Nawozy na sejmowej komisji rolnictwa
Dostępność nawozów, ich ceny i możliwe formy wsparcia dla rolników były jednym z tematów posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 16 kwietnia. Z sali padły zarówno apele o szybkie dopłaty do nawozów i paliwa, jak i zarzuty pod adresem rządu, że reaguje za wolno. Z kolei ministerstwo rolnictwa przekonywało, że monitoruje rynek codziennie, rozmawia z Grupą Azoty, uruchomiło działania kontrolne i czeka na decyzje Komisji Europejskiej w sprawie ewentualnych dopłat.
Ciecióra o nawozach: miało być maksymalnie 7 proc., wyszło 40 proc.
Posiedzenie otworzył wnioskodawca komisji, poseł Krzysztof Ciecióra. Mówił, że dziś gospodarstwa są w sytuacji, w której koszty „wystrzeliły w górę”, a ceny sprzedaży nie nadążają za tym wzrostem. Zarzucił rządowi, że wcześniejsze zapowiedzi dotyczące rynku nawozów nie sprawdziły się w praktyce.
– To państwo obiecywali, że ceny nawozów nie wzrosną więcej niż o 7 proc., a wzrosły o 40 proc., co najmniej, bo to oczywiście wszystko zależy od konkretnej grupy – mówił Krzysztof Ciecióra.
Szmulewicz: jeśli RSM ma być za dwa tygodnie, to jest źle
Nie tylko ceny nawozów są dziś problemem dla rolników. Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz zwrócił uwagę na kwestię dostępności.
– Dzisiaj waży się to, jaki będziemy osiągać, zbierać plony w sierpniu, w październiku i w innych terminach. Jeżeli ja jako rolnik złożyłem zamówienie na RSM miesiąc temu i mówią mi, że może za dwa tygodnie albo za trzy będzie, to jest źle. Dwa tygodnie w tym okresie to już jest sporo. Jeśli nie znajdę alternatywy, to jest po rosole – mówił Wiktor Szmulewicz.
Prezes KRIR zwrócił uwagę, że oficjalnie słyszy się o pełnej pracy krajowych zakładów, ale z punktu widzenia rolnika najważniejsze jest to, czy nawóz rzeczywiście da się kupić na czas.
– Słyszę, że azotowe zakłady produkują na pełen gwizdek. Może produkują, tylko trzeba się przyjrzeć, gdzie te nawozy idą. Mówię to jako rolnik – zaznaczył.
Apel o dopłaty do nawozów i paliwa
Szmulewicz podniósł też po raz kolejny apel o dopłaty do nawozów i paliwa.
– Cena nawozu, i paliwa zwłaszcza, w sytuacji tej, gdzie mamy spadki na rynkach praktycznie wszystkich dzisiaj, jest rzeczą istotną, jak to zrekompensować. Potrzeba nam pomocy, dopłaty do nawozów, paliwa – mówił.
Olejnik z OOPR: wzrost cen nawozów musi być zrekompensowany
W podobnym tonie wypowiadał się Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników. Jego zarzut dotyczył tego, że ceny nawozów wzrosły szybciej i mocniej, niż wynikałoby to z kosztów surowców.
– Niezrozumiałe dla nas jest to, że nawozy zdrożały w momencie, gdy de facto były wyprodukowane za materiały i produkty, które były zaimportowane po cenach sprzed wydarzeń na Bliskim Wschodzie – mówił Krzysztof Olejnik.
W jego ocenie to oznacza, że część podwyżki nie wynika z bieżącej sytuacji geopolitycznej, tylko została przerzucona na rolników ponad realny koszt.
– Siłą rzeczy ich wzrost jest ponadnormatywnym kosztem, który spadł na gospodarstwa rolne, który również musi zostać zrekompensowany dla gospodarstw rolnych produkujących w Polsce. I o to przede wszystkim postulujemy – powiedział.
Gołda: poza UE za tonę pszenicy kupują tonę saletry, u nas zjada to ETS
Inny ważny wątek wniósł Zbigniew Gołda z OOPR, który zwrócił uwagę na relację cen nawozów do cen ziarna i na wpływ systemu ETS na koszty produkcji w Unii Europejskiej.
