Będzie Bank Rolny dla rolników? „Bez taniego pieniądza nas wykończą”Screen Itv Sejm
StoryEditorBank rolny

Będzie Bank Rolny dla rolników? „Bez taniego pieniądza nas wykończą”

23.01.2026., 16:30h

W Sejmie wrócił temat utworzenia Banku Rolnego. Przedstawiciele organizacji rolniczych apelowali o szybkie działania i dostęp do taniego finansowania, wskazując na wysokie koszty kredytów w gospodarstwach. Ministerstwo rolnictwa zapowiedziało dalsze rozmowy w tej sprawie.

Bank Rolny wraca w Sejmie. Rolnicy: bez taniego pieniądza nas rozniosą

22 stycznia w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Ochrony i Rozwoju Polskiej Produkcji Rolnej zajął się pomysłem utworzenia Banku Rolnego. Strona społeczna apelowała o szybkie działania i instytucję „rozumiejącą specyfikę rolnictwa”, a przedstawiciele ministerstwa rolnictwa przyznali, że na dziś nie toczą się żadne prace legislacyjne nad bankiem. Ale zapowiedzieli dalsze rozmowy na ten temat.

W trakcie posiedzenia padły też konkretne propozycje, jak budować bank oraz skąd wziąć kapitał i aktywa. Było sporo odniesień do niemieckiego banku rolnego, kredytów preferencyjnych z ostatnich miesięcy i do tego, jak w praktyce działa dziś finansowanie gospodarstw w Polsce.

„Potrzeba jest ogromna”. Rolnicy chcą banku, który „rozumie rolnictwo”

W imieniu strony społecznej głos zabrał m.in. Jan Ogił, prezes Stowarzyszenia Dla Powiatu i członek Podlaskiej Izby Rolniczej, który przypominał, że temat  banku rolnego wraca cyklicznie, ale rolnicy oczekują wreszcie przejścia do konkretów.

Ogił wskazywał, że ostatni popyt na preferencyjne kredyty jest najlepszym dowodem na potrzebę takiej instytucji. Jak mówił, „utworzenie i potrzeba takiego typowego banku rolnego jest bardzo duże, czego dowodem są ostatnie akcje pomocowe (…) bo warunki były dobre i rozeszło się to bardzo szybko”.

Ogił podkreślał, że bank rolny nie miałby być „wyłącznie dla rolników”, ale mógłby obsługiwać szerzej sektor rolno-spożywczy. Zarysował też pomysł budowania banku „na bazie trzech mniejszych banków”, co mogłoby przyspieszyć proces.

„Tani pieniądz to być albo nie być”. Marcin Szarejko: bank rolny nie jest „fanaberią”

Z kolei Marcin Szarejko ze Stowarzyszenia dla Powiatu mówił, że bank rolny nie jest „fanaberią”, bo podobne instytucje działają w wielu krajach Europy, a w Polsce rolnicy coraz częściej trafiają do finansowania leasingowego i komercyjnego, które nie uwzględnia specyfiki produkcji rolnej.

Szarejko podkreślał też, że część banków spółdzielczych „nie jest do końca zainteresowana finansowaniem rolników”, a rolnictwo bez dostępu do taniego pieniądza traci konkurencyjność.

- Jeżeli chodzi o przetrwanie polskiego rolnictwa, to przede wszystkim jest tani pieniądz. Tani pieniądz na zakup ziemi i na prowadzenie gospodarstwa - mówił.

Ministerstwo: nie są prowadzone prace legislacyjne nad Bankiem Rolnym

Stanowisko resortu przedstawiła Agnieszka Kłódkowska-Cieślakiewicz​, dyrektor Departamentu Budżetów w MRiRW. W odpowiedzi na pytania o etap prac powiedziała, że na dziś nie ma prac legislacyjnych nad bankiem rolnym.

Jednocześnie ze strony resortu padło potwierdzenie, że spotkania i rozmowy na ten temat wcześniej się odbywały, choć nie przełożyły się dotąd na proces ustawodawczy.  Natomiast po to było to spotkanie, by do tematu powrócić. Resort podkreślał też, że niezależnie od nazwy, bank rolny musiałby działać w ramach obowiązującego prawa bankowego.

