Protest pod ministerstwem. Rolnicy mają dośćAhm, Canva
StoryEditorProtest rolników

Zainwestowali i mogą wszystko stracić. Rolnicy jadą pod ministerstwo

09.04.2026., 11:45h

Zainwestowali w rozwój gospodarstw i przetwórstwo, ale dziś boją się, że zostaną z niedokończonymi inwestycjami i bez wsparcia. 17 kwietnia jadą pod ministerstwo, by walczyć o zmianę zasad KPO.

Protest pod ministerstwem. Rolnicy mają dość

17 kwietnia punktualnie o godz. 12 przed gmachem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ma odbyć się protest rolników i przetwórców realizujących inwestycje w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO).

Organizatorzy podkreślają, że decyzja o mobilizacji zapadła po miesiącach bezskutecznych apeli o zmianę terminów.

Ich zdaniem obecne zasady stawiają beneficjentów w dramatycznej sytuacji: jeśli inwestycja nie zostanie zakończona do końca kwietnia, konieczny będzie zwrot zaliczki, brak wypłaty pozostałej części dotacji oraz pozostanie z niedokończonym projektem – często wartym miliony złotych.

„Nie da się tego zrobić”. Terminy oderwane od realiów

Jak tłumaczy Adam Reimann, prezes Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola, największy problem dotyczy dużych inwestycji magazynowych i przetwórczych realizowanych w ramach interwencji A1.4.1 KPO.

– Do końca kwietnia trzeba zakończyć inwestycję, czyli ponieść wszystkie koszty i mieć obiekt w pełni funkcjonalny. Wykonane muszą być wszelkie prace, a jedyne, czego nie musi być, to pozwolenie na użytkowanie – wyjaśnia Reimann.

Jednocześnie – jak podkreśla – zgodnie z zasadami KPO koszty mogą być kwalifikowane aż do 31 sierpnia 2026 r., co rodzi poważne wątpliwości co do logiki obecnych regulacji.

– Chcemy to przedłużyć do 31 lipca, bo w ogóle absurdalne jest, że narzucono termin 30 kwietnia. Skoro koszty można ponosić do 31 sierpnia, to dlaczego inwestycje trzeba zamknąć wcześniej? – pyta prezes Stowarzyszenia Wspólna Rola.

image
Zapowiedź protestu przed gmachem MRiRW ma jednoznaczne przesłanie
FOTO: Facebook/wspolnarola

Miliony zagrożone. Rolnicy mogą zostać z niczym

Problem ma bardzo konkretny wymiar finansowy. Jak wskazują przedstawiciele branży, chodzi o projekty o wartości liczonych w milionach złotych.

– Ludzie mają zainwestowane ogromne pieniądze. Jeśli nie rozliczą się do 30 kwietnia, oddają zaliczkę, nie dostają dotacji i zostają z niedokończoną inwestycją. To po prostu dramat – podkreśla Reimann.

W efekcie część beneficjentów już wcześniej zrezygnowała z realizacji ambitnych projektów, obawiając się ryzyka.

– Bardzo dużo wnioskodawców zrezygnowało z realizacji projektów, bo uznali, że się nie wyrobią. Nie chcieli podejmować ogromnego ryzyka – dodaje.

Budowy to nie zakup maszyny. System nie działa

Zdaniem rolników obecne podejście instytucji wdrażających KPO wynika z próby pilnego przyspieszenia rozliczeń, ale nie uwzględnia specyfiki inwestycji budowlanych.

– Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ten sposób motywuje do szybszego składania wniosków o płatność. To ma sens przy zakupie maszyn, ale nie przy inwestycjach budowlanych, które trwają miesiącami – tłumaczy Adam Reimann.

Jedni dostali więcej czasu, inni nie. Rolnicy pytają dlaczego

Dodatkowym źródłem frustracji jest brak spójności w podejściu do różnych grup beneficjentów.

– Dla dużych przedsiębiorstw termin wydłużono do 15 czerwca. A w małym przetwórstwie, gdzie nabory były później, nadal obowiązuje 30 kwietnia. To jest niezrozumiałe – wskazuje prezes.

Spór o przyszłość polskiego rolnictwa

Protestujący podkreślają, że problem dotyczy specyficznej, ale kluczowej grupy gospodarstw – inwestujących, rozwijających przetwórstwo i skracających łańcuchy dostaw.

– To są rolnicy inwestycyjni, przetwórcy, konkretni przedsiębiorcy. To na nich powinna się opierać przyszłość polskiego rolnictwa – zaznacza Reimann i dodaje: – Dlatego trzeba ich bronić!

Postulat: dajcie nam trzy miesiące więcej

Środowisko rolnicze domaga się wydłużenia terminu realizacji inwestycji co najmniej do 31 lipca 2026 r. Ich zdaniem trzy dodatkowe miesiące pozwoliłyby bezpiecznie zakończyć rozpoczęte projekty bez ryzyka bankructw.

Jak podkreślają organizatorzy protestu, nie widzą formalnych przeszkód, które uniemożliwiałyby taką decyzję. Oczekują przede wszystkim dialogu i szybkiej reakcji ze strony administracji.

17 kwietnia napięcie sięgnie zenitu

Choć – jak przyznają sami organizatorzy – protest w stolicy najpewniej nie zgromadzi tysięcy uczestników, jego wymowa ma być jednoznaczna.

Do Warszawy przyjadą przede wszystkim ci, którzy – jak mówią – znaleźli się na granicy finansowej przepaści.

Ich przekaz jest prosty: bez zmiany zasad KPO część inwestycji, które miały wzmacniać konkurencyjność polskiego rolnictwa, może zakończyć się poważnym kryzysem gospodarstw.

Krzysztof Zacharuk

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
09. kwiecień 2026 12:13