W ciągu ostatnich 3 miesięcy notowania gazu na holenderskiej giełdzie TTF wzrosły o ponad 50%, dochodząc do 81 euro za MWh. Na sytuację wpływają trwające napięcia geopolityczne w rejonie Zatoki Perskiej oraz uzupełnianie zapasów gazu przez państwa Unii Europejskiej przed sezonem grzewczym.
Bliski Wschód w normalnych warunkach dostarcza rocznie ponad 60 mln ton nawozów i surowców, z czego 45 mln ton wysyła się przez cieśninę Ormuz. Z tego regionu pochodzi 50% światowego handlu siarką i ponad 30% światowego eksportu mocznika, co sprawia, że towary te są szczególnie podatne na zakłócenia w dostawach.
Zakłócenia produkcji i dostaw
Amerykańscy analitycy, powołując się na analizę CoBanku, amerykańskiego banku spółdzielczego specjalizującego się w finansowaniu rolnictwa, wskazują, że wzrost cen nawozów w 2022 roku, będący następstwem wojny na Ukrainie, wymusił przetasowania w przepływie produktów nawozowych.
Obecny konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do szkód i przestojów. Ponowne uruchomienie produkcji będzie wymagało znacznego czasu i zasobów – długo po zakończeniu wojny. Szacuje się, że konflikt dotknął bezpośrednio 31 zakładów produkujących amoniak na Bliskim Wschodzie. Część z nich całkowicie wstrzymała produkcję. Ponadto 49 zakładów w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu ograniczyło produkcję lub zostało zamkniętych z powodu braku surowców. Dodatkowo co najmniej 20 zakładów w Rosji zostało uszkodzonych na skutek ukraińskich ataków dronów, co jeszcze bardziej pogłębiło globalne problemy z zaopatrzeniem.
– Konflikt na Bliskim Wschodzie i ograniczone dostawy sprawią, że ceny nawozów mogą pozostać powyżej poziomu sprzed eskalacji konfliktu aż do 2028 roku i dłużej – powiedziała Jacqui Fatka, ekonomistka ds. zaopatrzenia rolnictwa i biopaliw w CoBank.
W jej ocenie ostatecznie ożywienie rynku zależeć będzie od stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, niższych cen siarki i zmian w globalnym popycie.
Pod koniec roku będzie gorzej?
Arkadiusz Zalewski z IERiGŻ zauważa, że choć ceny mocznika na światowym rynku pozostają niższe niż wiosną, od końca czerwca wzrosły o ponad 20%, osiągając poziom około 440 dolarów za tonę.
W ocenie Zalewskiego w najbliższych tygodniach wahania cen nawozów azotowych na krajowym rynku mogą pozostać stosunkowo niewielkie. Ryzyko wyraźniejszych podwyżek będzie jednak wzrastało w listopadzie i grudniu.
Szczególne znaczenie ma bardzo silne ograniczenie importu nawozów azotowych spoza Unii Europejskiej. Według danych Komisji Europejskiej w okresie od stycznia do lipca 2026 roku do Polski sprowadzono 88,9 tys. ton nawozów azotowych, podczas gdy rok wcześniej było to rekordowe 898,3 tys. ton. Oznacza to spadek importu o około 90% rok do roku.
Niedobór nawozów fosforowych
Presja wzrostowa utrzymuje się także na rynku nawozów fosforowych. W tym przypadku wzrost cen związany jest przede wszystkim z ograniczoną podażą na rynku światowym oraz wysokimi cenami siarki wykorzystywanej w procesie przetwarzania minerałów fosforowych.
Od początku wojny USA z Iranem występuje również niedobór produkcji siarki na Bliskim Wschodzie. Co więcej, Chiny wstrzymają eksport kwasu siarkowego do końca roku. W rezultacie podaż nawozów NPK i fosforowych jest obecnie mniejsza niż w latach ubiegłych. Analitycy CoBanku wskazują, że już przed wojną globalne dostawy fosforanów były ograniczone, a rosnące koszty siarki i amoniaku dodatkowo ograniczyły produkcję. Amoniak i siarka to dwa największe zmienne składniki kosztów produkcji fosforanów, a trzech z dziesięciu największych eksporterów amoniaku na świecie działa w państwach położonych w rejonie cieśniny Ormuz.
