Rolnik zwraca uwagę na brak komunikacji między instytucjami i dublujące się kontrole.Archiwum Prywatne Rolnika
StoryEditorGłos rolnika

Kontrole, papiery i nerwy. Rolnik: czasem dnia brakuje, żeby wyjść w pole

15.04.2026., 15:00h

Zamiast pracy w polu kontrole, dokumenty i kolejne wymagania. Rolnik z Pomorza prowadzi 200-hektarowe gospodarstwo i hoduje 200 sztuk bydła, ale jak mówi, coraz częściej brakuje mu czasu na faktyczną pracę. – Czasem cały dzień schodzi na papierach – przyznaje.

200 ha, bydło i kilka kierunków produkcji

Pan Roman prowadzi gospodarstwo w woj. pomorskim. Uprawia około 200 hektarów ziemi i hoduje ok. 200 sztuk bydła mięsnego.

W gospodarstwie dominuje klasyczna produkcja mieszana. Są zboża, rzepak, kukurydza na kiszonkę, a także trawy nasienne. Do tego dochodzi hodowla bydła, która w ostatnich latach dawała rolnikowi większą stabilność niż produkcja roślinna.

Rolnik przyznaje, że zboża praktycznie już nie ma. – Zostało mi trochę jęczmienia, ale to już końcówka – mówi. Jak dodaje, przed żniwami jest w zasadzie „wyzerowany”. Nawozy ma już jednak kupione, więc na ten sezon jest zabezpieczony.

image
W gospodarstwie dominuje produkcja mieszana: zboża, rzepak, kukurydza i bydło mięsne.
FOTO: Archiwum Prywatne Rolnika

Dzieci pomagają i widzą, z czym to się wiąże

Jeszcze niedawno pracował głównie sam, dziś coraz częściej pomagają mu dzieci.

– Młodzi pomagają, jeżdżą maszynami, ale jeszcze uczą się gospodarowania – mówi. Jak dodaje, chcą zostać na gospodarstwie, choć widzą, z czym to się dziś wiąże.

„Papierów tyle, że rolnika nie widać”

Największym problemem, jak podkreśla pan Roman, nie jest dziś produkcja, tylko biurokracja.

– Czasem mija cały dzień i człowiek zamiast pracować w polu, zajmuje się papierami i kontrolami – opowiada.

W jego gospodarstwie regularnie pojawiają się różne instytucje: weterynaria, PIORiN, ARiMR czy inspekcje ochrony środowiska. Część z nich to standardowe kontrole, ale zdarzają się też sytuacje, które rolnik określa jako „niespodzianki”.

– Bywało, że przyjeżdżali w asyście policji, sprawdzać, czy przypadkiem nie ma jakiś przestępstw gospodarczych. Człowiek się zastanawia, o co chodzi – relacjonuje.

image
Mimo wszystkich problemów pan Roman nie wyobraża sobie życia poza rolnictwem.
FOTO: Archiwum Prywatne Rolnika

Dublujące się kontrole u rolników i brak komunikacji

Irytujące dla rolnika są sytuacje, gdy różne instytucje sprawdzają dokładnie to samo.

– Miałem kontrolę dobrostanu zwierząt z weterynarii, a tydzień później z ARiMR. Te same dokumenty, te same pytania. Nikt ze sobą tego nie uzgadnia – mówi.

Jak dodaje, to nie tylko strata czasu, ale też duży problem organizacyjny w gospodarstwie.

Zobacz także: Brakuje deszczu, a pszenica czeka na azot. Co robić z drugą i trzecią dawką?

Przepisy oderwane od rzeczywistości

Rolnik zwraca uwagę, że wiele przepisów zupełnie nie pasuje do praktyki. I podaje przykład ze swojego gospodarstwa. 

– Zdarzało się, że krowy cieliły się szybciej, niż przewidują „widełki” w systemie. Dzwonili więc z ARiMR i upominali. No na litość, co mam zrobić? Byka na hamulcu trzymać? – tłumaczy.

Podobnie wygląda sprawa norm nawozowych i wyliczeń.

– Wyliczają mi ilość obornika według tabel, a w rzeczywistości wychodzi zupełnie inaczej. I potem trzeba się do tego dostosować, choć to nie ma sensu – dodaje.

Jego zdaniem wiele takich wymogów powstaje bez znajomości realiów pracy w gospodarstwie.

Ceny skupu stoją, koszty rosną

Pan Roman nie ukrywa też rozczarowania sytuacją rynkową.

– Dziś ceny pszenicy są na poziomie sprzed kilkudziesięciu lat, a koszty produkcji mocno poszły w górę – podkreśla.

W jego gospodarstwie lepiej wygląda produkcja bydła, choć i tutaj wiele zależy od przypadku.

– Trafił się rok z dobrymi cenami, ale akurat nie miałem tyle opasów, ile by się przydało – mówi.

image
Pan Roman prowadzi gospodarstwo w woj. pomorskim. Uprawia około 200 hektarów ziemi i hoduje ok. 200 sztuk bydła mięsnego.
FOTO: Archiwum Prywatne Rolnika

„Rolnictwo się kocha, ale łatwo nie jest”

Mimo wszystkich problemów pan Roman nie wyobraża sobie życia poza rolnictwem.

– Jak patrzę na pole, na rośliny, to ja tym żyję. To się po prostu kocha – mówi.

Dodaje jednak, że przy obecnych warunkach prowadzenie gospodarstwa bywa bardzo trudne.

– Czasami to naprawdę wygląda jak walka z systemem, a nie normalna praca – podsumowuje.

Kilka słów o życiu prywatnym rolnika

W rozmowie pojawił się też bardziej osobisty wątek. Pan Roman od trzech lat jest w nowym związku. Z uśmiechem opowiada historię swojej żony, która – jak mówi – modliła się o dobrego, pracowitego mężczyznę.

– No i trafiła aż za dobrze. Teraz żartuje, że chyba musi złożyć reklamację, żeby był trochę mniej pracowity – śmieje się rolnik i dodaje, że rolnictwo trzeba robić z sercem. - Bez tego człowiek by tego wszystkiego nie wytrzymał - mówi. 

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
15. kwiecień 2026 21:24