Co się zbiera, kiedy nadchodzi gradobicie? Żyto czy jęczmień? Otóż nie. Zbiera się plenum Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Żart stary jak Polska Rzeczpospolita Ludowa. Pokazywał niemoc ówczesnego ustroju, który nie potrafił poradzić sobie z najprostszymi problemami.
A jak to się ma do rolnictwa w 2026 roku? Ano tak, że pomimo katastrofalnej suszy w Europie Zachodniej Komisja Europejska nie planuje żadnych specjalnych działań mających pomóc rolnikom. Komisarz ds. rolnictwa zapowiedział, że kwestia ta będzie omawiana na posiedzeniu unijnej Rady Ministrów ds. Rolnictwa i tyle. Czy Christophe Hansen zamierza walczyć z Januszem Wojciechowskim o tytuł najgorszego komisarza ds. rolnictwa w historii Unii Europejskiej?
Choć susza i upały rzuciły na kolana rolników głównie z Francji i Niemiec, to i my ucierpieliśmy z powodu wiosennego braku deszczu i przymrozków, czego doświadczyli choćby producenci rzepaku, ale i zbóż. Na szczęście, nie jest to klęska na taką skalę, jak na Zachodzie. Mimo tego, rolnicy powinni liczyć na coś więcej niż iluzoryczne, jak na razie, dopłaty do nawozów i paliwa.
Ekoschematy na papierze, a susza w polu tu i teraz
Unia tłumaczy, że teraz celem WPR jest zwiększenie odporności sektora rolnego na zmiany klimatu. Promuje więc dywersyfikację upraw i ochronę gleby. No dobrze, niektóre ekoschematy mogą prowadzić do zwiększenia zawartości próchnicy w glebie, co zwiększa jej możliwości przechowywania wody, a więc i odporność na suszę. Ale to osiąga się stosując takie zabiegi przez dziesięciolecia. A susza jest tu i teraz. Produkcja świń i mleka daje obornik, który także zwiększa zawartość próchnicy w glebie. Ale Unia je zwalcza i proponuje nałożenie na te zwierzęta podatków klimatycznych.
Brukselski skansen: import zza oceanu zamiast własnego plonu
Odnoszę wrażenie, że reakcja Komisji Europejskiej na suszę wynika też z faktu, że nie ruszając palcem w bucie osiąga cel, jakim jest osłabienie rolnictwa i zmniejszenie produkcji rolnej. Europejczyków mają żywić Argentyńczycy, Brazylijczycy i kilka innych egzotycznych krajów.
Na Starym Kontynencie ma powstać skansen, w którym z hektara zbierać będziemy 1–2 tony pszenicy, ale za to ekologicznej. Nie macie paszy dla krów, a w Unii zaczyna brakować mleka? Więc podpiszemy umowę o wolnym handlu z Nową Zelandią albo Stanami Zjednoczonymi i sprowadzimy wam mleko, ser i masło. W drugą stronę pojadą nasze samochody, maszyny i technologie. Nawiasem mówiąc, z tą paszą będzie w Niemczech i Francji problem. Kukurydza na kiszonkę nie wykształciła kolb, a zawarte w roślinach cukry podczas kiszenia mogą przekształcić się w alkohol. Mleko od pijanych krów będzie sprawiać problemy, więc do kiszonki trzeba dodawać substancje, które zatrzymają fermentację alkoholową.
Koniec Wspólnej Polityki Rolnej? Bogaty Zachód dopłaci, Polska zostanie w tyle
Reakcja Unii na suszę, obietnica podyskutowania o niej podczas posiedzenia rady ds. rolnictwa są więcej niż rozczarowujące. Znów możemy wrócić do czasów słusznie minionego ustroju, który sam tworzył problemy, aby je następnie rozwiązywać. Dzisiejszy brak reakcji Unii stworzy problem, który trzeba będzie w przyszłości rozwiązać. Ma to jeszcze jeden skutek, kto wie czy nie gorszy. Bruksela zrzuca odpowiedzialność za pomoc suszową na kraje członkowskie twierdząc, że wszystkie mają swoje plany strategiczne i mogą działać w ich ramach. Ile pieniędzy mają na pomoc dla rolników Niemcy czy Francja, a ile Polska? Takie podejście prowadzi do likwidacji Wspólnej Polityki Rolnej. Po raz kolejny UE przekonuje nas, że powinniśmy przygotować Narodową Politykę Rolną, która będzie uwzględniała interesy naszych rolników oraz narzędzia, które pozwolą ją prowadzić.
Kijów żąda miliarda euro na transport, a polskie szlaki pękają w szwach
Zaostrza się sytuacja u naszego wschodniego sąsiada. Statki przez Morze Czarne nie pływają, więc Ukraińcy zażądali 1 mld euro na dodatkowe koszty transportu ziarna lądem (o 40 euro na tonę więcej), twierdząc, że tak naprawdę to inwestycja w system transportu Unii Europejskiej. Ile z tego miliarda trafiłoby na prywatne konta urzędników z Kijowa, tego możemy się co najwyżej domyślać. Tamtejsze środowiska rolnicze straszą UE, że jeśli nie pojawi się pomoc, to Ukraińcy nie obsieją pól i świat będzie zdany wyłącznie na ziarno z Rosji.
Zobaczymy, czy to zadziała. Szacują, że potencjał ich eksportu w tym sezonie to 64 mln ton ziarna. Bez Morza Czarnego mogą wywieźć co najwyżej 27 mln ton. Na kolejowym przejściu granicznym ze Słowacją można teraz zarezerwować transport na styczeń-luty 2027 roku. Co do jednego możemy być pewni: szlaki wiodące przez Polskę będą kluczowe. I jeszcze jedno: czy już postawiono silosy obiecane przez Joe Bidena, prezydenta USA, kiedy w czerwcu 2022 r. odwiedził Polskę?
Paweł Kuroczycki
redaktor naczelny Tygodnika Poradnika Rolniczego
