Deficyt w branży olejarskiej
Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych oraz Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju opublikowały wspólny komunikat, z którego jednoznacznie wynika, że w tym roku zbiory rzepaku w Polsce mają być niższe. Szacunki przyjęte przez ekspertów wskazują, że tegoroczne zbiory rzepaku w Polsce będą oscylowały w granicach 2,8-3,2 mln t i będą znacząco niższe od tych z roku 2025, które wg Głównego Urzędu Statystycznego osiągnęły pułap 3,6 mln t.
Opłacalność krajowego przetwórstwa rzepaku stanie pod kreską, zwłaszcza że branża olejarska alarmowała o nadchodzącym kryzysie jeszcze podczas kończącego się sezonu.
Dlaczego produkcja oleju w Polsce może spaść?
Na temat przyczyn problemów w branży olejarskiej wypowiedział się prezes zarządu KZPRiRB Juliusz Młodecki, który wskazał, że powierzchnia upraw rzepaku została istotnie ograniczona do ok. 1 mln ha, czyli jest mniejsza niż dotychczas o ok. 100 tys. ha. Powodem takiego działania jest nie tylko świadoma rezygnacja rolników z rzepaku w płodozmianie, ale przede wszystkim trudny okres wegetacyjny.
– Sytuacja pomiędzy poszczególnymi regionami jest niezwykle zróżnicowana, tym niemniej dominują niestety przypadki, gdzie ograniczona pokrywa śnieżna lub wręcz jej brak nie zapobiegła stratom w obsadzie, a wiosenna susza uniemożliwiła praktycznie prawidłowy rozwój plantacji. W związku z tym szacujemy, że średni plon będzie oscylował wokół 3 ton, co niestety może się okazać także wariantem optymistycznym – stwierdził Młodecki.
Zobacz też: Rzepaku może zabraknąć. Ekspert: to dobry moment dla rolników
Spada przerób rzepaku w krajowych tłoczniach
Niepokoję obserwacje ma również prezes zarządu PSPO Mariusz Szeliga, którego zdaniem rolnicy z niepokojem przyglądają się sytuacji na polach przed tegorocznymi zbiorami rzepaku. Z podanych przez niego informacji wynika, że w krajowych tłoczniach przerób rzepaku w roku 2025 spadł o ponad 100 tys. t w stosunku do roku 2024.
Szeliga spodziewa się również, że w najgorszym przypadku zbiory rzepaku mogą być niższe od ubiegłorocznych o nawet 800 tys. t. Oznaczałoby to wzrost deficytu do nawet 1,3 mln t przy potencjale przerobowym branży wynoszącym 4,1 mln t.
– To dla nas tragedia, dlatego konieczna jest weryfikacja zakazu importu rzepaku z Ukrainy, który mógłby potencjalnie uzupełnić choć pewną część tego gigantycznego niedoboru. Oczekujemy w tym kontekście podjęcia przez Ministra Finansów i Gospodarki Andrzeja Domańskiego szybkich decyzji, zakaz ten nie służy bowiem bynajmniej polskim rolnikom, a de facto ukraińskim tłoczniom, które zwiększają przerób i w konsekwencji eksport gotowego oleju do UE, w tym Polski – alarmuje Szeliga.
Rumunia wyprzedzi Polskę w klasyfikacji największych producentów rzepaku
Z kolei z relacji wiceprezesa PSPO Arkadiusza Gasidło wynika, że Polska dotychczas utrzymywała się na trzecim miejscu pod względem produkcji rzepaku w Unii Europejskiej, jednak w tym roku może się to zmienić. Zdaniem Gasidło, z powodu zmniejszenia produkcji, prawdopodobnie ustąpimy miejsca Rumunii. Areał upraw rumuńskiego rzepaku nie tylko każdego roku systematycznie wzrasta, ale również prognozowane są wysokie plony.
– Taka sytuacja dobitnie pokazuje, że z uprawą rzepaku w Polsce dzieje się coś niedobrego i w pełni uwidacznia problemy, z jakimi w zakresie permanentnego deficytu surowca muszą od lat zmagać się krajowe tłocznie – podsumowuje.
oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. inf. pras.