Gołda przypominał, że jeszcze do przełomu lat 2021–2022 na rynku globalnym działał dość prosty mechanizm: za tonę pszenicy można było kupić tonę saletry. Jak mówił, po wojnie w Ukrainie relacje te się załamały, ale później na świecie wróciły, natomiast w Unii Europejskiej już nie.
– Ja to sprawdziłem do momentu wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, w różnych rejonach świata, czy to Kazachstan, czy to Afryka, czy to kraje Ameryki Południowej. Średnio za tonę pszenicy oni kupowali tonę saletry – powiedział.
W jego ocenie różnicę robi właśnie ETS.
– U nas sama wartość ETS-u w tej saletrze to jest około 160 euro. Za 160 euro poza Unią Europejską właśnie zakupowali tonę saletry. Nie jesteśmy w stanie w żaden sposób wygrać tej konkurencji – zaznaczył Gołda.
Gromadzka: produkcja trwa 24 godziny na dobę, ale sytuacja Grupy Azoty jest zła
W odpowiedzi na zarzuty wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka przyznała, że temat nawozów jest jednym z najtrudniejszych. Podkreślała, że od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie resort pozostaje w kontakcie z Grupą Azoty, ale sama spółka działa w trudnych warunkach finansowych.
– Od początku, od kiedy rozpoczął się konflikt na Bliskim Wschodzie, Ministerstwo Rolnictwa prowadziło i prowadzi rozmowę z Grupą Azoty. Natomiast Grupa Azoty, jej sytuacja finansowa z powodu przeszłych inwestycji dotyczących polimerów, bloku węglowego w Puławach, jest po prostu zła. 10 mld zł tego zadłużenia – powiedziała Małgorzata Gromadzka.
Jednocześnie zaznaczyła, że sama produkcja nie została zatrzymana. Dodała, że problemem pozostaje magazynowanie i dystrybucja.
– Jeżeli mówimy o magazynach i magazynowaniu przez Grupę Azoty nawozów, to tego magazynowania nie ma – powiedziała.
Wiceminister ujawniła też, że rozważano różne scenariusze interwencji.
– Rozważaliśmy użycie Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Również inne możliwe scenariusze rozpatrywaliśmy, żeby mieć możliwość zainicjowania programu, który wprowadziłby, żeby tych nawozów więcej było na rynku polskim i żeby ta konkurencja była większa – mówiła.
Padło też potwierdzenie problemu z RSM.
– Należy podkreślić, że nawet był problem z dystrybucją nawozu RSM, ponieważ te nawozy schodziły, mówiąc kolokwialnie, na pniu – zaznaczyła Gromadzka.
Jak dodała, ministerstwo uruchomiło już mechanizmy kontrolne.
– Poinformowaliśmy UOKiK, żeby mógł rynek nawozów kontrolować i badać, czy dochodzi do spekulacji, czy dochodzi do nadużyć na rynku, biorąc pod uwagę, że niektóre regiony rzeczywiście miały bardzo niski, a wręcz bardzo krytyczny dostęp do nawozów – powiedziała.
Dopłaty do nawozów. Potrzebna decyzja KE
Gromadzka podkreśliła też, że jeśli chodzi o uruchomienie pomocy publicznej, kluczowe będą decyzje unijne.
– Możliwa interwencja i pomoc będzie możliwa w momencie, kiedy na poziomie Komisji Europejskiej zostanie podjęta decyzja o możliwości również wdrożenia pomocy wojennej – powiedziała pod koniec posiedzenia.
Flaszka: import od stycznia jest bardzo niski, a sprawa nawozów jest wielowątkowa
Najszersze wyjaśnienie sytuacji przedstawiła Małgorzata Flaszka, dyrektor Departamentu Hodowli i Ochrony Roślin w MRiRW. Przypomniała, że do końca ubiegłego roku import nawozów był wysoki, ale od początku 2026 r. wyraźnie wyhamował.
– W zeszłym roku do końca roku mieliśmy wzmożony import nawozów z państw trzecich na rynek Unii Europejskiej, do Polski również. Natomiast od stycznia ten import jest obserwowany na bardzo niskim poziomie – powiedziała.
