Zdaniem Janusza Wojciechowskiego nowe przepisy oznaczają lawinę biurokracji i mogą pozbawić dopłat setki tysięcy gospodarstw.Canva/ke/arimr
StoryEditorDopłaty bezpośrednie 2026

Wojciechowski ostrzega: to pozbawi rolników dopłat. „Kilogramy papieru zamiast pracy w polu”

06.02.2026., 17:00h

Od 2026 r. dopłaty mają trafiać wyłącznie do „rolników aktywnych”. Zdaniem Janusza Wojciechowskiego nowe przepisy oznaczają lawinę biurokracji i mogą pozbawić wsparcia setki tysięcy gospodarstw. Były komisarz rolnictwa apeluje do prezydenta, by nie podpisywał ustawy.

Wojciechowski ostro o „rolniku aktywnym”. „Będą kilogramy papierów, nie praca w polu”

Od najbliższej kampanii dopłat bezpośrednich pieniądze mają trafiać tylko do rolników aktywnych zawodowo. W teorii ma to wyeliminować „pseudo-rolników”. Ale w praktyce, zdaniem Janusza Wojciechowskiego, byłego komisarza rolnictwa, uderzy w setki tysięcy gospodarstw w Polsce.

- Ustawa o rolniku aktywnym to dla rolników kilogramy biurokracji. Gromadzenie papierów - to będzie teraz najważniejsza rolnicza aktywność. Będzie płacz i zgrzytanie zębów... - ocenia były komisarz.

Wojciechowski nie zostawia na nowych przepisach suchej nitki. W obszernej opinii, napisanej razem z Grzegorzem Wojciechowskim, skierowanej do prezydenta Karola Nawrockiego, apeluje, by ustawy nie podpisywał.

„Biurokracja plus, rolnictwo minus”

Zdaniem Wojciechowskiego uchwalona ustawa to przykład dokładania rolnikom papierologii zamiast realnego wsparcia. - Biurokracja plus, rolnictwo minus – tak można najkrócej podsumować uchwaloną ustawę - podkreśla. 

Jego zdaniem nowe przepisy mogą doprowadzić do zniszczenia setek tysięcy małych i średnich gospodarstw rodzinnych, które nie poradzą sobie z udowadnianiem „aktywności” według urzędniczych kryteriów.

Koniec spokoju dla najmniejszych gospodarstw

Jednym z najważniejszych punktów krytyki jest likwidacja progu 5 tys. euro. Do tej pory rolnicy mieszczący się w tym limicie byli automatycznie uznawani za aktywnych, nie musieli niczego dokumentować i otrzymywali dopłaty. Teraz to się zmienia. 

Wojciechowski przypomina, że poniżej 5 tys. euro dopłat mieści się około 88 proc. polskich rolników – głównie właściciele małych i średnich gospodarstw, często dwuzawodowych.

- Dziś te gospodarstwa są wolne od biurokracji. Ustawa przewiduje wtłoczenie ich w trudne i biurokratyczne procedury związane z udowodnieniem aktywności - pisze.

Papier zamiast pracy w polu

Nowa definicja rolnika aktywnego opiera się na kosztach i przychodach, które rolnik ma wykazać i udokumentować. Faktury, rachunki, zestawienia to wszystko ma trafić do systemu, bo za aktywnego rolnika uznani zostaną gospodarze, którzy na każdy hektar użytków rolnych wykażą co najmniej ​500 zł kosztów bezpośrednich albo ​370 zł przychodu ze sprzedaży produktów rolnych.

Zdaniem Wojciechowskiego to nie jest walka z „fikcyjnymi rolnikami”, tylko produkcja dokumentów.

- Rolnicy zostaną zmuszeni do gromadzenia i przechowywania wielu dokumentów związanych z przychodami i kosztami produkcji w gospodarstwie - podkreśla i dodaje, że zamiast zapowiadanej deregulacji mamy ustawę, która biurokracji ewidentnie dokłada.

Aktywny rolnik. Wojciechowski: to bełkot prawniczy

W opinii bardzo mocno wybrzmiewa też zarzut dotyczący konstrukcji przepisów. Wojciechowski nie owija w bawełnę i część zapisów określa jako nieprzejrzyste i niezrozumiałe.

Jako przykład Wojciechowski podaje przepis przejściowy na 2026 r. Zgodnie z nim w 2026 roku rolnicy, którzy w 2025 r. otrzymali płatności bezpośrednie w wysokości nieprzekraczającej 1125 euro, nie będą zobowiązani do dokumentowania kosztów ani przychodów, aby otrzymać dopłaty. Jego zdaniem przepis jest jednak skonstruowany w tak skomplikowany sposób, że trudno jednoznacznie ustalić, kto i na jakich zasadach będzie mógł z tego odstępstwa skorzystać. 

„Powstaje pole do dowolnych interpretacji urzędniczych, co może prowadzić do wielu krzywd”.

Według niego „pseudo-rolnicy” poradzą sobie z nowymi zasadami, natomiast pierwsi wylecą z systemu właściciele niewielkich gospodarstw.

Minister zdecyduje, kto jest aktywnym rolnikiem

Kolejny punkt zapalny to zdaniem Wojciechowskiego ogromne uprawnienia ministra rolnictwa. To w rozporządzeniu ma zostać określone, jakie koszty i przychody są „odpowiednie do wielkości gospodarstwa”.

Wojciechowski ostrzega, że w praktyce oznacza to, iż nie ustawa, a minister zdecyduje, kto dostanie dopłaty, a kto z nich wypadnie

- Swoboda, a w istocie dowolność ministra może być wykorzystana do eliminacji małych i średnich gospodarstw rodzinnych - podkreśla były komisarz.

Wojciechowski: to antyrolniczy charakter ustawy

Autorzy opinii zwracają uwagę na jeszcze jeden szczegół. Minister ma obowiązek „zabezpieczenia przed nieuzasadnionym przyznaniem pomocy”, ale nie ma obowiązku zabezpieczenia rolników przed nieuzasadnioną odmową.

- Ta jednostronność wskazuje na antyrolniczy charakter ustaw - zaznacza.

Oligarchizacja rolnictwa?

Wojciechowski łączy nowe przepisy z wcześniejszymi zapowiedziami politycznymi dotyczącymi kierowania wyższych dopłat do aktywnych rolników. Jego zdaniem taki kierunek oznacza wypychanie z systemu ogromnej liczby małych i średnich gospodarstw i koncentrację wsparcia w rękach 1–2 proc. największych.

- Jest to koncepcja bardzo niebezpieczna, prowadząca do oligarchizacji rolnictwa polskiego - ocenia.

Wojciechoski apleuje do Prezydenta: nie podpisywać

W podsumowaniu Wojciechowski nie zostawia wątpliwości. Jego zdaniem ustawa jest zła, niebezpieczna i uderza w fundament polskiej wsi. Dlatego apeluje do prezydenta o odmowę podpisania ustawy.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
06. luty 2026 17:02