„Kukurydza może nie wzejść, rzepak jak zapałka”. Susza już niszczy uprawyDaleszyński
StoryEditorSusza 2026

„Kukurydza może nie wzejść, rzepak jak zapałka”. Susza już niszczy uprawy

22.04.2026., 16:00h

Susza uderza w uprawy już na starcie sezonu. Rolnicy alarmują, że gleba jest skrajnie przesuszona, a bez deszczu w najbliższych dniach straty mogą być bardzo poważne. – Rzepak jest cienki jak zapałka, przywiędnięty, zakręcony. Najwyższe rośliny sięgają do kolan – mówi jeden z rolników.

Rolnicy zaczynają bardzo poważnie odczuwać skutki tegorocznej suszy. Choć sezon dopiero się rozpędza, sytuacja na wielu polach już dziś budzi ogromny niepokój, zarówno w uprawach ozimych, jak i jarych. Gleba jest przesuszona, a prognozy pogody nie przynoszą na razie większej nadziei. Rolnicy z różnych regionów Polski alarmują, że jeśli w najbliższych dniach nie spadnie deszcz, straty mogą być bardzo poważne.

Kujawy: rzepak broni się resztkami sił

Szczególnie trudna sytuacja panuje w woj. kujawsko-pomorskim. Jak mówi nam Mariusz Balcerzak, rolnik z powiatu tucholskiego, problem narasta z dnia na dzień.

– Rzepak broni się resztkami sił, bo ma długi system korzeniowy. U nas od Wielkanocy spadł 1 litr wody. Sytuacja jest bardzo ciężka – mówi rolnik.

Dodaje, że choć zboża jeszcze jakoś funkcjonują, to bez opadów sytuacja szybko się pogorszy. – Jeśli nie popada, to może być bardzo ciężki rok i ceny produktów rolnych mogą być zawrotne – podkreśla.

Podobnie sytuację ocenia Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. – Minęły nas zapowiadane deszcze, bo padało do Gniezna, a dalej już nie – mówi nam.

Jak zaznacza, skutki niedoboru wody widać już praktycznie wszędzie. – Na słabszych glebach zboża robią się blade, bo nie pobierają składników. Rzepak na lepszych stanowiskach jeszcze się odbudował, ale na gorszych jest wyraźnie osłabiony. Buraki mają problemy ze wschodami – wylicza.

"Kukurydza może w ogóle nie wzejść"

Rolnicy z niepokojem patrzą też na siew kukurydzy. – Do końca kwietnia nie widać żadnych opadów. Te prognozy są bardzo słabe. Kukurydza może w ogóle nie wzejść – podkreśla Kierzek.

Zachodniopomorskie: rzepak cienki jak zapałka

Także Mirosław Ignaszak, wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, nie ma wątpliwości co do skali problemu.

– Sytuacja jest fatalna. Rzepak jest w stanie katastrofalnym – mówi.

Jak relacjonuje, rośliny są niskie, osłabione i pozbawione wigoru. – Jest cienki jak zapałka, przywiędnięty, zakręcony. Najwyższe rośliny sięgają do kolan, a najmniejsze do połowy łydki – opisuje.

Problemy dotyczą też zbóż. – Wegetacja w jęczmionach ozimych w ogóle nie wystartowała – podkreśla.

Rolnicy wstrzymują się z nawożeniem, czekając na deszcz. Choć suche warunki pozwalają sprawnie prowadzić prace polowe, to brak wilgoci może szybko odbić się na wschodach.

– Wpływ suszy na buraki będzie ogromny, przeogromny – zaznacza.

Warmia i Mazury: zboża giną, ziemia jak skała

Na północy kraju sytuacja również jest trudna, choć jeszcze niedawno wydawało się, że wody nie zabraknie.

– Było dużo śniegu, ale wszystko spłynęło do rowów, bo ziemia była zamarznięta i nie chłonęła wody – mówi nam rolniczka Violetta Jewuła z woj. warmińsko-mazurskiego.

Efekt? Dziś pola są skrajnie przesuszone. – Zboża giną, nie rozkrzewiają się. Rzepaki stoją w miejscu, są niskie i nie rozwijają się – podkreśla.

Problemy widać także przy uprawach jarych. – Mimo że siejemy głębiej, to rośliny mają problem ze wschodami, szczególnie na piaszczystych glebach – mówi.

