We wtorek 27 października pod pomnikiem Wincentego Witosa w Warszawie protestowali rolnicy, plantatorzy buraków cukrowych, sadownicy i przedstawiciele przemysłu spożywczego. Sprzeciwiają się podwyżce podatku cukrowego, która ich zdaniem uderzy w całą branżę.
Obszański: „To początek protestów. Musimy zacząć walczyć o siebie”
– Dzisiaj protestuje cała branża rolno-spożywcza. Rolnicy, przetwórcy, plantatorzy buraków cukrowych, producenci soków. Wszyscy mówimy stanowcze „nie” podwyżce podatku cukrowego – mówił Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
Jak podkreślał, skutki wyższej opłaty mogą odczuć nie tylko producenci napojów, ale także rolnicy dostarczający im surowce.
– Dla plantatorów i sadowników oznacza to ograniczenie produkcji. Jeżeli przetwórstwo będzie się kurczyć, mniej buraków i owoców będzie potrzebnych. Dlatego rolnicy boją się o swój byt – tłumaczył.
Obszański ostrzegał również przed możliwymi zwolnieniami w przemyśle spożywczym i wzrostem cen produktów. Jego zdaniem kolejne obciążenia mogą pogorszyć sytuację branży, która już teraz mierzy się z wysokimi kosztami.
– To jeszcze większe dokręcanie śruby rolnikom i przetwórcom. Musimy zacząć walczyć o siebie. Dzisiejszy protest jest początkiem kolejnych działań – zapowiedział.
Nykiel: „Nie będzie komu siać buraków za takie pieniądze”
Krzysztof Nykiel, prezes Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego, mówił, że branża cukrownicza znalazła się w wyjątkowo trudnej sytuacji.
– Jesteśmy w krytycznej sytuacji. To największy zakręt w uprawie buraka cukrowego i produkcji cukru w Polsce – alarmował.
Zwracał uwagę na niskie ceny cukru i proponowane plantatorom stawki za buraki. Jego zdaniem nie zapewniają one opłacalności produkcji.
– Nie będzie komu zasiać buraków za takie pieniądze. A teraz mamy kolejną niespodziankę: podwyżkę podatku cukrowego – mówił.
Nykiel przypomniał, że jeszcze dwa lata temu buraki cukrowe uprawiano w Polsce na około 270 tys. ha, podczas gdy obecnie powierzchnia ta wynosi około 230 tys. ha. Obawia się, że kolejne obciążenia przyspieszą spadek areału.
– Za chwilę nie będzie nawet 200 tys. hektarów. Staniemy się importerem cukru – ostrzegał.
Podkreślał przy tym, że polskie cukrownie są nowoczesne i mogą konkurować z zakładami w Europie Zachodniej. Problemem jest jednak sytuacja ekonomiczna całego sektora.
– Nie dożynajcie nas, bo my już ledwo żyjemy – apelował do rządzących.
Przedstawiciele plantatorów domagają się również, aby prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę podwyższającą opłatę cukrową.
Wroński: „Kiedyś płacili 30 euro za tonę, teraz proponują 26”
O pogarszającej się opłacalności uprawy buraków mówił również Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolników „Samoobrona”. Zwrócił uwagę na różnicę między obecnymi cenami skupu a kosztami, które rolnicy ponoszą na paliwo i nawozy.
– Oferuje się nam 26 euro za tonę buraków cukrowych. A w 2007 roku płacono 30 euro. Tylko że wtedy paliwo i nawozy kosztowały znacznie mniej – mówił.
Wroński przekonywał, że przy takich warunkach coraz więcej rolników rezygnuje z produkcji buraków. Krytykował również sposób wykorzystania wpływów z podatku cukrowego. Jego zdaniem opłata nie przyniosła oczekiwanych efektów zdrowotnych, a dodatkowo obciąża producentów.
– Apelujemy do prezydenta, żeby zawetował ustawę zwiększającą podatek cukrowy. A w przyszłości ten podatek trzeba zlikwidować – stwierdził.
