Susza uderza w pola. Coraz więcej rolników mówi o katastrofie
Coraz więcej rolników z różnych regionów Polski alarmuje nas o pogarszającej się sytuacji na polach. Brak opadów i przymrozki sprawiają, że uprawy nie rozwijają się prawidłowo, a prognozy plonów są coraz gorsze.
W wielu regionach od tygodni nie spadł żaden deszcz, który mógłby poprawić sytuację w glebie. Rolnicy podkreślają, że nawet tam, gdzie zastosowano nawożenie i ochronę roślin, brak wilgoci sprawia, że rośliny nie są w stanie pobierać składników pokarmowych. W efekcie uprawy „stoją w miejscu”, a ich rozwój jest wyraźnie zahamowany.
– Praktycznie nie spadł deszcz od momentu podania nawozów. Ostatnie opady to było pół litra – mówi Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i Ogólnopolskiego Oddolnego Protestu Rolników. – Rzepak głoduje z powodu braku wody – dodaje.
Rzepak w złej kondycji
Szczególnie źle wygląda sytuacja właśnie na plantacjach rzepaku. W wielu regionach rośliny są niskie, słabo rozkrzewione i nierównomierne.
– Rzepak zaczyna kwitnąć, ale jest w stanie tragicznym. Widać ziemię między roślinami, pędów jest mało – opisuje Barna.
Rzepak dostał wszystko, a jest do kolan
Podobne obserwacje pojawiają się w innych częściach kraju. Rolnicy zwracają uwagę, że mimo nawożenia rośliny nie reagują tak, jak powinny.
– Dostał wszystko: nawozy, odżywki, ochronę. A mimo to jest do kolan i wygląda słabo – relacjonuje jeden z rolników w mediach społecznościowych.
Brak wody sprawia, że plon jest dziś wielką niewiadomą.
– Nie wiem, czy ten rzepak w ogóle coś odda – mówi.
Przymrozki i brak śniegu pogłębiły problem
Do suszy dochodzą skutki zimy i wiosennych spadków temperatury. Rolnicy zwracają uwagę, że brak okrywy śnieżnej i okresowe mrozy mogły dodatkowo osłabić rośliny.
– Były wysokie mrozy, nie było śniegu i rzepak bardzo słabo się rozwijał – mówi Barna.
To sprawia, że wiele plantacji weszło w wiosnę już osłabionych, a brak opadów tylko pogłębił problem.
Kujawy i zachód Polski: sytuacja coraz trudniejsza
Szczególnie trudna sytuacja panuje w woj. kujawsko-pomorskim i zachodniopomorskim, gdzie opady są minimalne.
– Rzepak broni się resztkami sił, bo ma długi system korzeniowy. U nas od Wielkanocy spadł 1 litr wody – mówi nam rolnik Mariusz Balcerzak.
Również przedstawiciele izb rolniczych nie mają wątpliwości co do skali problemu. – Sytuacja jest fatalna. Rzepak jest w stanie katastrofalnym, cienki jak zapałka – mówi Mirosław Ignaszak z Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej.
Problemy dotyczą też innych upraw. – Na słabszych glebach zboża robią się blade, buraki mają problemy ze wschodami – wskazuje Ryszard Kierzek z Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej.
Zagrożone wschody kukurydzy
Coraz więcej obaw dotyczy także upraw jarych, zwłaszcza kukurydzy.
– Do końca kwietnia nie widać żadnych opadów. Kukurydza może w ogóle nie wzejść – ostrzega Kierzek.
Rolnicy podkreślają, że gleba w wielu miejscach jest tak przesuszona, że nawet głębszy siew nie gwarantuje wschodów.
Lubelszczyzna: deficyt opadów narasta
– W zasadzie marzec i kwiecień to mamy bardzo duży deficyt opadów, a od półtora miesiąca praktycznie nie było deszczu – mówi mgr inż. Krzysztof Kurus z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.
– Tam przechodziły jakieś opady po 1–2 mm, ale to w zasadzie bez znaczenia, wody brakuje – zaznacza.
Ekspert zwraca uwagę, że sytuacja szybko się pogarsza. – Każdy tydzień bez deszczu to coraz większe ryzyko – podkreśla. Całą wypowiedź Krzysztofa Kurusa przeczytasz TUTAJ.
Dane IUNG potwierdzają problem
Dane IUNG-PIB pokazują wyraźny podział kraju pod względem opadów w II dekadzie kwietnie. Podczas gdy w części regionów spadło ponad 20–30 mm deszczu, na północy i północnym zachodzie opady były symboliczne – często na poziomie 2–4 mm lub nie wystąpiły wcale. To oznacza, że w wielu gospodarstwach deficyt wody utrzymuje się i pogłębia.
Rolnicy: plonów może nie być
Niestety, bez szybkich opadów sytuacja będzie się pogarszać.
– Cen nie ma, plonów nie będzie – mówi Barna.
Coraz więcej gospodarzy podkreśla, że przy obecnych warunkach nie są w stanie realnie ocenić potencjalnych zbiorów. W wielu przypadkach pojawia się obawa, że plony będą znacząco niższe od oczekiwanych.
