1000 zł straty na pszenicy. Rolnicy: ”Nie żyjemy z produkcji, tylko z dopłat”Biznes Newseria
StoryEditorSytuacja w rolnictwie

1000 zł straty na pszenicy. Rolnicy: "Nie żyjemy z produkcji, tylko z dopłat"

13.05.2026., 11:30h

Prowadzenie gospodarstwa rolnego stanowi dziś nie lada wyzwanie dla wielu rolników. – Od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza – mówi agencji Newseria Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż

Producenci zbóż zwracają uwagę na to, że aktualnie nie tylko wahania cen skupu zbóż są dla nich problematyczne, ale również niestabilność między kosztami produkcji a przychodami. W efekcie rolnicy żyją z dopłat, zamiast zarabiać na produkcji rolnej.

– Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, że od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza. Są oczywiście rośliny, które w tych podsumowaniach generują nadwyżki, jak rzepak ozimy i buraki, ale dziś to przede wszystkim kwestia skali pozwalającej obniżać koszty, determinuje nadwyżkę finansową, którą gospodarstwo jest w stanie wypracować – mówi agencji Newseria Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Potrzebne mechanizmy, które przywrócą rentowność

Stankiewicz zwraca uwagę na to, że Wspólna Polityka Rolna nie wystarczy, by zapewnić rolnikom stabilizację. Jego zdaniem konieczne jest wprowadzenie mechanizmów mających na celu przywrócenie rentowności sektora z uwagi na to, że obecnie funkcjonuje on wyłącznie na bazie instrumentów europejskich lub krajowych.

Najnowsze kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej (kwiecień 2026) pokazują silną presję kosztową: strata z 1 ha pszenicy ozimej przekracza 1 tys. zł, a z 1 ha kukurydzy na ziarno 4 tys. zł. Dodatni wynik osiąga jedynie rzepak (+710,79 zł/ha). Wyliczenia uwzględniają m.in. amortyzację, pokazując realne koszty produkcji.

– Ujemna rentowność jest związana przede wszystkim z kosztami produkcji, które ponosimy. My jako rolnicy nie mamy wpływu na rynki globalne, które decydują dzisiaj o cenach zbóż czy rzepaku, ale możemy pracować nad kosztami. Widzimy kilka rozwiązań. Na pewno jedną z odpowiedzi jest skala, czyli większa współpraca pomiędzy samymi rolnikami. Potrzebna jest też troska wszystkich uczestników sektora rolno-spożywczego o to, by ten najsłabszy element, którym dzisiaj są rolnicy, nie wywrócił całego systemu – wyjaśnia Mateusz Stankiewicz.

Co z pozycją rolników w łańcuchu żywnościowym?

Rolnicy wskazują na nierówny podział marż – ziemniaki sprzedają za kilkadziesiąt groszy za kilogram, a w sklepach kosztują one 2,00 – 2,50 zł. Problem ma charakter ogólnoeuropejski: według Eurostatu realny dochód rolniczy w Polsce spadł w 2024 roku o 1,3 proc., a spadki odnotowano też m.in. we Francji i Niemczech. UE od lat próbuje wzmacniać pozycję rolników — unijna dyrektywa zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych, a w Polsce za nadużywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. obrotu.

– Niską rentowność gospodarstw obserwujemy w skali europejskiej. Nie dotyczy to tylko producentów zbóż w Polsce. Oczywiście poszczególne rynki funkcjonują inaczej. Dobrym przykładem są Włochy, gdzie mamy dużą produkcję żywności, ale też bardzo silny rynek wewnętrzny i konsumpcję napędzaną przez turystykę. Tam małe przetwórstwo, z którego słyną włoskie gospodarstwa, dobrze się odnajduje w takich realiach. W Polsce struktura rynku jest inna i dlatego musimy znaleźć sposób na zachowanie równowagi między rolnikami a sieciami handlowym – mówi ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

KE uruchomiła AFCO

W debacie o przyszłości rolnictwa coraz częściej pojawia się kwestia sprawiedliwego podziału wartości w łańcuchu „od pola do stołu”. UE uruchomiła obserwatorium AFCO, które ma zwiększyć przejrzystość cen i marż, a równolegle trwają prace nad WPR po 2027 roku. Komisja Europejska proponuje przeznaczenie co najmniej 300 mld euro na wsparcie dochodów i kryzysową pomoc dla rolników.

– Jeśli chodzi o powszechny dostęp do żywności, musimy współpracować z sieciami spożywczymi. W swoistym trójkącie – rolnicy, sektor zakupowy i państwo – potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica – zwraca uwagę Mateusz Stankiewicz.

RHD skraca łańcuch dostaw

W Polsce funkcjonują już rozwiązania skracające łańcuch dostaw, m.in. rolniczy handel detaliczny, pozwalający sprzedawać własną żywność bezpośrednio konsumentom. Rolnicy podkreślają jednak, że to raczej uzupełnienie działalności niż rozwiązanie problemu relacji cenowych w całym sektorze.

– Często znacznie korzystniejsze ceny niż na półkach sklepowych można znaleźć bezpośrednio w gospodarstwach, dlatego zachęcam do korzystania ze sprzedaży bezpośredniej oferowanej przez rolników. Rozwiązań jest wiele. Mamy propozycje dotyczące lokalnych półek czy większego korzystania z produktów wytwarzanych lokalnie, ale do tego potrzebna jest zgoda i zaangażowanie wszystkich stron. Nasze rekomendacje muszą być zbieżne z tym, co jest w stanie zaproponować administracja krajowa, ale też z tym, na co będą gotowe – podsumowuje ekspert.

Zobacz WIDEO:

Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. biznes.newseria.pl

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
13. maj 2026 11:32