Sikorski: „Coca-Cola będzie kosztowała tyle co pół litra wódki”
Zbigniew Sikorski, przewodniczący Rady Sekretariatu Przemysłu Spożywczego i Rolnictwa NSZZ „Solidarność”, przekonywał, że podwyżka opłaty cukrowej odbije się również na cenach napojów.
– Producenci będą musieli podwyższyć ceny swoich produktów. Coca-Cola będzie pewnie kosztowała tyle co pół litra wódki. Kto ją wtedy kupi? – pytał podczas protestu.
Jego zdaniem wzrost cen może ograniczyć sprzedaż napojów, a w konsekwencji również zapotrzebowanie na cukier produkowany w Polsce. Sikorski apelował do prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy. Podkreślał, że protestujący chcą przedstawić argumenty przemawiające za takim rozwiązaniem. Przypominał również, że podatek cukrowy wprowadzono w 2021 roku, a jego dotychczasowe funkcjonowanie budzi zastrzeżenia organizacji związkowych.
Kosmal: „Mieliśmy 120 hektarów buraków. Zostało 60”
Edward Kosmal, rolnik z województwa zachodniopomorskiego i działacz rolniczej Solidarności, opowiadał o sytuacji we własnym gospodarstwie.
– Mieliśmy 120 hektarów buraków, ale kontraktację obniżono nam o 50 proc. Dzisiaj mamy 60 hektarów – mówił.
Tegoroczne plony były niższe niż w poprzednich latach, choć, jak zaznaczył, wysokie wyniki polaryzacji częściowo zrekompensowały spadek zbiorów. Niepokój budzą jednak perspektywy kolejnego sezonu.
– Mówiło się o następnej redukcji kontraktacji, nawet o 30 proc. Być może sytuacja trochę się zmieniła, bo pojawiają się informacje o mniejszej produkcji cukru na świecie – relacjonował.
Kosmal obawia się również konkurencji ze strony importowanego cukru, szczególnie z Ukrainy. Jego zdaniem konieczna jest skuteczniejsza kontrola przepływu produktów rolnych.
Rolnik spod Inowrocławia: „W tym roku wyszedłem na zero”
Na protest do Warszawy przyjechał również rolnik spod Inowrocławia. Co roku uprawia około 5 hektarów buraków cukrowych, a także pszenicę i kukurydzę. Jak mówi, ceny skupu spadają, podczas gdy koszty produkcji stale rosną.
– My będziemy mieli ceny niższe, a w mieście będą ceny wyższe. Produkty zawierające cukier podrożeją, a nam co roku obniżają cenę buraków – tłumaczył.
Rolnik przyznał, że tegoroczna produkcja praktycznie nie przyniosła mu zysku.
– W tym roku wyszedłem, powiedzmy, na zero. Ale tylko dlatego, że miałem zapas nawozów i środków ochrony roślin z poprzednich lat. Nawozy coraz droższe, opryski coraz droższe, paliwo coraz droższe, a buraki coraz tańsze. I tak jest ze wszystkim, również z pszenicą i kukurydzą – mówił.
Gąsiorowska-Duda: „Ten podatek płacimy wszyscy przy sklepowej kasie”
Lila Gąsiorowska-Duda, dyrektor Związku Plantatorów Buraka Cukrowego działającego przy cukrowni w Werbkowicach, podkreślała, że podwyżka opłaty cukrowej nie jest wyłącznie problemem rolników.
– Jesteśmy tutaj nie tylko w imieniu plantatorów, ale wszystkich konsumentów, którzy będą płacić za wzrost tego podatku w codziennych zakupach – mówiła.
Zwracała uwagę, że cukier trafia przede wszystkim do przemysłu spożywczego, a producenci napojów są ważnymi odbiorcami surowca z cukrowni.
Jej zdaniem wyższe ceny napojów mogą ograniczyć ich sprzedaż, co przełoży się na mniejsze zamówienia na cukier, a następnie na ograniczanie kontraktacji buraków.