W przypadku mocznika wskazała na postępowanie antydumpingowe prowadzone na poziomie UE.
– Prowadzone jest na poziomie Unii Europejskiej postępowanie antydumpingowe i już wiadomo, że będą wyrównywane ceny na mocznik, bo były zaniżone. Będą wyrównywane od grudnia, w związku z tym importerzy zatrzymali kwestie importowe i wstrzymali się – tłumaczyła.
Do tego doszedł mechanizm CBAM.
– Wszedł CBAM, czyli wyrównywanie cen na granicach w związku z emisją dwutlenku węgla, i ten narzut również spowodował, że ten import się zmniejszył – mówiła Flaszka.
W jej ocenie problem nie dotyczy tylko Polski, bo braki dotyczą całej Unii.
– To, co jest istotne, to na poziomie Unii Europejskiej, w krajach Unii Europejskiej brakuje możliwości produkcji nawozów na poziomie, który będzie wystarczający – powiedziała.
Dlatego, jak zaznaczyła, tak ważne jest utrzymanie sprawnych krajowych zakładów.
– Tak bardzo istotne jest, by nasze rodzime zakłady azotowe, generalnie zakłady produkujące nawozy, które mają bardzo duże zdolności produkcyjne, miały dobrą funkcjonalność, żeby one były w stanie produkować nawozy – mówiła.
Flaszka poinformowała też, że Komisja Europejska pracuje nad rozwiązaniami, które miałyby poprawić dostępność i ceny nawozów.
– Na poziomie Komisji Europejskiej prowadzone są prace po to, żeby poprawić dostępność i przystępność cenową nawozów dla rolników i dla produkcji żywności, aby odporność i autonomię Unii Europejskiej wzmocnić – powiedziała.
Zaznaczyła przy tym, że Polska jest samowystarczalna w części nawozów, ale nie we wszystkich.
– Na części nawozów, azotowych i fosforowych, jesteśmy w Polsce samowystarczalni. Jeśli chodzi o potasowe nawozy, to oczywiście musimy to importować – powiedziała.
Tanie nawozy nie dla Polski
Wróciła też do sprawy importu z Algierii i Egiptu.
– Z Algierii i Egiptu zostały zniesione stawki importowe, ale ten nawóz z Algierii nie trafia na rynek Polski. On trafia na rynek innych państw, które oferują lepsze ceny – zaznaczyła.
RSM i zima. Flaszka tłumaczy, dlaczego logistyka jest wąskim gardłem
Dużo miejsca dyrektor MRiRW poświęciła nawozowi RSM, bo właśnie o niego najczęściej upominali się rolnicy.
– Kwestia RSM-u rozpoczęła się już wcześniej, rozpoczęła się w zimę. Trzeba pamiętać, że to jest nawóz, który krystalizuje przy zerze stopni. I biorąc pod uwagę, że mieliśmy zimę, przez dwa miesiące tak naprawdę ten nawóz nie był dystrybuowany do rolników – powiedziała Flaszka.
Dodała, że jego transport wymaga specjalistycznego sprzętu i uprawnień.
– To wymaga specjalistycznego sprzętu i przewozu z ADR-em, i uprawnień do kierowania samochodami z ADR-em. Jak najbardziej jest on rozwożony, tylko to jest dostępność ograniczona, dostępność po prostu logistyczna. Problemy z logistyką są – mówiła.
Wspomniała też o Agrochemie, który może być jednym z kanałów dystrybucji.
– Spółka Agrochem ma pięć punktów w całej Polsce rozsianych i z tych punktów również dystrybuuje. Można kupić cały samochód, wiele samochodów, ale można też kupić częściowo. Także to nie jest tak, że nie można kupić – powiedziała.
Ministerstwo zawiadamia UOKiK ws. nawozów
Na koniec podkreśliła, że resort równolegle spotyka się z Grupą Azoty i bada rynek pod kątem ewentualnych nieprawidłowości.
– Wpisaliśmy też do UOKiK, żeby sprawdzić to, co się dzieje na rynku, czy nie ma tam zmowy cenowej dystrybutorów. Także tutaj prowadzimy działania takie, jakie są możliwe w tej chwili – zaznaczyła Flaszka.
Kamila Szałaj
