Krzysztof Kamiński ze wsi Niszczyce (pow. płocki, gm. Bielsk) gospodaruje na 27 haArch. Prywatne
StoryEditorizby rolnicze

„Zostają nam już tylko dopłaty”. Rolnik nie ma dobrych wiadomości przed żniwami

20.06.2026., 15:00h

Po zimie przyszła susza, która zatrzymała rozwój zbóż. Kukurydza wschodziła nierówno, a na rynku ziemniaków doszło do załamania cen i problemów ze sprzedażą. – Dziś wszystkie płody rolne są za tanie w stosunku do kosztów produkcji. W zasadzie zostają nam już tylko dopłaty – mówi młody rolnik z Mazowsza.

Sytuacja na polach Krzysztofa Kamińskiego jest uzależniona od dalszej aury pogodowej. Zboża przezimowały dobrze, ale dość mocno odczuły wiosenną suszę.

Po śnieżnej zimie przyszła susza. Zboża nie wykorzystały potencjału

– Zima w tym roku była wyjątkowo sroga, zwłaszcza jeśli porównamy sytuację z latami poprzednimi. Były niskie temperatury, ale w moim gospodarstwie zboża ozime przezimowały stosunkowo dobrze, ze względu na wystarczającą okrywę śnieżną. Zatem na początku wiosny zboża były w dobrej kondycji. Natomiast wraz z upływem wiosny dużym problemem stała się susza. Bo od momentu jak stopniały śniegi, czyli z końcem lutego, nie było u nas opadów aż do połowy maja. Zapas wody z zimy był nie taki mały, ale nie wystarczył. W czasie gdy pszenica powinna intensywnie rosnąć, zabrakło wody, i to przyhamowało jej rozwój. Teraz zboża się już poprawiły bo zaczęło padać w połowie maja i był to ostatni czas na ratunek. Ale już teraz widać, że będzie znacznie mniej słomy. Po prostu zboża są znacznie niższe niż zazwyczaj o tej porze roku – wyjaśnił Krzysztof Kamiński, dodając, że nie tylko słomy będzie mniej, ale też i ziarna, wszak zboże wchodzi już w fazę kłoszenia i on sam przypuszcza, że kłosy będą słabiej wykształcone.

Kukurydza wschodziła tygodniami. Na jednym polu kilka faz rozwoju

Rolnik zasiał też kukurydzę ziarnową, a wschody są bardzo zróżnicowane i uzależnione od siedliska.

– Tam, gdzie gleby zachowały więcej wilgoci, ziarna szybko puściły kiełki i wschody są wyrównane, natomiast na glebach bardzo zbitych, gliniastych, nie było wilgoci w wierzchniej warstwie i w tych miejscach kukurydza nie wzeszła. Tam rośliny wschodzą dopiero teraz, czyli z mocnym opóźnieniem, po znacznym przeleżeniu ziarna w glebie. Zatem wschody mocno rozbiły się w czasie i rośliny będą w różnych fazach rozwojowych, co utrudni nam znacznie chociażby odpowiedni dobór terminów zastosowania środków chemicznych – powiedział Krzysztof Kamiński.

Nigdy nie sprzedawał ziemniaków tak długo. Rynek całkowicie się załamał

Młody rolnik co roku uprawia także ziemniaki jadalne. Po kilku umiarkowanie dobrych latach dla ziemniaków przyszedł rok mocnego kryzysu i załamania na rynku.

– W tym roku borykamy się z ogromnym kryzysem na rynku ziemniaków, zwłaszcza jadalnych. Szczególnie więksi producenci ziemniaków borykali się nie tylko z niskimi cenami, ale też w ogóle z możliwością sprzedaży towaru i jeszcze do dzisiaj ziemianki zalegają w ich magazynach. Ja jako stosunkowo mniejszy producent prawie sprzedałem wszystkie ziemniaki, ale nigdy tak długo ta sprzedaż nie trwała. Zawsze sprzedaż ziemniaków kończyliśmy zimą (w styczniu lub w lutym), a teraz zeszło się do maja. Ci co zostali z ziemniakami mają duży problem, ponieważ nikt tych ziemniaków nie chce kupić, a jeśli trafi się kupiec, to oferuje taką cenę, że nie opłaca się przygotowywać tych ziemniaków do sprzedaży – stwierdził rolnik.

Zdaniem Krzysztofa Kamińskiego, głównym powodem kryzysu na rynku ziemniaków jest brak w kraju zakładów, które mogłyby te ziemniaki przerobić.

– W ostatnich latach znacznie zmniejszyły się możliwości przerobowe ziemniaków w kraju, ponieważ poupadały małe i średnie lokalne gorzelnie, które kiedyś skupowały od rolników nadmiar ziemniaków. Teraz tych gorzelni nie ma i ziemniaków nie ma kto kupić – zaznaczył Krzysztof Kamiński.

Nigdy nie sprzedawał ziemniaków tak długo. Rynek całkowicie się załamał

Co robić w takiej sytuacji, kiedy rolnicy ponieśli duże nakłady na produkcję ziemniaków, których nie sprzedali i które zalegają po dziś dzień w magazynach?

Rząd powinien się zastanowić nad dopłatami dla takich rolników, którzy nie sprzedali ziemniaków. Bez tej pomocy będzie trudno tym rolnikom funkcjonować w tym roku, tym bardziej, że były bardzo wysokie ceny sadzeniaków tej wiosny. Pozostały one na poziomie sprzed 2–3 lat i są bardzo wygórowane w stosunku do cen ziemniaków, jakie mogli uzyskać rolnicy. Tak samo kwalifikowany materiał siewny pszenicy to koszt 3000 zł za tonę, a my rolnicy sprzedajemy pszenicę po 700 zł za tonę – podkreślił rolnik.

W poprzednim roku wszystkie płody rolne, jakie sprzedaje Krzysztof Kamiński nie uzyskały opłacalnych cen.

– Nie ma sektora w produkcji roślinnej, który byłby opłacalny. Kiedyś jak dołowały ceny zbóż, to ziemniaki lepiej płaciły lub kukurydza. Dziś wszystkie ceny są zbyt niskie w stosunku do ponoszonych kosztów produkcji. W zasadzie zostają nam tylko same dopłaty. Sytuacja jest tym gorsza, że w górę wystrzeliły ceny nawozów oraz ropy w związku z wojną na Bliskim Wschodzie, a nasze płody rolne cały czas szorują cenami po dnie i chociaż chciałbym być optymistą, to sytuacja, jaka jest obecnie wskazuje, że będzie tylko gorzej – zakończył Krzysztof Kamiński.

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA

Krzysztof Kamiński ze wsi Niszczyce (pow. płocki, gm. Bielsk) gospodaruje na 27 ha, łącznie z dzierżawami. Uprawia zboża, kukurydzę na ziarno oraz ziemniaki jadalne. Pełni funkcję członka Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej Powiatu Płockiego.

Andrzej Rutkowski, fot. arch. prywatne

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
20. czerwiec 2026 15:02