Rolniczka przyznaje, że sytuacja jest na tyle trudna, że trzeba sięgać po niestandardowe rozwiązania. – Nigdy tego nie robiłam, ale przejadę pielnikiem pszenicę, bo ziemia zrobiła się jak skała – informuje.

Lubelszczyzna: od półtora miesiąca bez deszczu

Z podobnym problemem mierzą się rolnicy na wschodzie kraju.

– W zasadzie marzec i kwiecień to mamy bardzo duży deficyt opadów, a od półtora miesiąca praktycznie nie było deszczu – mówi nam mgr inż. Krzysztof Kurus, kierownik Zespołu Produkcji Roślinnej Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. Jak podkreśla, w jego rejonie pojawił się tylko jeden większy opad, rzędu ok. 8 mm, który „trochę podratował sytuację”, ale już kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów dalej rolnicy nie mieli nawet tego. – Tam przechodziły jakieś opady po 1–2 mm, ale to w zasadzie bez znaczenia, wody brakuje – zaznacza.

Ekspert zwraca uwagę, że na razie skutki suszy nie są jeszcze bardzo widoczne na wszystkich uprawach. – Jeżeli chodzi o zboża ozime na naszych glebach lessowych, to one jeszcze trzymają się, bo te gleby magazynują wodę i coś tam zostało po zimie – informuje.

Sytuacja zmienia się jednak bardzo szybko w zależności od stanowiska. – Już kilkanaście kilometrów dalej, na lżejszych glebach, widać, że gleba jest mocno przesuszona – podkreśla.

Największe problemy zaczynają się przy uprawach jarych. – Rolnicy zaczynają przygotowania pod kukurydzę, ale gleba jest bardzo mocno przesuszona, szczególnie tam, gdzie była wykonywana wiosenna orka. Tam w zasadzie jest sucho – mówi Kurus.

Jak dodaje, brak wilgoci już teraz odbija się na wschodach roślin. – Strączkowe w większości są już zasiane i są na etapie wschodów, podobnie buraki. I tu widać duże różnice – zaznacza.

– Są pola, gdzie wschody wyglądają dobrze, ale są też takie, gdzie są bardzo nierówne albo w ogóle ich nie ma. Na zaskorupionej, zbrylonej glebie rośliny nie mają szans przebić się bez wody – wyjaśnia.

Zdaniem specjalisty każdy kolejny dzień bez opadów pogłębia problem. – Każdy tydzień bez deszczu to coraz większe ryzyko. Te warunki są już na tyle stresowe, że wszystkie niedoskonałości – czy to glebowe, czy uprawowe – od razu się ujawniają – podkreśla.

image
Wskaźnik wilgotności gleby IMGW
FOTO: Imgw

Dane IUNG: deficyt wody obejmuje dużą część kraju

Skalę problemu potwierdzają dane Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa. Najgorsza sytuacja występuje na zachodzie i południowym zachodzie Polski, gdzie w pierwszej dekadzie kwietnia spadło zaledwie 0,1–1,0 mm deszczu. Na południu było niewiele lepiej – opady nie przekraczały 1–1,5 mm.

Dla porównania, na wschodzie kraju spadło lokalnie do 10–12 mm, jednak rozkład opadów jest bardzo nierównomierny.

– Susza glebowa w Polsce jest podobna jak na Węgrzech, ale bardziej rozległa – wskazują eksperci IUNG.

Jak podkreślają, w centralnej i zachodniej Polsce poziom nasycenia gleby wodą może spaść nawet do 10 proc., co oznacza bardzo poważne zagrożenie dla upraw.

Siew w suchą glebę. Rolnicy nie mają wyboru

Rolnicy stają dziś przed trudnymi decyzjami dotyczącymi siewów. Długoterminowe prognozy nie dają większych nadziei na szybkie opady. Eksperci wskazują, że przy obecnych warunkach nie zawsze warto czekać na deszcz. O terminie siewu powinny decydować przede wszystkim temperatura i wilgotność gleby. Problem w tym, że wilgoci po prostu brakuje. A to oznacza ryzyko słabych wschodów i niższych plonów.

„To dopiero początek sezonu”

Największy niepokój budzi fakt, że problemy pojawiają się już na starcie sezonu wegetacyjnego. Niedostateczna ilość wilgoci w glebie może ograniczyć rozwój roślin ozimych oraz znacząco utrudnić kiełkowanie i wzrost roślin jarych, co przełoży się na spadek plonów.

Kamila Szałaj, Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz, Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
22. kwiecień 2026 16:02