Ministerstwo o eksporcie zbóż i stabilizacji rynku
W połowie stycznia w ministerstwie rolnictwa odbyło się kolejne spotkanie poświęcone rynkowi zbóż. Jak informował resort, rozmowy dotyczyły koordynacji działań administracji i spółek państwowych w celu uruchomienia eksportu pszenicy oraz stabilizacji cen w kraju.
– Podejmujemy działania na rzecz stabilizacji rynku zbóż i otwarcia nowych kierunków eksportowych” – powiedziała wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka.
Jednym z głównych tematów był rynek Chiny, gdzie Polska chciałaby uruchomić eksport pszenicy. Trwają przygotowania dokumentów fitosanitarnych niezbędnych do rozpoczęcia procedur po stronie chińskiej. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Rząd szuka ratunku dla cen zbóż. Nadwyżki pojadą do Chin?
„Ekonomiczna fantastyka” zamiast realnych działań. Mamy pół roku do żniw
Inaczej na te zapowiedzi patrzą rolnicy. Marcin Wroński, przedstawiciel Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona ocenia ministerialne spotkanie jako stratę czasu.
– Mamy pełne magazyny zboża, spowolniony handel i ceny sprzed 20 lat, a za 6 miesięcy nowe żniwa. Czasu bardzo mało i szkoda go na spotkania i pomysły, które można zaliczyć do ekonomicznej fantastyki – mówi Wroński.
Jego zdaniem eksport pszenicy do Chin jest dziś nierealny ze względu na odległość i koszty logistyki.
– Jest to rynek, na który nie przypominam sobie, żebyśmy wysyłali kiedykolwiek nasze zboże, ponieważ jest za daleko i koszty transportu decydują o tym, że nasze zboże tam nie trafia – podkreśla.
Rolnicy: skupcie się na bliższych rynkach
Wroński wskazuje, że Polska powinna najpierw rozwiązać bariery w handlu z krajami położonymi znacznie bliżej.
– W połowie drogi mamy kilkanaście krajów, z którymi nie mamy uzgodnień fitosanitarnych i na nich trzeba się skupić. Są to głównie kraje z Afryki Północnej, Środkowej i Zachodniej – zaznacza.
Zwraca też uwagę na problem z eksportem do Egiptu, jednego z największych importerów pszenicy, gdzie polskie zboże ma ograniczony dostęp ze względu na kwestie fitosanitarne.
„Spotkanie bez eksporterów zbóż”
Wroński krytykuje również skład uczestników ministerialnych rozmów.
– Było to spotkanie dotyczące eksportu zbóż, bez udziału eksporterów. Byli sami przedstawiciele administracji i spółek, które zajmują się przetwórstwem i handlem na lądzie, a nie eksportem drogą morską – mówi Wroński.
Jak podkreśla, tylko eksport przez porty morskie pozwoliłby do lata wywieźć z kraju miliony ton zboża.
„Nibylandia zamiast realnego rynku”
Wroński nie kryje ironii wobec pomysłu wysyłki pszenicy do Azji.
– Może kiedyś, jakby spełniły się słowa starego powiedzenia: ‘Jak powiedział stary góral, Polska będzie aż po Ural, za Uralem będą Chiny…’ eksport zbóż z Polski do Chin będzie realny. Dziś jest niemożliwy. To eksport do Nibylandii – podsumowuje.
Rolnicy podkreślają, że bez szybkich i realnych decyzji dotyczących najbliższych rynków zbytu problem nadwyżek zboża i niskich cen może się tylko pogłębić.
Kamila Szałaj
