Na słabych glebach pszenica się nie sprawdza. Rolnik stawia na żyto, owies i łubin
60% gminy Czerwonka to lasy, co wskazuje na to, że ziemie nie są tu urodzajne, zatem, aby efektywnie gospodarować w takich warunkach, bez produkcji zwierzęcej, Radosław Rzewnicki musi dobierać gatunki o niskich wymaganiach siedliskowych.
– Na naszych glebach na pewno nikt nie będzie uprawiał pszenicy, a dobrze dają sobie radę owies, żyto i łubin. Jeśli nie ma zbytnich niedoborów wilgoci, to kukurydza również plonuje na przyzwoitym poziomie. Ponieważ prowadzę gospodarstwo sam, rodzice przeszli na emeryturę, a żona pracuje poza gospodarstwem, to trzy lata temu zrezygnowałem z produkcji zwierzęcej, jednocześnie powiększając areał upraw. Utrzymywałem bydło opasowe, a jeszcze wcześniej rodzice zajmowali się tuczem trzody chlewnej – wyjaśnił Radosław Rzewnicki.
Rolnik: pensje wzrosły 13 razy, a ceny zbóż niespełna dwukrotnie
Jak zaznaczył rozmówca, ceny zbóż od prawie 30 lat niewiele się zmieniają, poza pojedynczymi sezonami, a koszty produkcji, głównie za sprawą cen paliwa i nawozów wzrosły kilkukrotnie.
– Najniższa średnia krajowa na przestrzeni 30 lat poszła w górę kilkunastokrotnie, bo w 1996 roku wynosiła 370 zł brutto, a dziś jest to 4806 zł brutto, natomiast cena żyta w roku 1996 oscylowała w granicach 350–380 zł za tonę, a dziś jest to 600 zł netto, po takiej cenie sprzedałem żyto prosto z pola, po 500 zł netto za tonę sprzedałem owies. Zatem na etacie zarabia się ponad 10-krotnie więcej, a rolnik za zboże dostaje stawkę niespełna dwukrotnie wyższą, przy niezwykle wygórowanych cenach środków do produkcji (olej napędowy teraz kosztuje ponad 7 zł za litr, a 30 lat temu kosztował 1,50 zł). W takich uwarunkowaniach gospodarczych nikt z młodych nie będzie przejmował gospodarstw po swoich rodzicach. To doprowadzi do utraty możliwości produkcji rodzimej zdrowej żywności, a na ryku pracy będzie coraz to większa konkurencja. Moi synowie są w wieku szkolnym i jeszcze nie planują swojej przyszłości, a czy będą chcieli być rolnikami, to w dużej mierze zadecydują warunki do prowadzenia gospodarstw rolnych, jakie będą za 10 lat, czyli w momencie, kiedy oni będą wchodzić na rynek pracy – stwierdził Radosław Rzewnicki.
Dziki wchodzą nawet na ogrodzone pola. Odszkodowania nie pokrywają strat
Sucha wiosna spowodowała, że na słabszych siedliskach zboża zostały zagłuszone przez chwasty, ale susza to nie jedyny problem rolników z tego terenu.
– Dziki niszczą uprawy nawet na polach szczelnie ogrodzonych, nawet tam udaje im się wtargnąć, a odszkodowania z kół łowieckich tylko w małej części pokrywają szkody. Po prostu cały czas zwierzyny jest zbyt dużo. Innym problemem rolników są ceny paliw i ciągły brak paliwa rolniczego na wzór krajów Europy Zachodniej oraz brak cen gwarantowanych, co nie pozwala planować ani inwestycji, ani innych wydatków. Do tego ceny maszyn, w tym ciągników rolniczych na przestrzeni ostatnich 10 lat wzrosły dwukrotnie – zakończył rolnik.
