Pole to nie tor wyścigowy. Rolnicy mają dośćKombinat Rolny Kietrz Sp. Z O.o./fb
StoryEditorniszczenie pól

Urządzili sobie tor na cudzym polu. Rolnicy: "W kilka minut zniszczyli miesiące naszej pracy”

11.05.2026., 16:00h

Zniszczenia w uprawach spowodowane przez quady, buggy i crossy to coraz większy problem rolników. Ostatnia sprawa z Kombinatu Rolnego Kietrz pokazuje, że dla wielu ludzi cudze pole wciąż jest miejscem do „zabawy”, a nie efektem ciężkiej pracy.

Zniszczenia w uprawach po rajdzie buggy

Jeszcze kilka lat temu widok quada albo buggy przecinającego pole budził głównie irytację. Dziś dla wielu rolników to już niemal codzienny problem. Nie chodzi nawet o same koleiny w ziemi. Bardziej o coś, czego nie da się łatwo policzyć kalkulatorem, czyli o poczucie, że czyjaś wielomiesięczna praca dla kogoś jest tylko tłem do „zabawy”.

Kilka dni temu głośno było o sytuacji w Kombinacie Rolnym Kietrz (woj. opolskie). W mediach społecznościowych spółka opisała przypadek kierowcy buggy, który wjechał na łąki i pola w okolicach tzw. Szwarcerówki, wysypiska śmieci i fermy Krotoszyn. Jeden z pracowników zauważył pojazd i ruszył za nim, ale sprawca uciekł.

Straty? Może i niewielkie w skali ogromnego gospodarstwa. Kilkaset, może tysiąc złotych, jak ocenia Piotr Kukuczka, członek zarządu Kombinatu. Problem polega jednak na czymś znacznie większym niż sama wycena szkód.

Quady i crossy niszczą pola. „Nie chodzi tylko o pieniądze”

W rozmowie z redakcją członek zarządu Kombinatu Piotr Kukuczka powiedział wprost, że kombinat poradzi sobie finansowo. Chodzi jednak o brak zgody na takie zachowania i o jasny sygnał, że rozjeżdżanie pól nie może być traktowane jak niewinna zabawa.

To właśnie ten wątek najmocniej wybrzmiewa także w komentarzach internautów pod postem.

— Czy to trawa, czy zboże, ziemniaki, inne warzywa, czy nawet zaorane pole, to nie ma nikt prawa tam wjeżdżać! Bo jak nawet ugór lezy, to co, crosem moze albo quadem zryć wszystko, bo tam nikt nic nie robi? To jest czyjaś własność i trzeba szanować czy posiane, czy nie — pisze komentujący wpis na fb. 

— Już nawet nie chodzi o te straty, tylko o szacunek do tej naszej roboty — dodaje kolejny.

— Niech sobie kupi pole i jeździ po swoim...

Problem nie dotyczy wyłącznie jednej miejscowości. Podobne sytuacje regularnie powtarzają się na Podkarpaciu, w Małopolsce czy na Podhalu, gdzie quady i crossy rozjeżdżają pola, łąki i lasy.

— Problem zaczyna się coraz wiekszy na Podkarpaciu, quady to zmora okolicy — alarmują rolnicy.

Rolnicy alarmują. Problem z quadami narasta w całej Polsce

Dla osób spoza rolnictwa pole często wygląda jak zwykły pusty teren. Zielona przestrzeń, po której, jak się niektórym wydaje, można przejechać „i nic się przecież nie stanie”.

Tymczasem dla rolnika każdy fragment uprawy oznacza konkretne koszty i miesiące pracy. Nawozy, opryski, paliwo, materiał siewny, czas i ryzyko związane z pogodą. Jedno przejechanie cięższym pojazdem przez zboże potrafi położyć łan tak skutecznie, że później kombajn nie zbierze części plonu.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na łąkach i pastwiskach. Rozjeżdżona trawa często nie odrasta już w odpowiedni sposób, a to oznacza mniejsze zapasy paszy dla zwierząt.

„Niska szkodliwość czynu” czyni bezkarnymi

Wielu rolników przyznaje, że nie zgłasza podobnych sytuacji policji. Powód? Przekonanie, że sprawy kończą się umorzeniem albo symboliczną karą ze względu na „niską szkodliwość czynu”. Problem jednak narasta, a sprawcy coraz częściej czują się bezkarni.

W przypadku Kietrza nagłośnienie sprawy miało być przede wszystkim ostrzeżeniem. Nie tylko dla konkretnego kierowcy buggy, ale też dla wszystkich, którzy traktują cudze pola jak darmowy tor off-roadowy.

— Bardziej chodzi o jasny sygnał, że nie ma zgody — mówi Piotr Kukuczka.

— Niech społeczeństwo też pokaże, że nie ma akceptacji. Jasne jest jedno, że na to zgody nie ma i będziemy reagować zawsze w takiej sytuacji — dodaje.

Kombinat Rolny Kietrz Sp. z o.o. prosi też wszystkie osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w wykryciu sprawcy, o kontakt z Komisariatem Policji w Kietrzu pod numerem telefonu: 47 862 23 02.

Cudze pole to nie plac zabaw

Najbardziej uderza kompletny brak szacunku do cudzej pracy. Bo nawet jeśli szkody nie idą w dziesiątki tysięcy złotych, to sam fakt wjechania na prywatne pole pokazuje sposób myślenia, że nic przecież się nie stało. A stało się. Ktoś przez kilka minut zabawy zniszczył efekt miesięcy pracy drugiego człowieka, a granica między „głupim wybrykiem” a zwykłą arogancją i wandalizmem została przekroczona.

O komentarz w sprawie redakcja zwróciła się również do rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Głubczycach. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, poinformujemy o niej.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
11. maj 2026 17:10