanie na skutki suszy, które mogą wyjść poza same uprawy. Z relacji wynika bowiem, że problem przestaje dotyczyć wyłącznie plonów, a zaczyna wpływać na całe funkcjonowanie gospodarstw.

Ignaszak zwraca także uwagę na rosnącą liczbę pożarów. Jak podkreśla, często dochodzi do nich pod liniami wysokiego napięcia, zwłaszcza na terenach leśnych.

- Syreny słychać co rusz, palą się lasy i trawy. To kolejna noc, kiedy coś się pali. W zasadzie codziennie gdzieś wybucha pożar - mówi rolnik. 

Susza i mrozy uderzyły jednocześnie. „Ostatni deszcz był w lutym”

Na obecną sytuację w Zachodniopomorskiem złożyło się kilka czynników: długotrwały brak opadów, brak śniegu zimą i ostatnie mocne spadki temperatur. Mirosław Ignaszak podkreśla, że to nie były już zwykłe przymrozki, bo w wielu miejscach mróz był na tyle silny, że uszkodził nawet zabezpieczone rośliny. 

- Ziemniaki pod włókniną zmarzły. Ucierpiały też sady - relacjonuje Ignaszak.

Do tego dochodzi kluczowy problem, czyli brak opadów deszczu od długiego już czasu.

- U nas padało ostatni raz w lutym - mówi rolnik.

Jak jednak zaznacza, nawet wtedy sytuacja się nie poprawiła.

- Zalało, zatopiło, woda przepłynęła i nie wsiąkło z tego nic - opisuje dalej.

Jeszcze bardziej niepokojące są dane o wilgotności gleby.

- Wilgotność gleby na głębokości 10 centymetrów to jest 6%. Kartka papieru ma 8 % - porównuje Ignaszak.

W efekcie gleba pozostaje sucha i rośliny nie są w stanie pobierać składników pokarmowych.

image
"Rzepak umiera na naszych oczach". Jest pilny apel do wojewody
FOTO: Nadesłane

Nawożenie wstrzymane: „Co z tego, że mam nawóz, skoro nie mogę go użyć”

Kolejny problem stanowi nawożenie. Rolnicy przyznają, że przy tak dużym niedoborze wody wiele zabiegów agrotechnicznych zostało wstrzymanych. Bez wilgoci rośliny nie są w stanie pobierać składników pokarmowych, dlatego nawożenie i ochrona upraw w wielu gospodarstwach zostały ograniczone lub całkowicie zatrzymane. Jak informuje Mirosław Ignaszak:

- Azot na moim terenie nie jest podany. Chemia nie jest podana.

Wyjaśnia, że obowiązujące zasady nie pozwalają na wykonywanie oprysków w takich warunkach.

- Absolutnie kategorycznie żadnych oprysków, no bo przecież zgodnie z etykietą zabiegów nie można wykonywać w czasie suszy i przymrozków.

To prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której środki są przygotowane, ale nie mogą być wykorzystane.

- Co z tego, że ja mam na przykład nawóz, RSM, wszystkie mam w zbiornikach jeszcze. I co z tego? On powinien być na polu! - mówi Ignaszak.

Susza to już nie tylko problem rolniczy

Sytuacja suszy w Zachodniopomorskiem zaczyna wykraczać już poza typową „suszę rolniczą”. Ignaszak przyznaje, że brakuje wody w glebie, ale problem może szybko rozszerzyć się dalej na spadki poziomu wód w rzekach czy niedobory wody w gospodarstwach. To właśnie dlatego ZIR apeluje o przygotowanie służb, zanim skutki suszy będą odczuwalne szerzej.

Rośliny? „Giną, po prostu giną”

Obraz z pól jest przejmujący. Mirosław Ignaszak relacjonuje, że rzepak jest w stanie agonalnym, a przejeżdżając obok własnego pola, rolnik odwraca głowę, bo ciężko patrzeć na wysychające rośliny.

- Nie rozwija się to już w ogóle. Giną, po prostu giną, usychają, więdną. Nie ma rzepaków. Roślina przybiera barwę brązowo-pomarańczowo-czerwoną, co oznacza, że wszystko przysycha. Boczne kwiatostany w rzepaku są zaschnięte. Rozsypują się po potarciu - opisuje rolnik.

Podobnie wypowiada się Stanisław Barna, rolnik z Zachodniopomorskiego i Ogólnopolskiego Oddolnego Protestu Rolników.

- Rzepak zaczyna kwitnąć, ale jest w stanie tragicznym. Widać ziemię między roślinami, pędów jest mało (...) Rzepak głoduje z braku wody - podsumowuje.

image
"Rzepak umiera na naszych oczach". Jest pilny apel do wojewody
FOTO: M. Ignaszak/a. Sawicka/canva

Stan zbóż ozimych nie jest lepszy

- Te place na polach z pszenicą, u nas na tych mozaikach coraz bardziej się powiększają - opisuje Ignaszak.

W przypadku żyta sytuacja jest nieco lepsza, ale - tylko w określonych warunkach.

- Jeszcze żyta w miarę się trzymają, te które nie są za bardzo przenawożone i nie zostały potraktowane żadną chemią i regulatorem wzrostu, tam się jeszcze trzyma - dodaje.

Jednocześnie rolnik zaznacza, że wiele upraw jarych nie zdążyło się rozwinąć.

- Na glinach nie ma, nie wzeszły jare. Ale na średnich ziemiach jeszcze wilgoć wystarczyła - mówi

Aplikacja pokazuje co innego niż pole

Duże emocje wśród rolników budzi sposób monitorowania suszy i to, jak dane z aplikacji przekładają się na rzeczywistość w terenie. Jak wyjaśnia Mirosław Ignaszak, monitoring został uruchomiony 21 marca z poziomu optymalnego uwilgotnienia, co nie oddaje faktycznego stanu gleby na starcie sezonu.

- Robimy się zieloną mapą, a w rzeczywistości jesteśmy wyschnięci - podsumowuje.

Późniejsze dane tylko pogłębiają rozjazd między systemem a polem. W ocenie rolników rzeczywisty deficyt wody nie jest odpowiednio widoczny w oficjalnych raportach.

Dane IUNG wskazują na deficyt wody

Sytuację w Zachodniopomorskiem potwierdzają dane IUNG-PIB z II dekady kwietnia 2026 r. System Monitoringu Suszy Rolniczej 2026 pokazuje wyraźny niedobór opadów w północno-zachodniej Polsce. W czasie gdy w innych częściach kraju spadło miejscami ponad 20-30 mm deszczu, na północy sytuacja wyglądała zupełnie inaczej - opady były symboliczne albo nie wystąpiły wcale. W wielu lokalizacjach regionu nie przekroczyły 2-4 mm, co nie miało realnego wpływu na poprawę wilgotności gleby i nie zredukowało utrzymującego się deficytu wody.

Bez deszczu będzie tylko gorzej

Na dziś scenariusz jest prosty: wszystko zależy od pogody. Ale rolnicy nie mają złudzeń, że jeśli w najbliższym czasie nie pojawią się opady, sytuacja będzie się tylko pogłębiać. A dla części upraw może być już po prostu za późno.

- Jeżeli teraz spadłby deszcz, jeszcze by się wybroniły. Ale jeśli nie spadnie - to już jest koniec - podsumowuje Ignaszak.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
30. kwiecień 2026 10:32