„To ma być fundament, a nie dodatek”

Bardzo stanowczo o potrzebie instytucji mówił Karol Rytel ze Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych ORKA. W jego ocenie bank rolny nie może być „dodatkiem do systemu”, tylko elementem strategicznym.

Rytel argumentował, że rolnictwo będzie coraz częściej „przedmiotem gry” w handlu międzynarodowym, a bez instytucji, która zapewni stabilne finansowanie, gospodarstwa pozostaną na łasce drogich kredytów i cyklicznych kryzysów.

- To nie jest kwiatek do kożucha. Ten bank (…) musi się stać fundamentem systemu zarządzania rolnictwem - mówił. 

„Skąd wziąć kapitał?”. Krzysztof Kozak: bez środków rozruchowych bank nie ruszy

W dyskusji padło też pytanie o fundament finansowy. Krzysztof Kozak z Lubelskiego Stowarzyszenia Rolniczego przypominał, że bank to w praktyce „sklep z pieniędzmi” i bez kapitału startowego nie zacznie działać.

Kozak przekonywał, że zanim powstanie instytucja, trzeba przesądzić, skąd weźmie środki na akcję kredytową, bo potrzeby rolnictwa to miliardy rocznie. W jego ocenie kluczowe jest odpowiedzenie na pytanie, czy państwo jako budżet jest w stanie zagwarantować środki rozruchowe na taką instytucję.

Wiceminister Gromadzka: zróbmy to merytorycznie. Zapraszam do resortu

W obradach uczestniczyła również Małgorzata Gromadzka, wiceminister rolnictwa. Zapowiedziała, że temat banku rolnego może wrócić w formule roboczej już w ministerstwie  z aktualizacją założeń i omówieniem dostępnych instrumentów.

Wiceminister zwracała uwagę, że sam bank nie rozwiąże problemów bez równoległych działań porządkujących rynek rolny, w tym kontraktacji, spółdzielczości i narzędzi ograniczających ryzyko. Jednocześnie zadeklarowała otwartość na dalsze rozmowy.

- Zapraszam do ministerstwa, do mnie. (…) Zaktualizujemy tę wiedzę, którą mamy, i przedstawimy szczegółowe rozwiązania dotyczące utworzenia banku - podkreśliła. Zapowiedziała też przedstawienie innych form finansowania rolnictwa. - Przygotujemy również wersje dotyczące instrumentów, które będą dostępne dla rolników w tym roku - obiecała.

„Rolnik najlepszym klientem banku”

Na posiedzeniu pojawił się również głos praktyków ze środowiska izb rolniczych i bankowości spółdzielczej. Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, mówił, że sama nazwa „bank rolny” nie rozwiąże problemu, jeśli nie zmieni się model finansowania. Wskazywał, że Polska przegrywa kosztami pieniądza, bo rolnicy często mierzą się z kredytem 7–8% przy inflacji znacznie niższej.

- Potrzebny jest system, który pozwoli finansować produkcję rolną na warunkach możliwych do udźwignięcia przy długim cyklu produkcyjnym - mówił Szmulewicz.

Rolnicy o praktyce banków: zabezpieczenia i kredyt na spłatę kredytu

W tle rozmowy o banku rolnym przewijał się też inny problem. Część rolników mówiła o bardzo wysokich zabezpieczeniach, drogich kredytach zmiennoprocentowych i sytuacjach, w których preferencyjne środki idą na „gaszenie pożaru” w gospodarstwie.

Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej wskazywał, że temat banku jest ważny, ale rolnicy potrzebują też działań tu i teraz, bo wiele gospodarstw finansuje bieżące funkcjonowanie kolejnymi zobowiązaniami. Z kolei Marek Duszyński z Samoobrony mówił o doświadczeniach z kredytami, które potrafią „dusić” gospodarstwo przez warunki zabezpieczeń i ryzyko skoków oprocentowania.

- Weźmy przykład mojego syna: gdyby nie pomoc dziadka i moje pieniądze, już by upadł. Wziął kredyt na ziemię na 10 lat. Pula dopłat z ministerstwa się skończyła i został z oprocentowaniem 16% - mówił. 

Dalsze rozmowy o banku rolnym mają się odbyć w ministerstwie rolnictwa. Bez zapewnienia kapitału na start taki bank nie ruszy, dlatego dyskusja ma dotyczyć jednocześnie rynku, ryzyka i źródeł finansowania.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. styczeń 2026 17:36