Podczas debaty podsumowującej pierwszy rok pracy ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego przedstawiciele najważniejszych branż zgodnie przekonywali, że dziś o sukcesie decydują jakość, współpraca i wartość dodana, a nie wyłącznie wielkość produkcji.
Debata zorganizowana 24 lipca w miejscowości Czyżew-Ruś-Wieś (woj. podlaskie) miała być okazją do oceny działań resortu. Szybko jednak przerodziła się w znacznie ciekawszą dyskusję o tym, jak zmienia się polskie rolnictwo i co decyduje dziś o dochodowości gospodarstw.
Co warte podkreślenia, przedstawiciele pięciu różnych sektorów produkcji rolnej wyjątkowo rzadko mówili o dopłatach czy cenach skupu. Znacznie częściej powtarzały się cztery hasła: jakość, współpraca, przetwórstwo oraz sprzedaż bez pośredników.
Mleczarstwo stawia na jakość
Branża mleczarska pozostaje jednym z najlepszych przykładów, że nawet w trudnym otoczeniu rynkowym możliwy jest dynamiczny rozwój. Jak podkreślał Martin Ziaja, producent mleka i prezes Okręgowego Związku Hodowców Bydła w Opolu, gospodarstwa nadal inwestują i zwiększają produkcję.
– Tak szybko i tak dynamicznie, jak branża mleczarska się w tej chwili rozwija, to jest nieprawdopodobne. Pomimo kryzysu ciągle jest wzrost produkcji. Ilość inwestycji w branży mleczarskiej jest przeogromna – przekonywał.
Największym problemem staje się dziś niedobór pracowników, dlatego coraz więcej gospodarstw inwestuje w roboty udojowe i automatyzację. Zdaniem Ziaji sama wydajność nie wystarczy jednak do utrzymania przewagi konkurencyjnej. – Musimy mocno stawiać na jakość. Tylko z dobrą jakością możemy przebić się do klientów – podkreślał.
Ekspert przypomniał również, że Polska jest już trzecim producentem mleka w Unii Europejskiej, a krajowe mleczarnie dysponują nadwyżką sięgającą ponad 3 mld litrów mleka rocznie. Oznacza to, że dalszy rozwój branży będzie w dużej mierze uzależniony od zdobywania nowych rynków eksportowych.
Więcej zysku z własnego przetwórstwa
Jednym z najmocniejszych wniosków debaty było odejście od modelu gospodarstwa, które kończy działalność na sprzedaży surowca.
Dobrym przykładem jest gospodarstwo Wojciecha Pysiaka. Produkowane zboże trafia do własnej chlewni, następnie do masarni, a gotowe wyroby sprzedawane są we własnych sklepach.
– Zboże trafia do chlewni, z chlewni produkt trafia do masarenki, a z masarenki do pięciu punktów sprzedaży. Pomijam pośredników – zdradził rolnik.
Tak zorganizowany model działalności pozwolił gospodarstwu zwiększyć powierzchnię z niespełna 70 do 275 hektarów. To przykład coraz częściej spotykanego podejścia, w którym większy dochód przynosi sprzedaż gotowego produktu niż samego surowca.
Podobną drogę wybrała Beata Pleśnierowicz, która rozpoczęła sprzedaż wołowiny w ramach rolniczego handlu detalicznego. – To był strzał w dziesiątkę – przyznała.
Jak podkreślała, większość mięsa znajduje nabywców jeszcze przed ubojem, a klienci coraz częściej poszukują produktów z konkretnego gospodarstwa, znając ich pochodzenie i sposób produkcji.
Razem można więcej
Drugim najczęściej powtarzanym hasłem podczas debaty była współpraca. Przedstawiciele różnych branż zgodnie podkreślali, że pojedynczym gospodarstwom coraz trudniej skutecznie konkurować zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.
Wojciech Styburski, prezes Agrointegracji, przekonywał, że właśnie współpraca producentów może ograniczyć skutki gwałtownych wahań rynku.
– Żeby zarabiać na świniach, trzeba współpracować w całym łańcuchu dostaw – od prosiaka do tucznika – mówił.
Zwrócił uwagę, że jednym z największych problemów sektora pozostaje import blisko 8 mln warchlaków rocznie, co zwiększa zależność polskich producentów od sytuacji na zagranicznych rynkach. Jego zdaniem rozwiązaniem jest długofalowa współpraca między producentami prosiąt i tuczników oraz rozwój organizacji producentów.
Podobnego zdania był Mirosław Fucia, prezes Spółdzielni Producentów Warzyw i Owoców Sielec. – Jeżeli ktoś mówi, że grupy w Polsce się nie sprawdziły, to nie zna się na rolnictwie albo celowo wprowadza rolników w błąd – podkreślał.
Jak podkreślał, kierowana przez niego organizacja od ponad dwóch dekad eksportuje około 80% swojej produkcji na rynki zagraniczne, skutecznie konkurując z producentami z Holandii, Niemiec czy Austrii. Kluczowe znaczenie mają skala produkcji, powtarzalna jakość oraz wieloletnie relacje z odbiorcami.
Największe bariery dla gospodarstw
Choć uczestnicy debaty wskazywali wiele przykładów skutecznego rozwoju, nie brakowało również krytycznych głosów.
Wojciech Pysiak zwracał uwagę na trudności związane z planowaniem przestrzennym i rozbudową gospodarstw. – Nasza władza lokalna zakazała bycia nam rolnikami na naszym terenie – oświadczył.
Przedstawiciele poszczególnych branż wskazywali również na inne bariery: niedobór pracowników, limity obowiązujące w rolniczym handlu detalicznym, utrudniające współpracę z restauracjami i hotelami, a także rosnącą rolę marek własnych sieci handlowych.
– Marki własne sieci handlowych to naprawdę zabójstwo dla całego rolnictwa – ostrzegał Martin Ziaja.
Czego rolnicy oczekują od ministra?
Debata była również okazją do oceny działań Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Uczestnicy pozytywnie oceniali wsparcie dla grup producentów, rozwój systemów jakości, działania na rzecz eksportu oraz instrumenty wspierające współpracę producentów.
Jednocześnie apelowali o dalsze zwiększanie limitów rolniczego handlu detalicznego, kontynuację programów dla organizacji producentów po 2027 roku oraz przyjęcie przepisów ułatwiających rozwój rodzinnych gospodarstw.
Nowy model gospodarstwa
Jeśli z debaty płynie jeden wspólny wniosek, to właśnie ten, że model prowadzenia gospodarstwa w Polsce szybko się zmienia. Coraz większe znaczenie mają własne przetwórstwo, sprzedaż pod własną marką, współpraca producentów i wysoka jakość produktów.
To właśnie w tych obszarach uczestnicy dyskusji upatrują największych szans na poprawę dochodowości gospodarstw i budowanie ich odporności na wahania cen, zmiany klimatu oraz rosnącą konkurencję na europejskim rynku.
Dla wielu rolników nie jest to już wizja odległej przyszłości, lecz codzienność. I właśnie to było najciekawszym przesłaniem całej debaty – coraz rzadziej mówi się o tym, jak przetrwać, a coraz częściej o tym, jak rozwijać gospodarstwo, budując jego wartość na kolejnych etapach produkcji i sprzedaży.
Krzysztof Zacharuk
