Kilka lat temu ceny zbóż zależały głównie od przebiegu pogody i urodzaju u głównych producentów
Do 2022 r. na rynki rolne wpływała głównie pogoda. Jeśli u jakiegoś dużego producenta była susza, zboża gorzej sypały, to można było się spodziewać, że ceny raczej nie spadną a nawet mogą wzrosnąć. Tak było np. w 2012 r., kiedy w Rosji na skutek suszy i innych plag zebrano tylko 70–80 mln ton zbóż. W 2025 roku Rosja, największy eksporter ziarna na świecie, zebrała niemal 140 mln ton ziarna. Tę różnicę odczuli wszyscy rolnicy na świecie, bo ceny na rynku światowym i polskim utrzymywały się na niskim poziomie.
Z powodu konfliktów na świecie przybywa czynników wpływających na zyski rolników
Dziś niestety, oprócz pogody na ceny żywności wpływają także wojny: handlowe i prawdziwe. Zobaczmy, co dzieje się na wschód od nas. Oto Ukraina atakuje rosyjskie rafinerie i seryjnie podpala magazyny wielkiej firmy zajmującej się sprzedażą wysyłkową. Rosjanie nie mają paliwa, a nad ich miastami unoszą się gigantyczne pióropusze czarnego dymu. Efekt psychologiczny murowany. Rosja, co oczywiste, odpowiada z całą mocą. Na Kijów leci grad rakiet, lecz nie tylko. W Moskwie wiedzą, że jedyną branżą, która Ukraińcom przynosi dziś dochody jest eksport zbóż. Atakują więc ich porty i statki z ziarnem. To samo robią Ukraińcy i transport zboża z tego regionu zamiera, co winduje ceny. Pamiętamy co było w 2022 i 2023 roku i jak to się skończyło – załamaniem cen i zalaniem naszego rynku ukraińską kukurydzą.
Od decyzji dwóch ludzi zależy, co będzie dalej. Czy drony i rakiety nadal będą niszczyć rafinerie, statki i porty? To już nie jest wyłącznie wojna o terytorium, tę czy inną zrujnowaną wioskę w Donbasie. To walka o to kto przetrwa. Jej uczestnicy są zdesperowani, bo od rosyjskiej inwazji minęło cztery i pół roku. Obie strony zdają sobie sprawę, że zbliża się rozstrzygnięcie.
To jednak nie wszystko, bo Donald Trump, który atakując Iran i doprowadzając do zamknięcia cieśniny Ormuz spowodował wzrost cen paliw i nawozów, teraz może rozpocząć kolejną wojnę, tym razem handlową. Zaczął od Kanady, twierdząc, że jego sąsiedzi faworyzują sery z Europy kosztem amerykańskich. Tylko czekać, kiedy zabierze się za Unię Europejską. W Stanach Zjednoczonych w listopadzie odbędą się wybory uzupełniające do parlamentu. Prezydent USA będzie potrzebował sukcesu, liczy na głosy amerykańskiej prowincji dziś produkującej olbrzymie ilości mleka przetwarzanego na ser, który trzeba wywieźć za granicę, ba na miejscu nie ma go kto zjeść.
Niewiele lepiej wyglądają stosunki z Chinami, które Unię Europejską lubią coraz mniej, a są największym importerem żywności na świecie. Do wymienionej trójki można więc doliczyć jeszcze przywódcę Chińskiej Republiki Ludowej. A my całkiem niedawno otworzyliśmy się na import żywności z Ameryki Południowej.
Los rynku żywności zależy od czterech ludzi
Dziś przewidywanie jest więc bardzo trudne, zwłaszcza jeśli chodzi o przyszłość. Los rynku żywności zależy od czterech ludzi. Dwóch z nich walczy o życie, a dwóch o władzę i panowanie nad światem.
No, może trochę przesadzam z tym brakiem wpływu pogody na ceny. Kukurydza drożeje na pniu, bo w Europie Zachodniej wyschła. Rolnicy zaczęli jej zbiór na kiszonkę. Na wielu plantacjach z sieczkarni na dobrą sprawę można byłoby zdemontować zgniatacze ziarna, bo kukurydza, z powodu suszy, nie ma kolb, więc nie ma czego zgniatać. To będzie miało w przyszłości wpływ na produkcję mleka. Już teraz w Europie Zachodniej jego produkcja spadła z powodu upałów, a w przyszłości to zjawisko może się pogłębić.
Piętnaście lat temu odszedł Andrzej Lepper
Zmieńmy temat. W minionym tygodniu minęła 15. rocznica tragicznej śmierci Andrzeja Leppera. Przywódca Samoobrony reprezentował tych, których plan Balcerowicza skazywał co najwyżej na marną wegetację, na początku przede wszystkim rolników. Leszek Balcerowicz, jako wicepremier, jeszcze w 1999 r. twierdził, że przyznanie płatności bezpośrednich polskim rolnikom „będzie klęską dla kraju”. Dziś wiemy jak bardzo się mylił.
Andrzej Lepper jeszcze przed erą brutalizacji debaty publicznej, stał się celem ataków, których wcześniej nie widzieliśmy. Padł ofiarą polityki, do której przez lata starał się wejść. Kiedy wreszcie udało mu się osiągnąć ten cel, to wkręcony w polityczne tryby nie dał rady. W historii III Rzeczpospolitej był pierwszym i jak do tej pory jedynym chłopskim przywódcą. Niech spoczywa w pokoju.
Paweł Kuroczycki
redaktor naczelny Tygodnika Poradnika Rolniczego
fot. AHM