Alternatywy nie pokryją braków
Obecna sytuacja prowadzi również do rozwoju alternatywnych szlaków handlowych dla nawozów na rynku globalnym – Egipt i Algieria dostarczają granulowany mocznik w większym niż dotychczas zakresie. Głównym odbiorcą tych afrykańskich produktów są Indie. Niemniej jednak, ta podaż nie jest w stanie zrekompensować niedoboru z Bliskiego Wschodu – co najwyżej może go uzupełnić.
Oprócz fundamentalnego niedoboru nawozów, w niektórych krajach Unii Europejskiej, m.in. w Niemczech na Renie, wystąpiły poważne problemy z żeglugą śródlądową. Duzi handlarze produktami rolnymi, którzy transportują znaczne ilości nawozów rzekami, odczuwają skutki tego wąskiego gardła, co zakłóca łańcuchy dostaw do regionalnych magazynów. Przejście na transport kolejowy nie zawsze jest realnym rozwiązaniem z powodu przeciążenia kolei, a transport drogowy jest bardzo drogi.
Na początku września poziom zapasów nawozów azotowych w niemieckim sektorze rolnym był bardzo niski. Szacunki wskazywały, że zabezpieczono od 10 do 30% potrzeb, podczas gdy zazwyczaj o tej porze roku jest to około 40–45%. Tamtejsi rolnicy, podobnie jak nasi, wahają się przed zakupem nawozów, ponieważ ryzyko ekonomiczne jest zbyt wysokie. Przedstawiciele niemieckiego sektora nawozowego ostrzegają, że jeśli rolnicy będą nadal wstrzymywać się z zakupami, to z kolei doprowadzi do dalszego wzrostu cen.
Grupa Azoty obserwuje rynek gazu
Na zagrożenia związane z cenami gazu wskazuje również Grupa Azoty. W oficjalnym stanowisku spółka podkreśla, że europejski rynek nawozowy pozostaje pod presją wysokich i zmiennych cen tego surowca.
– Europejski rynek nawozów pozostaje pod presją wysokich i zmiennych cen gazu, który jest kluczowym surowcem w produkcji amoniaku i nawozów azotowych. Obecna sytuacja na rynku gazu pokazuje, że presja ta może utrzymywać się również w kolejnych miesiącach – mówi Marcin Celejewski, prezes zarządu Grupy Azoty.
Według spółki część europejskich producentów już ogranicza lub rozważa ograniczenie produkcji amoniaku, gdyż wysokie koszty gazu powodują, że produkcja przestaje być wystarczająco rentowna.
– Ograniczanie produkcji nawozów w Europie nie oznacza bowiem spadku zapotrzebowania na te produkty. Przeciwnie – w dłuższej perspektywie może prowadzić do zmniejszenia podaży z europejskich źródeł i większego uzależnienia rynku od importu – zaznacza Celejewski.
Grupa Azoty nie zapowiedziała ani podwyżek cen nawozów, ani ograniczenia własnej produkcji. Spółka deklaruje, że wykorzystuje obecnie dostępne zdolności produkcyjne i obserwuje sytuację na rynku gazu.
Czekanie może być ryzykowne
Grzegorz Struzik, menedżer rynku w Departamencie Handlu Nawozami Grupy Azoty, ostrzega, że próg 75 euro/MWh na holenderskim TTF jest sygnałem ostrzegawczym dla całego sektora nawozowego.
– Obecne poziomy cenowe nawozów są nadal atrakcyjne w porównaniu z ryzykiem, jakie niesie ze sobą rynkowa niepewność w kolejnych miesiącach. Czekanie na ruchy cenowe w ciemno wiąże się z dużym ryzykiem zakupu droższych produktów w szczycie sezonu – ocenia.
Struzik wskazuje przy tym na stopniowe zabezpieczanie potrzebnych ilości nawozów oraz dywersyfikację źródeł zakupów jako sposób ograniczania ryzyka.
Część rolników, nie tylko w Polsce, zamiast gwałtownie ograniczać zużycie nawozów, coraz większą wagę przywiązuje do badania gleby, technologii zmiennego dawkowania oraz precyzyjnego zarządzania składnikami pokarmowymi. Wybierają także tańsze alternatywy. Wszystko po to, aby utrzymać plony. Pojawia się jednak pytanie, jak długo można ograniczać nawożenie bez ryzyka obniżenia plonów.
Magdalena Szymańska