– Każdy rolnik liczy swoje pieniądze i sam zdecyduje, czy przy takich warunkach opłaca mu się dalej siać buraki – zaznaczyła.
Strachota: „To kolejny kamyczek, który może przechylić szalę”
Rafał Strachota, dyrektor biura Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego, wskazywał, że powierzchnia uprawy buraków w Polsce spada już drugi rok z rzędu.
– Najbardziej obawiamy się kontynuacji tego spadku. Podwyżka podatku cukrowego to kolejny kamyczek, który może przechylić szalę – mówił.
Jak tłumaczył, producenci napojów są jednym z najważniejszych odbiorców cukru. Jeżeli ich sprzedaż spadnie, konsekwencje mogą odczuć również cukrownie i plantatorzy.
– Jesteśmy na początku tego łańcucha produkcyjnego. Obawiamy się także presji na dalsze obniżanie cen – podkreślał.
Według Strachoty jedynie około 20–25 proc. cukru trafia bezpośrednio na sklepowe półki. Pozostała część jest wykorzystywana przez przemysł, przede wszystkim spożywczy. Dlatego jego zdaniem skutki wyższej opłaty mogą być znacznie szersze niż sam wzrost cen napojów.
Wawrzyniak: „Rolnicy zastanawiają się, czy dalej prowadzić gospodarstwa”
Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, mówił podczas protestu o sytuacji finansowej gospodarstw.
– Sytuacja jest dramatyczna. Rolnicy są obecnie pod grubą kreską – alarmował.
Jak podkreślał, drogie nawozy, niskie ceny produktów rolnych i brak wystarczającego wsparcia zmuszają gospodarzy do podejmowania coraz trudniejszych decyzji.
– Rolnicy zastanawiają się, czy dalej prowadzić gospodarstwa, czy szukać dodatkowej pracy i innych dochodów, żeby utrzymać to, co mają – mówił.
Wawrzyniak poinformował również o ogłoszeniu pogotowia strajkowego przez rolniczą Solidarność.
– Musimy zawalczyć o przyszłość naszych gospodarstw, naszych dzieci i rodzin. Każdy z nas ma dom i o ten dom dzisiaj walczymy – podkreślał.
Związek zamierza zaprosić inne organizacje rolnicze do rozmów i powołać komitet protestacyjny. Nie przesądzono jeszcze, jak będą wyglądać kolejne protesty. Rozważane są różne formy, w tym wspólne działania z branżą transportową.
– Będziemy rozmawiać z transportowcami. Widzieliśmy we Włoszech, co się działo, kiedy rolnicy protestowali razem z nimi i blokowano drogi. To pokazuje, jak ważne są rolnictwo i transport dla zaopatrzenia sklepów – mówił Wawrzyniak.
Co dalej z podatkiem cukrowym?
Protest odbył się w momencie, gdy ustawa podwyższająca opłatę cukrową przeszła już przez Sejm. Posłowie uchwalili ją 22 października, a dzień później trafiła do Senatu.
Rządowy projekt przewiduje m.in. wzrost stałej części opłaty z 50 do 70 groszy za litr napoju, podwojenie części zmiennej naliczanej za cukier powyżej określonego limitu oraz podniesienie maksymalnej opłaty z 1,20 zł do 1,80 zł za litr. Nowe stawki miałyby obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku.
Rząd argumentuje, że zmiany mają ograniczać spożycie słodzonych napojów i zwiększyć środki na ochronę zdrowia. Protestujący obawiają się natomiast wzrostu cen, ograniczenia produkcji i dalszego pogorszenia opłacalności uprawy buraków cukrowych.
Spór dotyczy również wykorzystania dotychczasowych wpływów z podatku. Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła w 2025 roku, że pieniądze z opłaty cukrowej, zamiast stanowić dodatkowe wsparcie konkretnych działań zdrowotnych, w praktyce finansowały ogół świadczeń NFZ.
Kamila Szałaj
